Zakazy są dla mieszkańców, a nie dyrektora ZDMK. „Bo się spieszył” [VIDEO]

Czy samochód dyrektora ZDMK można zaliczyć do pojazdów służb miejskich? Okazuje się, że tak, zwłaszcza jeśli daje to możliwość przejazdu mimo obowiązującego zakazu.

Od dziś obowiązuje nowa organizacja ruch na ulicy Dominikańskiej. Na fragmencie między ulicą Stolarską a Poselską w godzinach od 7 do 18 nie mogą poruszać się samochody. Zakaz obowiązuje również osoby niepełnosprawne, które muszą wybierać inną drogę. Urzędnicy zakazali także wjazdu skuterom, motocyklom, policji czy karetkom, o ile nie jadą na sygnale do interwencji.

Odcinkiem ulicy Dominikańskiej mogą poruszać się rowery, komunikacja miejska i … służby miejskie. Przywilej przejazdu wykorzystują miejscy urzędnicy. W czwartek rano zakaz przejazdu złamał kierowca, który prowadził samochód należący do Urzędu Miasta Krakowa.

Po naszej porannej interwencji – strażnicy miejscy powiedzieli, że samochody urzędu nie mogą między godziną 7 a 18 przejeżdżać ulicą Dominikańską.

Dyrektor kontroluje

O godzinie 12:50 z wyłączonej drogi postanowił skorzystać Marcin Hanczakowski, dyrektor Zarządu Dróg Miasta Krakowa. Samochód prowadzony przez jego kierowcę został zatrzymany przez straż miejską, ale funkcjonariusze po tym, jak dowiedzieli się że w samochodzie jedzie dyrektor ZDMK, przepuścili urzędników dalej.

Michał Pyclik, rzecznik ZDMK tłumaczy, że hybrydowa limuzyna dyrektora jest samochodem „służby komunalnej”. Jako dowód przedstawia identyfikator. Dokument sam sobie wydał dyrektor Marcin Hanczakowski.

– Dyrektor chciał skontrolować, czy znaki są dobrze postawione, dlatego przejechał tym odcinkiem – mówi Pyclik.

Bo się spieszył

Dopytujemy, czy nie mógł 76-metrowego odcinka skontrolować pieszo. – Dyrektor spieszył się na spotkanie, które miał na ulicy Centralnej. Nie odczuwamy wielkiej potrzeby, aby jeździć tym odcinkiem. Jeśli dyrektor nie będzie miał potrzeby, to będzie wybierał inne drogi – tłumaczy Pyclik.

Dopytujemy, czy urzędnicy nie czują zażenowania sytuacją, kiedy drogą nie mogą przejechać osoby niepełnosprawne, a z przejazdu ochoczo korzysta kierownictwo miasta. – Mógł jechać, bo kontrolował znaki i się spieszył – mówi Michał Pyclik.

Pyclik mówi również, że auto dyrektora ZDMK jest w pewnym sensie „mobilnym biurem”, w którym Marcin Hanczakowski bardzo często pracuje. – Nie mamy siedziby tak blisko centrum miasta, jak Zarząd Transportu Publicznego i do dotarcia np. na siedem spotkań w centrum miasta trzeba wykorzystać samochód – dodaje.