Zgromadzili się, bo mają dość mowy nienawiści
W samo południe pod hasłem „Nie w moim imieniu, dialog zamiast agresji” na Rynku Głównym zebrała się grupa kilkudziesięciu osób, którzy protestowali przeciwko mowie nienawiści i agresji. Manifestacja miała wyrazić brak zgody na narastającą nienawiść i agresję w naszym życiu społecznym.
Wydarzenie zorganizowała nieformalna grupa obywateli, którzy chcieli, aby uczestnicy połączyli się ponad podziałami politycznymi i religijnym i wyrazili oburzenie wobec demonstracji organizowanych przez radykalne środowiska. Chodzi przede wszystkim o spalenie kukły Żyda na wrocławskim Rynku, napis “Pray for Islamic Holocaust” w Poznaniu czy pobicie muzyka Chillu pod okrzykiem “wypierd… do Syrii.
„Nie chcemy bicia ludzi i rzucania kamieniami”
– Staramy się pozostać neutralni, ponieważ wśród nas są ludzie o rozmaitych poglądach, różne społecznie i politycznie, więc nie możemy zając jednorodnego stanowiska. Nam chodzi o to, żeby o takich problemach jak ten rozmawiać cywilizowanym językiem: bez bicia ludzi, bez palenia kukieł, bez rzucania kamieniami, ponieważ takie zachowania nie rozwiązują tych problemów. My jesteśmy demokratycznym i dojrzałym społeczeństwem i postulujemy za tym żebyśmy rozmawiali z poszanowaniem ludzkiej godności – tłumaczy Lech Dulian, współorganizator wydarzenia.
Marsz ponad podziałami
Demonstracja odbyła się bez emblematów organizacji i partii politycznych. Po przemówieniach na Rynku Głównym uczestnicy udali się na Plac Wolnica. W czasie marszu nie były skandowane żadne hasła, a sam pochód odbył się przy udziale bębnów. Kolumnie przewodził baner z hasłem: „Nie w moim imieniu. Dialog zamiast agresji.”
– Chcemy sprzeciwić się aktom przemocy i agresji, które odbywają się ostatnio coraz częściej w przestrzeni publicznej. My jako jej użytkownicy i współwłaściciele chcemy pokazać, ze te akty przemocy nie dzieją się w naszym imieniu – wyjaśnia Lech Dulian.