Żal za 80 tys. złotych [Komentarz]

Jedna z krakowskich gazet robi logo – kanciaste i mało oryginalne, ot taka pseudo-śnieżka. Dodatkowo niezgodne z wymogami MKOl-u i oferuje je Komitetowi Konkursowemu Kraków 2022 za złotówkę. Oto szczyt dziennikarstwa obiektywnego. No, ale ponoć trzeba też przyjąć jakiś dyskurs. Więc przyjęli i dołączają się do chóru (a może nim dyrygują?) rzewnie płaczących przy okazji wydania jakiejkolwiek złotówki z kasy miejskiej na starania o ZIO w Krakowie.

Nim zacznę pisać, a wy zaczniecie się denerwować, oświadczam: nie bronię Komitetu Konkursowego Kraków 2022, nie stoję po ich stronie, nie zamierzam biernie przyglądać się, jak KKK2022 wydaje na lewo i prawo publiczne pieniądze. Jednak akurat ten tekst będzie zupełnie o czymś innym.

Pamiętacie tzw. „sedes”? No, to szybko przypominam: „sedesem” zostało nazwane nowe logo Komunikacji Miejskiej w Krakowie, które miało zastąpić logo/herb MPK na rozkładach jazdy, pojazdach oraz biletach i przystankach. 25 października 2012 roku. Konkurs wygrała koncepcja Karoliny Żmudy, studentki Wydziału Sztuki UP. W nagrodę otrzymała 3000 zł (słownie: trzy tysiące złotych). No i się posypało. Nie chodzi mi oczywiście o to, czy logo jest ładne, czy nie. Jednemu się podoba, drugiemu nie, trzeci (najrozsądniejszy) w ogóle się takimi rzeczami nie przejmuje. No, ale całe 3 tysiące poszły z kasy miejskiej. Dramat, rozdzieranie szat, „już wiemy, dlaczego ceny biletów się podniosły” i tym podobne (zainteresowanych odsyłam do komentarzy pod tekstami o tym "marnotrawnieniu publicznych pieniędzy").

W ostatni poniedziałek mieliśmy prezentację logo Krakowa – miasta zgłaszającego się. Tym razem kwota 78 tysięcy złotych mogła wywołać pewien dysonans. Zwłaszcza, że został ogłoszony konkurs ogólnopolski, ale nasi biedni rodacy i ich pomysły zostały odrzucone... Szczerze? Strach się bać, co by było, gdyby wygrał (nie daj Boże!) jakiś student z ASP i wycenił swoją pracę na… 20 czy nawet 50 tysięcy złotych. Oczywiście, szwajcarskie logo jest paskudne, ale przede wszystkim – przepłacone! W końcu na co dzień wszyscy zajmujemy się tworzeniem grafiki, prawda? A jeszcze wam przypomnę, jaką awanturę na ¾ Internetu wywołał pewien radny dzielnicowy, który to wycenił zrobienie logo według jego pomysłu na kilkadziesiąt minut pracy i tyleż samo złótówek… Sprawa niemal zahaczyła o sąd.

Wracając do sedna. Płaczemy tak samo przy okazji wydania przez miasto/rząd kilku tysięcy, kilkudziesięciu tysięcy i kilku milionów złotych. Wyraz żalu, że nie wpadają do naszej kieszeni czy szacunku do ciężko zarobionej (i z ciężkim sercem oddanej przy okazji podatków) mamony?

*Opinie wyrażone w tym dziale, nie muszą pokrywać się z opiniami redakcji LoveKraków.pl