"Zakrzówek ma być dziki!" Mieszkańcy nie chcą parku?

W Krakowie jeszcze 30 lat temu nikt by nie pomyślał, że zalew utworzony po dawnym kamieniołomie będzie zajmował jego mieszkańców przez niemal dwie dekady XXI wieku. Jednak stało się inaczej. Nieużytki zamieniły się w jeden z najpiękniejszych zakątków w mieście. Nachodzi czas, aby go zagospodarować. Pytanie, czy ludzie naprawdę tego chcą?

Zakrzówek został niemal zabudowany, gdy przestały obowiązywać miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego. Jednak grupy aktywistów skutecznie obroniły to miejsce i doprowadziły do uchwalenie nowego, bardziej restrykcyjnego planu, który już nie dopuszczał zabudowy. Mimo wszystko to było za mało. Ludzie domagali się wykupienia przez miasto tego terenu. Mijały lata.

Równocześnie, gdy toczyły się negocjacje między magistratem a prywatnym właścicielem części Zakrzówka, radny Grzegorz Stawowy wpadł na pomysł, aby miejsce to porządnie zagospodarować i stworzyć park. Zaproponował konkurs architektoniczny. Ostatecznie odbył się on, ale jury nie przyznało pierwszego miejsca. Władze postanowiły dać ostatnie słowo w tej sprawie obywatelom.

W piątkowy wieczór w pałacu Krzysztofory toczyła się więc ożywiona dyskusja nad pomysłami architektów i projektantów. Wszyscy czterej pomysłodawcy mogli zaprezentować swoje koncepcje. Jednak nie wszystkie przypadły do gustu grupce osób, która bardzo mocno jest związana z Zakrzówkiem.

Tablice niezgody

Głosowanie na najlepszy projekt, według którego rozpoczną się prace przy tworzeniu parku wraz z kąpieliskiem, rruszyło w sobotę i będzie trwać dwa tygodnie. Ludzie, którzy nie korzystają z internetu, mogą obejrzeć koncepcje na tablicach. – Tydzień można je oglądać przy Zakrzówku, a przez drugie siedem dni będą na Błoniach – mówił Piotr Kempf, dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej.

– Wybór jest trudny. Musimy się wszyscy zastanowić i przeanalizować te projekty. Teraz decyzja należy do mieszkańców. Chcieliśmy, żebyście zdecydowali jak ma Zakrzówek wyglądać, bo to wy o niego walczyliście – zwrócił się do obecnych w Krzysztoforach.

Co ciekawe, przez całą dyskusję wracał problem tychże tablic, które zdaniem mieszkańców, powinny być w innym miejscu, a do tego dłużej. Ogólnie pojawiły się pretensje, że głosowanie jest również zbyt krótkie, a jego forma, czyli internetowa sonda (bo trzeba wiedzieć, że nie ma praktycznie żadnych zabezpieczeń), nie przypadła zaangażowanej grupie krakowian do gustu.

– Nie wyobrażam sobie, że będziemy organizować wybory samorządowe i będziemy sprawdzać PESEL przy takim głosowaniu – odpowiedział dyrektor ZZM. Co do czasu na oddanie głosu i domniemanego pośpiechu, Kempf odparł, że już dużo czasu minęło i nie ma na co czekać.

Niech zostanie dziki!

Regulamin konkursu architektonicznego został stworzony przez krakowski oddział Stowarzyszenia Architektów Polskich i liczył w sumie 288 stron. A oparty był na miejscowym planie zagospodarowanie przestrzennego. Architekci i projektanci musieli wypełnić wszystkie jego punkty, aby móc myśleć o wygranej. Dlatego we wszystkich koncepcjach pojawiały się m.in. ścieżku edukacyjne, sam budynek Ośrodka Edukacji Ekologicznej (który nota bene na pewno na razie nie powstanie, ponieważ ZZM zdobył pieniądze na wyremontowanie pawilonu Okocimskiego i tam planuje stworzyć ośrodek), kąpieliska, budynki z kawiarniami, strefy sportowe i rekreacyjne itd.

Wszyscy autorzy koncepcji podkreślali, że chcą zachować dziki charakter miejsca. Mimo wszystko w mniejszym lub większym stopniu ingerencja w naturalny – choć nie do końca, bo pamiętajmy, że to teren po kamieniołomie –  charakter Zakrzówka.

– Pływam tam od 20 lat. Wartość Zakrzówka polega na dzikości. Więc jeśli infrastruktura jest potrzebna, to jest to zło konieczne, które powinno być ograniczone do minimum. Dlatego podoba mi się deklaracja.... ale tego w planach nie widzę. Nie wiem, po co baseny mają być budowane w Zakrzówku. On jest piękny, bo jest dziki. To miejsce dla osób, które potrafią pływać, a nie dla dzieci. Baseny należy budować tam, gdzie nie ma naturalnych zbiorników – stwierdził jeden z mieszkańców.

– Miejsce na skoki do wody to ignorancja. Tam jest 5 metrów głębokości. Dodatkowo baseny ingerują w środowisko naturalne. Ta koncepcja ma się nijak do rzeczywistości – skrytykowała jeden z planów mieszkanka Krakowa. – Tam skały będą na głowy spadać! Jak ktoś nie potrafi pływać, uczy się na basenie i przychodzi na Zakrzówek – wtórował kolejny.

Mieszkańcom nie spodobały się również prezentowane plany budynków, a wręcz śmiech wzbudzały pawilony do obserwowania natury. – Park będzie tworzony etapami, więc nie ma potrzeby budowania ośrodka, bo będzie w lesie Wolskim – tłumaczył jednak Mariusz Waszkiewicz, prezes Towarzystwa na Rzecz Ochrony Przyrody. Waszkiewicz później wielokrotnie podkreślił, że żaden projektu mu się nie podoba, ale z 34 zgłoszonych te cztery są najlepsze.

Ludzie nie chcą odpowiadać za Zakrzówek?

Architektów bronił również Piotr Kempf. –  To nie ich inwencja twórcza. Nie musi też tam być tak dużo elementów. Musi być na pewno kąpielisko, bo tak ludzie zdecydowali w Budżecie Obywatelskim. Trzeba zdecydować, który pomysł nam się najbardziej podoba – stwierdził.

–  Żaden! – krzyknęła jedna z krakowianek.

– Może żaden z tych projektów wam się nie podoba, ale trzeba pamiętać, że zanim zostały one zaprezentowane wam, ocenili je fachowcy – dodał Kempf. Chwile po odpowiedzi dyrektora ZZM Mariusz Waszkiewicz złapał się za głowę. A to z powodu pomysłu, który padł z sali i uzyskał aprobatę reszty. Chodziło o to, aby decyzję o tym, jak ma wyglądać Zakrzówek powierzyć... ekspertom. – Zobaczcie jak zabetonowany jest Kraków. Ekspertów chcecie... – zżymał się ekolog.

Zrzuceniem z siebie odpowiedzialności – tym według posła Bogusława Sonika jest to głosowanie. – To jest populizm. Ja mogę powiedzieć, że władze miasta w takim razie oddalają od siebie odpowiedzialność. Pod głosowanie powinien być jeden, przedstawiony przez pana wersja. A obywatele powinni najwyżej zgłaszać poprawki do projektu lub co można w nim zmienić – stwierdził polityk.

Jak będzie zimą, czy wstęp będzie płatny, kwestia koszy

Mieszkańcy mieli jeszcze kilka wątpliwości, które starali się rozwiać projektanci wespół z przedstawicielami miasta. Padły pytania m.in. o to, ile osób ma się zmieścić na plażach. W pierwszej koncepcji to ok. 500.

Pojawiło się pytanie, jak park będzie funkcjonował zimą. Urzędnicy odpowiadali, że tak samo jak latem, tylko że woda będzie zimna. Będą tam też kosze na śmieci oraz toalety, a wstęp na kąpielisko będzie bezpłatny

Wiceprezydent Koterba obiecuje

Nikt na razie nie wie, ile może kosztować realizacja któregokolwiek z pomysłów. Nawet sami architekci tego nie wiedzą, ponieważ kosztorys pojawia się dopiero przy projekcie budowlanym. Mimo wszystko, jak zapewnia wiceprezydent Elżbieta Koterba, bez względu na to, która koncepcja zostanie wybrana w głosowaniu, na pewno nie zabraknie pieniędzy.