ZIKiT szuka pieniędzy na komunikację miejską. Brakuje 65 mln zł.

Dyrektor Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu Jerzy Marcinko prosi prezydenta Jacka Majchrowskiego, aby gospodarz Krakowa dał pieniądze na komunikacje miejską. Szef miejskiej jednostki, odpowiedzialnej za transport, przyznaje, że w projekcie budżetu może zabraknąć na autobusy i tramwaje 65 mln złotych. – Mam nadzieję, że dostanę pieniądze – mówi dyrektor Marcinko.

Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu przedstawił skarbnikowi Krakowa oraz prezydentowi Jackowi Majchrowskiemu plan finansowy na 2014 rok. Nie wszystkie sugestię dyrektora Marcinko zostały uwzględnione. Może się okazać w trakcie przyszłego roku, że zabraknie pieniędzy na transport zbiorowy. Jednak urzędnicy mają pomysł, skąd zdobyć choć część brakujących funduszy.

Może zabraknąć 65 mln złotych

Co roku, jedną z największych części budżetu Krakowa (3,5 mld zł) stanowią wydatki na komunikacje miejską. W 2014 roku ma być podobnie. Jerzy Marcinko, dyrektor ZIKiT zdradza, że na transport publiczny w przyszłym roku potrzebne będzie 485 mln złotych. – W przyszłorocznym, naszym projekcie budżetu zapisana jest kwota 420 mln złotych – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl Marcinko. – Powoduje to, że mamy niedoszacowanie na poziomie 65 mln złotych – dodaje.

Szef urzędu widzi jednak rozwiązanie problemu. – Mam nadzieję, że będzie powtórzona procedura zwrotu VAT. Dyrektor planuje, że z podatku uda mu się zdobyć 54 mln złotych. – Mam zapewnienie pana prezydenta, że wszystkie zwroty VAT-u z inwestycji, które wykonywał ZIKiT, wpłyną do naszej jednostki. Również z budowy Centrum Kongresowego mamy dostać pieniądze – informuje szef miejskiej jednostki.

Ale jeśli nawet dyrektor Marcinko uzyska część koniecznych funduszy, to może zabraknąć 11 mln złotych do prawidłowego funkcjonowania tramwajów i autobusów. – Jak już będę miał wszystkie pieniądze, to transport w miarę powinien spokojnie funkcjonować. Przynajmniej do listopada przyszłego roku – dodaje.

Ten rok urzędnicy zakończą z długiem

Najgorszym rokiem dla transportu publicznego był 2013. – Weszliśmy z 68 mln złotych niedoboru – mówi Jerzy Marcinko. Szef ZIKiT zdradza, że to wszystko przez brak płynności finansowej miasta. Urzędnik przewiduje, na podstawie obliczeń, że na koniec tego roku może zabraknąć 34 mln złotych. – To wariant mniej optymistyczny – komentuje sprawę Marcinko.

– Mam przygotowane dwa scenariusze jeszcze na ten rok – mówi szef ZIKiT. Pierwszy zakłada, że urzędnikom uda się przelać na konto przewoźników pieniądze. – W pierwszym wariancie nie zapłacimy tylko 18-20 mln złotych, natomiast w drugim będziemy winni 34 mln złotych – wyjaśnia Marcinko. – Chciałbym, aby w tym roku pozostało nam maksymalnie 20 mln zł długu – dodaje.