Zła sława fortu na rondzie Mogilskim. Brak inwestorów

Dla jednych fort przy rondzie Mogilskim to relikt, który powinien zniknąć jak najszybciej. Służby archeologiczne twierdzą z kolei, że zabytek powinien tam zostać. Zdaniem dyrektora ZIKiT fort nie przynosi miastu chluby, a póki co jest miejscem nocnych libacji alkoholowych.

– W ubiegłą sobotę byłem rano w okolicy fortu i przeraziło mnie to, co zobaczyłem – zgłasza nasz czytelnik Jakub. Jak relacjonuje, potłuczone butelki i kilkadziesiąt strzykawek to efekt weekendowych libacji z udziałem alkoholu i narkotyków. – Służby sprzątają to miejsce tylko powierzchownie, nie zaglądając w głąb ruin – zauważa Jakub.

Fort pod stałym nadzorem

Zarówno Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu, jak i Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania obiecują, że zwrócą szczególną uwagę na czystość fortu i przekonują, że zabytek jest pod stałym nadzorem. – Cały rejon ronda jest sprzątany codziennie, w tym również fort – zapewnia Krystyna Paluchowska, rzecznik prasowy MPO.

Jak twierdzi, mimo że trudno jest przewidzieć, kiedy mogą odbywać się libacje, to pracownicy na bieżąco usuwają z terenu śmieci. – Dbamy o obszar ronda ze szczególną starannością. To miejsce jest u nas "pod lupą" – zapewnia Paluchowska i dodaje, że oprócz służb sprzątających, codziennie na rondzie pojawiają się inspektorzy kontrolujący wykonane prace. – W taki sposób ustaliliśmy grafik, że inspektorzy codziennie nadzorują osoby sprzątające teren – przekonuje. – Mogę zapewnić, że z naszej strony, jako firmy nadzorującej i utrzymującej czystość w Krakowie, zadanie jest na bieżąco wykonywane – dodaje Paluchowska.

Nie ma zainteresowania inwestorów

Zdaniem dyrektora ZIKiT, fort w obecnej formie nie jest zabytkiem, który przynosi miastu chlubę. – Ani daszki, które miały być daszkami awaryjnymi nie są estetyczne, ani nie ma ostatecznego pomysłu, co zrobić z tym fortem – informuje Jerzy Marcinko.

Jak tłumaczy, trzy miesiące temu wraz z konserwatorem zabytków urzędnicy rozważali pomysł stworzenia w miejscu fortu kawiarni. Zainteresowanie ze strony przedsiębiorców jednak się nie pojawiło. – Myśleliśmy, że być może znajdzie się ktoś chętny. Zainteresowania nie ma, dlatego że rondo Mogilskie owszem, jest dużym ciągiem, ale jest to ciąg przesiadkowy. To nie jest miejsce spacerowe czy miejsce spotkań – tłumaczy Marcinko i dodaje, że każdy podchodzi do tego pomysłu sceptycznie.

Decyzja w przyszłym tygodniu?

Powodem małego zainteresowania przedsiębiorców tym miejscem są problemy biurokratyczne. – Mówi się, że będzie to można zrobić, ale jak zacznie się w to włączać konserwator, to nie będzie to takie proste. I myślę, że to prawda. Nie byłoby łatwo, gdyby trzeba było zachować wszelkie wymogi konserwatorskie przy realizacji projektu – twierdzi dyrektor ZIKiT. – Chcę, żeby konserwator wyraźnie powiedział, czy można to przebudować czy trzeba to zachować w obecnym kształcie – dodaje.

Jak zapowiada Marcinko, po 26 sierpnia wraz z konserwatorem ZIKiT podejmie decyzję, w którym kierunku powinny pójść dalsze losy fortu. – Jeżeli to będzie rząd 50 tysięcy złotych, jesteśmy w stanie zrobić to na bieżąco. Jeśli kwota będzie wyższa, będziemy musieli wprowadzić ją do budżetu – informuje i wyjaśnia, że ani jedna, ani druga strona nie mają zdecydowanego stanowiska, jak sprawa fortu powinna zostać zakończona.