Zdegradowany Kraków, część pierwsza: „stara” Nowa Huta
Poniższe wnioski oraz diagnozy pochodzą z Gminnego Programu Rewitalizacji Miasta Krakowa, który obecnie jest poddawany konsultacjom społecznym.
„Stara” Nowa Huta to blisko 400-hektarowy obszar, który zamieszkuje ponad 47 tys. osób. Problemów nie brakuje. Potrzeba wielu remontów oraz modernizacji, m.in. dróg i chodników. Wsparcia wymagają też przedsiębiorcy.
Problemy i recepty na ich rozwiązanie zostały przedstawione w Gminnym Programie Rewitalizacji Miasta Krakowa, w którym poza starą Nową Hutą jako obszary zdegradowane zostały również wskazane Kazimierz ze Stradomiem oraz Grzegórzki z Wesołą (na nich skupimy się w kolejnych artykułach). Program jest obecnie poddawany konsultacjom społecznym. Potrwają do 7 czerwca.
Coraz mniej dzieci
„Stara” Nowa Huta zmaga się z kryzysem demograficznym. Jej mieszkańcy się starzeją, a dzieci jest coraz mniej. Problemami są również bezrobocie oraz ubóstwo. Wysoki odsetek mieszkańców korzysta z pomocy społecznej i ma kłopoty ze spłatą kredytów oraz pożyczek. Jak chodzi o bezrobocie, to w 2019 r. odsetek osób bez pracy w wieku produkcyjnym wynosił 3,4 proc., przekraczając średnią dla miasta o jeden punkt procentowy. W 2021 r. ten wskaźnik wzrósł do 5,6 proc., przewyższając średnią dla Krakowa o 2 punkty procentowe.
Wróćmy do problemów. Wśród nich są stojące gdzie popadnie samochody, które zawłaszczają przestrzenie pomiędzy blokami. Gdy już przy autach jesteśmy, to mieszkańcy tej części Krakowa narzekają na dziurawe drogi.
Na plus należy zapisać dobrze rozwiniętą sieć przedszkoli. Wszystkie dzieci ze „starej” Nowej Huty mogą w maksymalnie 15 minut dojść pieszo do swojej placówki. Tyle samo powinno zająć każdemu mieszkańcowi dotarcie do przystanku. Można więc pokusić się o stwierdzenie, że „stara” Nowa Huta pod pewnymi względami to miasto 15-minutowe. Co istotne, ten obszar ma jedną z najlepiej rozwiniętych sieci ciepłowniczych. Ponad 96 proc. budynków mieszkalnych ma dostęp do ciepła sieciowego. „Wynika to z historii dzielnicy, zaprojektowanej i zrealizowanej od podstaw” – zaznaczają miejscy urzędnicy.
W „starej” Nowej Hucie coraz bardziej wybrzmiewa natomiast problem tzw. więźniów czwartego piętra. To m.in. seniorzy, którzy mieszkają w budynkach bez wind. Muszą korzystać ze schodów, co w podeszłym wieku jest niekiedy bardzo trudne. Tymczasem w „starej” Nowej Hucie aż 82 proc. budynków nie jest wyposażona w windy. „W rezultacie blisko 70 proc. mieszkańców – seniorów w wieku powyżej 60 lat, stanowiących jedną czwartą (25 proc.) ogółu mieszkańców, jest zmuszona do korzystania ze schodów” – podsumowują urzędnicy.
Jak widać, „stara” Nowa Huta potrzebuje rewitalizacji na wielu polach. Jeśli uda się ją przeprowadzić w sposób zgodny z oczekiwaniami mieszkańców, to w 2030 roku ta część miasta może wyglądać tak, jak opisali to urzędnicy w raporcie:
„Starą” Nową Hutę cechuje estetyczna i tętniąca życiem przestrzeń publiczna, przyjazna dla wszystkich grup mieszkańców oraz wygodna i dostępna transportowo. „Stara” Nowa Huta jest świadoma bagażu doświadczeń, ale jednocześnie potrafiąca patrzeć w przyszłość: łączy tradycję z nowoczesnością.