Zbigniew S. w areszcie. Miał wyrządzić szkody na 29 mln zł

Prokuratura Okręgowa w Krakowie przedstawiła zarzuty znanemu biznesmenowi Zbigniewowi S. zarzuty dotyczące nieprawidłowości w obrocie mieniem. Skutkowały one szkodą w wysokości 29 mln złotych w spółce Viamot. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

Zbigniew S., który startował z ramienia własnego komitetu wyborczego w wyborach w 2015 roku, zdaniem śledczych dopuścił się do wyrządzenia szkody majątkowej spółce.

– Po przedstawieniu zarzutu oskarżony nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa – mówi Janusz Hnatko, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Jednak przedsiębiorca został decyzją sądu tymczasowo aresztowany. –  Podstawą zastosowania tego środka było zagrożenie wysoką karą oraz obawa matactwa – stwierdza Hnatko.

To nie jedyna osoba związana ze sprawą w 2014 roku. Dotychczas zarzuty usłyszało czterech innych mężczyzn. Sebastian W., Mariusz R., Bartłomiej K. i Filip U. mieli współdziałać z S. w czasie popełnienia przestępstwa. – W stosunku do nich sąd wcześniej zastosował tymczasowe aresztowanie. W stosunku do Sebastiana W. dokonano zabezpieczenia majątkowego w kwocie 360 tys. złotych – stwierdza przedstawiciel prokuratury.


Proceder

Zbigniew S. był prokurentem spółki. Śledczy ustalili, że osoby, które były zobowiązane do zajmowania się sprawami majątkowymi krakowskiej spółki, nadużywały uprawnień.  – Podejmowały one szereg działań zmierzających do wyprowadzenia składników majątku spółki, poprzez zbywanie należących do niej nieruchomości po rażąco zaniżonych cenach i w zamian za bezwartościowe udziały i składniki majątku w podmiotach trzecich – informuje Prokuratura Krajowa.

Podejrzani mieli również wyprowadzać pieniądze pod pretekstem płatności za fikcyjne faktury. Sprzedawane były również nieruchomości należące do spółki bez uzyskania płatności z tego tytułu. Prokuratura podaje przykład budynku przy ul. Zakopiańskiej. Zgodnie z aktami notarialnymi, nieruchomość została sprzedana za 11 mln złotych.

– Co istotne, przedstawiciele krakowskiej spółki posiadali wiedzę, iż nabywający nieruchomości podmiot nie ma jakichkolwiek możliwości płatniczych. Dlatego też, już po podpisaniu aktów notarialnych, zamiast pieniędzy krakowska spółka objęła 67 nowoutworzonych udziałów w podwyższonym kapitale zakładowym spółki, która nabyła nieruchomości – tłumaczy prokuratura.

Udziały te jednak nie były praktycznie nic warte. Na tej jednej transakcji firma straciła ponad 10 mln złotych. – Natomiast sprzedaż nieruchomości położonej przy alei 29 Listopada o wartości prawie 20 milionów złotych skutkowała stratami po stronie spółki w wysokości ponad 18 milionów złotych – czytamy na stronie PK.