Zamiast wyrzucać, opłaca się oddać - Banki Żywności po zmianie przepisów

Do początku października miliony ton jedzenia lądowały każdego roku w śmieciach. Przedsiębiorcy woleli je wyrzucić niż oddawać Bankom Żywności, by nie odprowadzać podatku od przekazanych produktów. Po zmianie przepisów sytuacja powoli zaczyna się zmieniać.

Przed zmianami od każdego oddanego produktu spożywczego trzeba było zapłacić podatek. Wynosił on od 5 do 23 procent, w zależności od tego, co konkretnie przedsiębiorca chciał przekazać na cele charytatywne. W rzeczywistości oznaczało to, że każdy, kto dysponował nadwyżkami jedzenia wolał je wyrzucić niż rozdać, bo tak było taniej. Cztery lata temu wprowadzono zmiany, które zwalniały z podatku producentów, ale wciąż obciążały nim pozostałe grupy, np. sklepy. Od 1 października żadni darczyńcy nie muszą już odprowadzać dodatkowych pieniędzy do Urzędu Skarbowego.

Potrzeba czasu

– Nie odczuliśmy jeszcze rewolucji. Na efekty zmiany przepisów trzeba poczekać – informuje Beata Ciepla z krakowskiego Banku Żywności. – Jeśli kontaktują się z nami hurtownie i sklepy, to w większości szukają informacji – opowiada.

Sklepy powoli dowiadują się o zmianie przepisów i zaczynają współpracować. – Pierwszą siecią, która podpisała z nami umowę są hipermarkety Tesco. Testujemy też procedury z innym sklepem w Krakowie, są już pierwsze odbiory żywności, zobaczymy co przyniosą kolejne dni – zdradza Ciepla.

Same Banki Żywności też potrzebują czasu na wdrożenie nowych zasad. Trzeba odpowiednio zorganizować odbieranie żywności, ustalić wewnętrzne reguły, przygotować magazyny. Równocześnie organizacja nie ustaje w poszukiwaniu kontrahentów. – Umawiamy się na spotkania, na których tłumaczymy prawne aspekty przekazywania żywności, prezentujemy ofertę współpracy i omawiamy formalności – mówi szefowa banku.

Marnujemy 9 ton jedzenia rocznie

Szacuje się, że Polacy rocznie marnują ponad dziewięć milionów ton żywności. W samym Krakowie w koszu ląduje prawie 120 tysięcy ton jedzenia. Wśród najczęściej wyrzucanych produktów są: pieczywo, warzywa (głównie ziemniaki), wędliny, owoce, jogurty i sery.

Banki Żywności przyjmują produkty pełnowartościowe, ale może im się kończyć termin przydatności do spożycia. Nie odsyłają z kwitkiem nikogo, ale w przypadku pojedynczych sztuk zalecają szukanie innych rozwiązań niż przynoszenie produktów do ich magazynów. – Można np. poszukać kogoś w pobliżu, komu moglibyśmy oddać nieprzemyślane zapasy. Zapytać rodzinę, sąsiadów czy nie potrzebują tych produktów. Jako organizacja skupiamy się głównie na dystrybucji hurtowej – tłumaczy Justyna Liptak, pracująca w krakowskim oddziale.