Zdziesiątkowany beniaminek i zraniony mistrz. Stawowy znów pokona Legię?
Po jednej stronie boiska zbierająca niezłe recenzje, ale przetrzebiona chorobą Cracovia. Po drugiej - przygnębiona brakiem awansu do Ligi Mistrzów Legia. Choć na papierze faworyt starcia beniaminka z mistrzem jest oczywisty, łatwiejsza do przewidzenia jest ilość śniegu w Boże Narodzenie, niż wynik ich sobotniej konfrontacji.
Informacje, ciekawostki, zdjęcia. Kraków - sportowa stolica Polski >>
Przede wszystkim dlatego, że absolutną zagadką jest postawa warszawian. Porażka ze Steauą Bukareszt bez wątpienia odbiła się na ich psychice i trudno wyrokować w jaki sposób wpłynie to na ich grę. Historia wskazuje, że huk zatrzaskujących się przed nosem bram Ligi Mistrzów potrafi długo odbijać się echem w głowach zawodników.
Wśród krakowskich kibiców nieśmiałe szepty o niespodziance słychać również z innego powodu. Jan Urban nie będzie mógł w sobotę skorzystać z Dusana Kuciaka, Jakuba Koseckiego i Bartosza Bereszyńskiego. To spore osłabienie, często zdarzało się, że całe trio stanowiło w meczach Legii wartość dodaną.
Nastroje tonuje jednak Wojciech Stawowy: – To, na kogo postawi trener Urban, jest dla mnie zagadką. Ale Legia ma bardzo silny skład, wyrównaną kadrę i kto by to nie był – zawsze będzie groźna. W mojej ocenie to najlepsza drużyna w Polsce.
Być może optymizm szkoleniowca byłby większy, gdyby sam dysponował najmocniejszym składem. Niestety, Pasy zmagają się z równie poważnymi problemami kadrowymi. – Do zespołu wdarł się jakiś wirus. Nie trenują Budziński, Pilarz, Szeliga i Zejdler. A trudno powiedzieć kogo jeszcze dopadnie – martwi się Stawowy. Lecz unika jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy wszyscy wymienieni są definitywnie wyłączeni z kadry meczowej.
Potężną wyrwą byłaby zwłaszcza absencja Krzysztofa Pilarza. 32-letni bramkarz od dłuższego czasu prezentuje życiową formę i wielokrotnie ratował swój zespół w beznadziejnych sytuacjach. Szykujący się do zastępstwa Matko Perdjić jest zawodnikiem gorszym o co najmniej klasę. W dodatku w barwach Cracovii wystąpił tylko raz, w przegranym meczu Pucharu Polski w Stalowej Woli. A żeby znaleźć ostatni ligowy występ Chorwata, trzeba cofnąć się aż do 18 sierpnia zeszłego roku, gdy był jeszcze zawodnikiem chorzowskiego Ruchu.
Jedyne czego w sobotni wieczór możemy być pewni, to brak w krakowskiej drużynie Edgara Bernhardta i ... gole. Odkąd Cracovia wróciła do Ekstraklasy w sezonie 2004/05, podejmowała Legię ośmiokrotnie. Tylko raz bramkarze nie wyjmowali piłki z siatki. Za to w sezonie 10/11 fani byli świadkami prawdziwej strzelaniny, zakończonej hokejowym wynikiem 3:3.
Warto również dodać, że po raz ostatni warszawianie wyjeżdżali z ul. Kałuży bez punktów ponad osiem lat temu. 10 kwietnia 2005 roku piłkarze Cracovii wygrali 1:0 po golu Marcina Bojarskiego. Występowali wtedy w roli beniaminka, a na ławce trenerskiej zasiadał Wojciech Stawowy. A historia lubi się powtarzać...
Początek meczu Cracovia - Legia Warszawa w sobotę o 20:30. Transmisję przeprowadzi Canal+Family.