Zapytali go o referendum i prezydenturę. „To jest mało prawdopodobne”

– Mimo że nie jestem najmłodszy, to jeszcze nie na tyle stary, żeby móc coś wykluczyć jednoznacznie – stwierdził Jan Hoffman, inicjator akcji referendalnej, pytany o ewentualną prezydenturę w Krakowie.

To już temat ogólnopolski

W Krakowie nieustannie trwa zbiórka podpisów pod zorganizowaniem referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego oraz rady miasta.

Od pewnego czasu to już nie jest temat wyłącznie lokalny. Zainteresowały się nim ogólnopolskie media, które zastanawiają się, jaki wpływ może mieć akcja referendalna na Platformę Obywatelską. 

Szefem jej małopolskich struktur jest Aleksander Miszalski.

W ostatnich dniach portal zero.pl przeprowadził wywiad z Janem Hoffmanem, jednym z inicjatorów akcji referendalnej i przewodniczącym dzielnicy Stare Miasto.

Dziennikarz zapytał go wprost: – Czy przede mną siedzi przyszły prezydent Krakowa?

Hoffman odpowiedział: – Muszę się odwrócić, ktoś za mną jest?

Tylko ściana – stwierdził dziennikarz. 

Jan Hoffman
Jan Hoffman
Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

Na to jego rozmówca odpowiedział: – Może w perspektywie wielu lat? Mimo że nie jestem najmłodszy, to jeszcze nie na tyle stary, żeby móc coś wykluczyć jednoznacznie. Wiem, że pana pytanie dotyczy tego roku, więc odpowiedź brzmi: to jest mało prawdopodobne.

Jan Hoffman nie krył, że na razie celem jest odwołanie Aleksandra Miszalskiego ze stanowiska prezydenta miasta.

Jako komitet jesteśmy grupą niejednorodną. Do tego popierają nas osoby z wielu środowisk: od Aleksandry Owcy z partii Razem po środowiska prawicowe. Ciężko sobie wyobrazić, że na koniec wszystkie te środowiska wystawią wspólnego kandydata.
Jan Hoffman

Dziennikarz zapytał przewodniczącego dzielnicy Stare Miasto, po co się w to wszystko angażuje? Zauważył, że odwołanie polityka Platformy Obywatelskiej i brak walki o prezydenturę to zatrzymanie się w połowie drogi.

Hoffman odpowiedział, że jest aktywną osobą. – I jestem też dość niezadowolony z tego, jak miasto funkcjonuje. Dlatego wyszedłem ze strefy komfortu ponad rok temu, kiedy zacząłem głośno mówić, co mi się nie podoba. Konsekwencją jest inicjatywa referendalna i zbiórka podpisów, którą organizuję – podkreślił.

Liczy na to, że do referendum dojdzie w czerwcu. – Dyskusje i scenariusze na dalsze kroki mają sens wtedy, gdy to referendum będzie skuteczne, czyli weźmie w nim udział co najmniej 158 tys. mieszkańców Krakowa – skwitował Jan Hoffman.