Żłobki. Miało być taniej, nie jest drożej
Rodzice, którzy posłali swoje dziecko do miejskiego żłobka, płacą ok. 200 zł miesięcznie (lub nic, jeśli korzystają z rządowego wsparcia), natomiast ci, którzy oddali dziecko pod opiekę do prywatnego żłobka, muszą liczyć się z kosztami około 1-1,2 tys. zł (już po odliczeniu kwoty dofinansowania z miasta i rządowego programu).
Pod koniec 2022 roku miejscy radni postanowili, że z budżetu Krakowa popłynie więcej pieniędzy do prywatnych żłobków. I tak miejska dotacja za godzinę opieki nad dzieckiem wzrosła z 1,7 zł do 3,5 złotego.
– Zakładając, że dziecko będzie objęte opieką instytucji przez 10 godzin dziennie, przez 21 dni w miesiącu, miesięczna dotacja do opieki nad każdym dzieckiem wynosić będzie 735 zł (wzrost o 378 zł w stosunku do 2022 roku, czyli o 106 %). Z kolei dodatkowa dotacja na dziecko posiadające orzeczenie o niepełnosprawności wyniesie 1260 zł (wzrost o 756 zł, czyli o 150%) – informował Urząd Miasta Krakowa.
Na sesji rady miasta 14 września zeszłego roku radny Dominik Jaśkowiec stwierdził, że „zarówno cena tej opieki w żłobkach samorządowych, jak i w niesamorządowych, dla rodziców będzie podobna, będzie zbliżona i o to też nam chodziło, przedkładając pod koniec sierpnia nasz projekt uchwały”.
Tak nie będzie
Tyle w teorii. Praktyka pokazuje coś innego. Napisał do nas ojciec dziecka, który czekając na wiadomość od prywatnego żłobka, do którego posyła swoje dziecko, sam postanowił o tę kwestię spytać właściciela. W odpowiedzi dostał informację, że planowany był wzrost opłaty, ale w związku ze zwiększonym finansowaniem, cena się nie zmieni.
Zwróciliśmy się do urzędu miasta z pytaniami w tej sprawie. Okazuje się, że wiele placówek jeszcze nie złożyło odpowiednich wniosków. Na około 300 takich miejsc, do urzędu zwróciły się 184 podmioty. – Trzeba zaznaczyć, że ta liczba może wzrosnąć ze względu na prowadzony od stycznia 2023 roku ciągły nabór wniosków – dodaje Anna Latocha z biura prasowego UMK.
Zapytaliśmy też, czy właściciele powinni obniżyć opłatę. – Zgodnie z zapisami umów dotacyjnych, wszystkie podmioty są zobowiązane do zmniejszania wysokości miesięcznych opłat ponoszonych przez rodziców lub opiekunów za objęcie dziecka opieką o kwotę nie niższą niż kwota dotacji gminy na to dziecko w danym miesiącu – mówi Anna Latocha.
W praktyce
Nie jest jednak tajemnicą, że z roku na rok koszty prowadzenia działalności rosną. Poprosiliśmy o zdanie w tej sprawie jedną z przedsiębiorczyń, która prowadzi żłobek.
Anna Dzierża wytłumaczyła również, na jakiej zasadzie ustalane jest czesne. Przedsiębiorczyni podkreśla, że prowadzenie żłobka to biznes jak każdy inny i jego głównym celem jest to, by był opłacalny.
– Bierzemy pod uwagę nasze koszty oraz planowany zysk i dzielimy przez liczbę miejsc w placówce. Zakładam, że nikt z nas nie otwierał żłobka w formie organizacji charytatywnej. Jest to nasza praca, za którą chcemy otrzymywać godne wynagrodzenie. Myślę, że każdy przedsiębiorca – nie tylko właściciel żłobka – odczuwa dziś dość dotkliwie rosnące koszty prowadzenia działalności – mówi Anna Dzierża, właścicielka żłobka Pompon.
Jak dodaje, wiele firm nie przetrwało podwyżek czynszowych czy opłat za media i przypuszcza, że spora liczba krakowskich żłobków ma szanse funkcjonować właśnie dzięki zwiększonemu dofinansowaniu.
– Rozumiem oczekiwania rodziców, zgodnie z którymi ich czesne powinno zostać znacząco zmniejszone w roku 2023. Pytanie jednak brzmi: czy wówczas mielibyście państwo gdzie posyłać swoje dzieci? Osobiście bez podwyżki sama zamknęłabym swój żłobek na pewno, pomimo że prowadzę działalność we własnym budynku – stwierdza. Według Anny Dzierży bez dotacji prywatne żłobki kosztowałyby od 1,7 tys. do nawet 2 tys. złotych. – Albo nie będzie ich wcale – uważa.
Jednocześnie przedsiębiorczyni zapewnia, że czesne każdego dotowanego żłobka jest pomniejszane o wysokość dotacji. – Urząd Miasta przeprowadza regularne kontrole i bardzo dokładnie nas z tych dotacji rozlicza – stwierdza.