Zamiast bankowi, zaufała nieznanej kobiecie. Straciła ćwierć miliona
W połowie lipca na policję zgłosiła się osoba, która została oszukana metodą na policjanta. Do 60-latki zadzwoniła kobieta, która podała się za policjantkę.
Przedstawiła historię o grupie przestępczej składającej się z pracowników banków. Mieli oni wykradać pieniądze z rachunków bankowych. Dzwoniąca przekonała ofiarę, że najlepiej będzie wypłacić środki i… zostawić je w różnych miejscach Krakowa.
– Rozmówczyni była przekonująca do tego stopnia, że kobieta w kolejnych dniach wypłaciła w kilku placówkach bankowych na terenie Krakowa ponad 260 tysięcy złotych i – wierząc, że jej fundusze będą bezpieczne – przekazała je bezpowrotnie oszustom – mówi Sebastian Gleń, rzecznik prasowy małopolskiej policji.
Pieniądze zostały podzielone i pozostawione w śmietnikach, przy krzewach i przy placu budowy.
– Przez telefon każdy może być wnuczkiem, policjantem, urzędnikiem, synem znajomego… Zachowajmy ostrożność, gdy odbieramy telefon od osoby podającej się za krewnego lub znajomego będącego w potrzebie finansowej – apeluje Gleń.