Zaproszenie do świata wschodniej baśni
Do listopada potrwa wystawa „Między Wschodem a Zachodem. Od Damaszku do Andaluzji. Pieniądz islamski w wiekach średnich”, zorganizowana przez Muzeum Narodowe w Krakowie. –Żyję magią monet, a nie ich wartością. Nie potrafię też sprecyzować, jak duża jest moja kolekcja. Nawet nie mam pojęcia, jaka jest łączna jej wartość – przyznaje Jacek Budyn, jeden z kuratorów wystawy.
Między Wschodem a Zachodem
Na wystawie w Muzeum im. Emeryka Hutten–Czapskiego znajdują się starannie wyselekcjonowane monety ilustrujące historię świata arabskiego od Mahometa do upadku imperium Abbasydów, czyli od VII do połowy XIII wieku. W pierwszej jej części można oglądać najstarsze monety pochodzące z VI i VII wieku, monety bizantyjskie oraz monety bite przez perską dynastię Sasanidów. Druga część ekspozycji została poświęcona monetom przejściowym z lat 640 – 699. Zawiera złote dinary, srebrne dirhamy i miedziane felsy dynastii Unajjadów i Abbasydów.
Na wystawie można również zobaczyć wypożyczony z Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego skarb z Drohiczyna nad Bugiem, znaleziony w 1939 roku pod miastem przez jednego z mieszkańców. Składał się z ponad 300 monet, wśród których najstarszą jest dirham Umajjadów wybity w 713 roku, a najmłodszą – dirham abbasydzki z roku 894.
Ekspozycji poświęcono również wydawnictwo „Między Wschodem a Zachodem. Od Damaszku do Andaluzji. Pieniądz islamski w wiekach średnich” autorstwa Doroty Malarczyk i Jacka Budyna, które systematyzuje wiedzę o monetach dynastii islamskich, które odegrały ważną rolę w świecie arabskim w latach 661 – 1258.
Moneta świadkiem historii
Arabska moneta dzięki inskrypcjom w egzotycznym piśmie jest również związana z odległą historią. – Moneta ma to do siebie, że podobnie jak architektura, jest bezpośrednim świadkiem historii. Trudno przytaszczyć do domu piramidę Cheopsa czy wieżę Eiffla. Za to monetę można mieć w garści. Ona ma niekiedy 1000 czy 2000 lat. To jest magia, którą potrafi zrozumieć tylko kolekcjoner – przyznaje Budyn.
To, co możemy podziwiać na wystawie, wiąże się z latami pracy nad koncepcją wystawy i poszukiwaniami nowych monet. – To efekt podróży po całym świecie i ciężkie zajęcie kolekcjonera, ponieważ każdą monetę trzeba było w jakiś sposób zdobyć – kontynuuje Budyn. – Ponadto, na wystawę musi być pomysł. Zaczyna się od rzeczy najprostszych, które stwarzają pewien świat.
Baśnie tysiąca i jednej nocy
- Monety są stosunkowo niedrogim przedmiotem, który można mieć na własność. Magia polega jednak na tym, że człowiek wyobraża sobie osobę, która wcześniej była w ich posiadaniu. Kto mógł mieć ten pieniądz, za co płacił i co się stało, że go zgubił. Być może ktoś go z tego powodu zamordował? Poza tym, monety są związane również z postaciami historycznym. Na wystawie znajdziemy monety z czasów Haruna ar-Raszida, który rozdawał na ulicach Bagdadu jałmużnę. Wiemy to z „Baśni tysiąca i jednej nocy”. Może jedna z monet znalazła się w jego rękach? – zastanawia się Budyn.
Podróże inspirują
- Wciąż planuję kolejne podróże. Każdy wyznacza sobie jakiś cel, który jest dla niego ważny. Dla mnie musi być w nim i przyjemność, i możliwość poznawania świata. Dzięki pasji gromadzenia monet, mogę cały czas żyć emocjami i być pod urokiem historii przez nie skrywanych – podsumowuje Jacek Budyn.