ZIKiT przymierza się do stworzenia zintegrowanej karty aglomeracyjnej

Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu ogłosił przetarg związany z planami wprowadzenia zintegrowanej karty aglomeracyjnej, dzięki której będziemy mogli podróżować niemalże wszystkimi dostępnymi środkami transportu w obrębie Krakowa i 15 gmin ościennych.

Ale zanim taka karta powstanie, potrzebne są badania ruchu pasażerskiego w komunikacji miejskiej, pociągach oraz w pojazdach przewoźników prywatnych. Przed wakacjami skończyła się pierwsza tura badań potoków pasażerskich w komunikacji miejskiej na terenie Krakowa. Po wakacjach, od października do listopada, ruszy kolejna. Badania te zostały zakontraktowane na 300 tysięcy złotych. Nie zostaną one jednak wzięte pod uwagę przy opracowywaniu karty aglomeracyjnej. ZIKiT przekonuje, że pomiary te są niewystarczające, ponieważ są robione na mniejszą skalę. – Gdy byliśmy już po przetargu, ogłoszono konkurs unijny z unijnym dofinansowaniem 85%. Zdecydowaliśmy się w nim wystartować i wygraliśmy. Dzięki temu dostaliśmy środki na dużo szersze badania – zostaną zbadane wszystkie linie, w tym aglomeracyjne (również w wakacje), a dodatkowo pomiary w busach i pociągach – tłumaczy Michał Pyclik z ZIKiT-u.

Badana będzie „także popularność” poszczególnych biletów. – Zadawane będą pytanie ankietowe na jakim bilecie dana osoba wczoraj jechała. Dzięki temu wiemy, jak ludzie wykorzystują bilety – mówi Pyclik. Obecnie miejska jednostka wie, ile sprzedaje się biletów danego rodzaju, ale nie wie, ile osób z nich korzysta. – 10 biletów 20-minutowych może wykorzystać jedna lub 10 osób. Możemy też poznać tzw. ruchliwość, czyli ile podróży wykonuje się na jednym bilecie godzinnym czy tez np. okresowym. Taka wiedza daje szansę na zaproponowanie lepiej dopasowanej do potrzeb mieszkańców taryfy, ale i trafniejszego planowania przychodów.

Problem z prywatnymi przewoźnikami?

Szef Małopolskiego Stowarzyszenia Przewoźników Osobowych Dariusz Tarnowski w „Gazecie Wyborczej” twierdzi, że ZIKiT nie konsultował z nimi tego pomysłu. Uważa też, że nie do końca byłoby to sprawiedliwe, ponieważ „przewoźnicy z gmin, z którymi miasto ma umowę, zostaliby podpięci do biletu, a reszta nie”. Dodaje też, że przedsiębiorcy, zgodnie z zasadami wolnego rynku, sami wolą ustalać ceny przewozów.

– Żeby zaproponować rozwiązanie do którego będą mogli (jeśli będą chcieli) się włączyć musimy mieć koncepcję – punkt wyjścia do rozmów. Obecnie „mówi się”, że dobrze by było dla pasażerów, gdyby taki bilet był; że to faktycznie ułatwiłoby podróżowanie po aglomeracji. Sprawdzamy zatem jat to „mówi się” wykonać i jak będziemy mieli koncepcję, to zaczniemy rozmowy z potencjalnymi uczestnikami – tak by było to merytoryczna dyskusja – odpowiada Michał Pyclik.

Kiedy zatem możemy się spodziewać wprowadzenia takiej karty? Jak tłumaczy przedstawiciel ZIKiT-u, dopiero po rozpoczęciu projektu, będzie można cokolwiek więcej powiedzieć na ten temat. – Zależnie od wniosków będziemy wiedzieli, jak szybko da się to wprowadzić i jak bardzo skomplikowane to będzie.