Zbrodnia przy ul. Teligi. Prokuratura chce kar dla kiboli z gangu Sharks
Jak się nieoficjalnie dowiadujemy, najsurowszej kary 25 lat więzienia śledczy chcą dla Daniela U. ps. Dzidek. Dla pozostałych domagają się po kilkanaście lat odsiadki.
Kłopot z uzyskaniem precyzyjnych danych dotyczących wnioskowanych kar wynika z faktu, że mowy stron odbyły się na niejawnej rozprawie.
Głośna zbrodnia przy ul. Teligi
Do zbrodni doszło 30 stycznia 2018 r. przy ul. Teligi. Zabity Miłosz B., jak wynika z ustaleń prokuratury, był związany ze środowiskiem pseudokibiców Cracovii, o czym świadczyła historia jego notowań przez policję, jak i treści ujawnione w laptopie i komputerze 21-latka.
Proces w tej sprawie toczy się od 2 października 2019 r. Po niecałym roku proces, z uwagi na zmiany w składzie orzekającym, musiał rozpocząć się ponownie.
Na ławie oskarżonych zasiadają Arkadiusz W. ps. Wąsik, Daniel U. ps. Dzidek, Konrad O. ps. Młody Opal oraz Daniel S. i Maciej K. Wszystkim grozi dożywocie, nie przyznają się do winy. Mężczyźni mają też zarzut udziału w gangu, za jaki uznano wiślacką bojówkę Sharks.
Pogrążają ich podsłuchy oraz krew ofiary, którą odkryto w ich aucie.
Osobny proces Kamila W.
Od września 2021 r. przed krakowskim sądem w osobnym procesie za zabójstwo przy ul. Teligi odpowiadał także Kamil W. i on już usłyszał prawomocny wyrok dziewięciu lat więzienia. Sąd uniewinnił go od udziału w gangu. Uznał, że był tylko zaangażowanym kibicem Wisły. Zmienił mu zarzut zabójstwa Miłosza B. na inny, czyli spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i doprowadzenie do śmierci 23-latka.
– Tamtego dnia grupa sprawców nie miała planu dokonania zabójstwa. Pojechali szukać sympatyków przeciwnego zespołu i Miłosz B. został ich przypadkową ofiarą. Oskarżony Kamil W. działał z nimi wspólnie i w porozumieniu. To jednoznacznie wynika z zeznań świadków i materiałów niejawnych – nie krył sędzia skazując tego oskarżonego.
Jego zdaniem sprawcy kierowali się zamiarem nagłym i chcieli spowodować ciężkie obrażenia ciała u pokrzywdzonego, czyli rany charakterystyczne dla uczestników zajść z udziałem pseudokibiców: w udo, przedramię, łydkę, ale sytuacja wymknęła się spod kontroli. Pokrzywdzony Miłosz B. zmarł następnego dnia w szpitalu.
– Czy oskarżony Kamil W. zabił? Należy na to pytanie odpowiedzieć: nie. Czy odpowiada za śmierć pokrzywdzonego? Tu odpowiedź brzmi tak – konkludował sędzia. Sprawcy zdawali sobie sprawę, że przesadzili podczas ataku, dlatego postanowili zacierać ślady, utopili maczety w zalewie Bagry, mieli plan spalić auta użyte w akcji, zaczęli się ukrywać. Osobą, której relacje sąd uznał za wiarygodne, był współoskarżony Kamil Z. ps. Kanarek. To on zawiózł autem głównych sprawców na miejsce ataku, zabezpieczał odwrót i możliwość ucieczki. Sam w napadzie i pościgu za Miłoszem B. nie brał udziału, pozostał w samochodzie. Za to pomocnictwo dostał karę roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Sąd apelacyjny jeszcze złagodził mu karę do zapłaty 2000 zł grzywny.