Zbrojny gang Hutnika. „Mówisz o nas trzecia siła Krakowa, wypluj te słowa”

Kibole Hutnika nie mogli konkurować z założonymi o wiele wcześniej grupami Wisły Kraków oraz Cracovii. Postanowili więc zadbać o swoje bezpieczeństwo, wchodząc w posiadanie broni palnej. Teraz staną przed sądem.

Trzecia siła wśród kiboli

W Krakowie kibole są kojarzeni głównie z Wisłą i Cracovią.

Małopolscy śledczy z Prokuratury Krajowej twierdzą, że była jeszcze trzecia siła.

Pseudokibice Hutnika Kraków określali się mianem Łaziorów czy Nowohuckich Wojowników. Nie lubili, gdy nazywało się ich trzecią siłą. 

„Mówisz o nas trzecia siła Krakowa, wypluj te słowa”.

Końcem grudnia ubiegłego roku do krakowskiego sądu trafił kolejny akt oskarżenia w sprawie kiboli Hutnika. Dotyczy 11 osób, które miały być częścią zorganizowanej grupy przestępczej o charakterze zbrojnym. Zdaniem prokuratury oskarżeni handlowali amfetaminą, mefedronem, ekstazy, kokainą oraz marihuaną. Trudnili się też m.in. przestępstwami skarbowymi.

To nie pierwszy raz, kiedy Prokuratura Krajowa oskarża trzecią siłę Krakowa

Jeden proces toczy się już przed Sądem Okręgowym w Krakowie. 

Ostatni akt oskarżenia ma z nim związek.

Nie było jednego lidera

Pod wieloma względami działalność kiboli Hutnika była bardzo standardowa. Ustawki, akcje wymierzone w pseudokibiców innych klubów, własne emblematy.

Policja
Policja
Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

Jednak zdaniem śledczych ich grupa przestępcza różniła się znacząco od Sharksów (Wisła Kraków) oraz Jude Gangu (Cracovia). Prokuratura wskazuje na jej zbrojny charakter oraz kierownictwo, które składało się z wielu osób: nie było jednego lidera.

Prokuratura twierdzi, że pseudokibice Hutnika nie mogli konkurować z założonymi o wiele wcześniej grupami Wisły Kraków oraz Cracovii. Postanowili więc zadbać o swoje bezpieczeństwo, wchodząc w posiadanie broni palnej.

W 2016 roku u jednego z liderów „Nowohuckich Wojowników” Wojciecha M. ujawniono cały arsenał: m.in. materiał wybuchowy oraz pistolet maszynowy.

Grupa zaczęła się tworzyć w listopadzie 2010 roku, kiedy Dariusz T. opuścił zakład karny. Poza nim oraz wspomnianym Wojciechem M. działania gangu koordynowali Sławomir M. oraz Paweł Ś. Co ciekawe, ten ostatni był w przeszłości związany z Wisła Sharks.

W świecie kiboli osoba, która zmienia barwy, jest pogardliwie określana przerzutem. Przykład Pawła Ś. pokazuje, że przechodzenie z jednej grupy pseudokibicowskiej do drugiej ma miejsce i jest w jakimś stopniu tolerowane oraz dopuszczalne.

Młoda Ferajna i transparent

Zdaniem małopolskich śledczych nie było żadnych wymogów dla przystąpienia do kiboli Hutnika. Osoby działające w grupie łączyło osiedle, klub, bramki, znajomi. „Per facta concludentia” – słyszymy w prokuraturze.

Pseudokibice oznaczali swoje terytorium graffiti. Pewnego razu jedno z nich zostało zamalowane przez osoby z Młodej Ferajny, czyli młodzieżówki Wisła Sharks. Pseudokibice z Nowej Huty odebrali to jako „zamach” na ich grupę. Graffiti zostało odmalowane, a następnie zorganizowano przy nim wartę.

Transparent
Transparent

O konflikcie między kibolami Hutnika a Młodą Ferajną świadczy wydarzenie z lipca 2024 roku.

Jak opisywały media, pod osłoną nocy na kamienicy ze słynnym zegarem przy Placu Centralnym w Nowej Hucie zawisł bulwersujący baner. Widać było na nim powieszoną i krwawiącą postać w barwach Hutnika Kraków. 

Na froncie koszulki znajdowała się przerobiona na wulgarną nazwa klubu grającego w II lidze. Po interwencji mieszkańców płachta została zdjęta z budynku.

Okazało się, że za uderzeniem w Hutnika stali kibole z Młodej Ferajny. To na ich profilu w mediach społecznościowych można było znaleźć zdjęcia i wideo z efektami przeprowadzenia nocnej akcji.

Co ciekawe, początkowo kibole Hutnika i Wisły mieli tzw. zgodę. Później nowohuckich pseudokibiców połączyły interesy z Cracovią.

Jak podają śledczy, koniec tzw. zgody z Wisła Sharks nastąpił na przełomie 2014 i 2015 roku.

Podczas meczu w samochodach kiboli Wisły Kraków rozlano kwas masłowy. Oskarżenie padło na kiboli Hutnika. Jak twierdzi prokuratura, zdarzenie to uruchomiło spiralę przemocy. Kierujący Wisła Sharks zaczęli uważać atakowanie kiboli Hutnika za obligatoryjne.

Pogrzeb zamiast sądu

Wśród Łaziorów obowiązywała złota w świecie kibolskim zasada: nie można współpracować z organami ścigania.

Obowiązkowe było zwalczanie sympatyków innych klubów piłkarskich. Prokuratura zwraca jednak uwagę, że zasada ta nie miała charakteru absolutnego, jak to było w przypadku Wisła Sharks.

Nie odbywały się również sądy towarzyskie. O tym, że dana osoba nie jest już mile widziana w szeregach grupy, komunikowano w inny sposób. 

Przykładowo jednemu z pseudokibiców urządzono „pogrzeb” pod jego miejscem zamieszkania. Powodem było to, że mężczyzna przyznał się do zarzutów.

Żeby rozwijać swoją działalność, kibole Hutnika korzystali z momentów, kiedy w tymczasowych aresztach przebywali pseudokibice Wisły i Cracovii.

Członkowie nowohuckiej grupy regularnie spotykali się w okolicach hotelu Orient oraz na osiedlu Willowym.

Nowa Huta
Nowa Huta
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Największe dochody gangu pochodziły z prowadzenia nielegalnych punktów gier hazardowych. Kibole handlowali też narkotykami, jak również kontrolowali kluby rozrywkowe na Starym Mieście. 

We wrześniu 2019 roku pojawiła się zapowiedź przejęcia lokali, które ochraniał m.in. Dariusz T. W obliczu zagrożenia polecił zbiórkę na Rynku Głównym, na który przyszło ostatecznie ok. 50 osób.

***

Oskarżeni przez prokuraturę nie przyznali się do zarzucanych im czynów.

Termin rozprawy przed sądem nie został jeszcze wyznaczony.

Do rozbicia gangu kiboli Hutnika przyczynili się m.in. funkcjonariusze z krakowskiego oddziału Centralnego Biura Śledczego Policji

Nadal pracują nad sprawą.