Złoto nie dla Asseco Resovii. Zenit Kazań za mocny

Asseco Resovia z Zenitem Kazań spotkanie półfinałowe 3:1. Jutro polski zespół zagra z którąś z włoskich drużyn o brązowy medal siatkarskiej Ligi Mistrzów.

Trudny początek

By myśleć o złocie, Asseco Resovia już w półfinale musiała zmierzyć się z obrońcą tytułu. Zenit Kazań, to utytułowana drużyna, która przed turniejem w Krakowie była wymieniana jako główny kandydat do złota. W ubiegłym roku obie ekipy spotkały się w finale siatkarskiej Ligi Mistrzów. W tym roku, rzeszowianie mieli szansę na rewanż już w walce o finał. Stawka meczu była więc ogromna i żadna z drużyn nie mogła sobie pozwolić na słabszy okres gry.

Na przełamanie

Asseco Resovia dobrze rozpoczęła mecz. Trudne do przyjęcia piłki posyłał rywalom Thomas Jaeschke, zdobywając przy tym nawet punkt bezpośrednio z zagrywki. Zenit Kazań zdołał wyrównać wynik na po 10, lecz kapitalnie w ataku zagrał Bartosz Kurek. Atakujący gospodarzy stanął później w polu zagrywki. Rzeszowianie na rozegraniu w pierwszym secie radzili sobie bardzo dobrze, odrzucając rosyjski zespół od siatki. Nawet seria trzech punktów wywalczona przez Zenit, nie wybiła z rytmu niesionych dopingiem rzeszowskich siatkarzy. W końcówce zrobiło się trochę nerwowo, ale znów świetny serwis tym razem w wykonaniu Russela Holmesa przyniósł gospodarzom ważne punkty. Set nie mógł się zakończyć inaczej jak tylko zwycięstwem Asseco Resovii 25:22.

Seria za serię

Zwycięstwo w pierwszej partii dodało śmiałości rzeszowianom. Kapitalnie weszli w drugą partię i na pierwszą przerwę techniczną schodzili przy prowadzeniu 8:3. Asseco Resovii przytrafił się jednak drobny przestój i Rosjanie po raz pierwszy w tym meczu zdołali wyjść na prowadzenie 11:10. Tym razem to siatkarze Zenitu lepiej radzili sobie na rozegraniu, a błędy w przyjęciu coraz częściej przydarzały się podopiecznym trenera Andrzeja Kowala. Gospodarze tracili do rywala już 4 oczka (13:17). W decydujących momentach przewaga stopniała do dwóch oczek (20:22), dzięki czemu Asseco Resovia złapała drugi oddech. Błąd na siatce Zenitu dał remis po 24 i przywrócił nadzieję na odwrócenie losów partii, lecz nie na długo. Seta na przewagi wygrali zawodnicy Władimira Alekny.

Egzekucja

Zenit po świetniej drugiej partii odpowiedział podobnie jak Resovia po wygraniu pierwszego seta. Na przerwę techniczną Rosjanie po dobrej grze schodzili przy stanie 8:3. Tyle tylko, że rzeszowianie nie zanotowali już tak skutecznego powrotu do gry. Trener Kowal zaczął rotować składem, lecz Zenit ciągle utrzymywał się na pięciopunktowej przewadze. Gospodarze mieli problem z zagrywką, a nawet jeśli powalczyli w obronie, to kolejne trudności pojawiały się w ataku. W końcówce ciężar gry próbował wziąć na siebie Jaeschke. Szalał w ataku i poprawił jakość przyjęcia. Przewaga zespołu z Kazania była jednak zbyt duża i nie udało się jej odrobić.

Wrócić do gry

W czwartej partii Asseco Resovia nie miała już zbyt wiele do stracenia. Musiała zaryzykować i zagrać śmielej. Zespołowi z Rzeszowa ciągle brakowało pewności, którą prezentował w pierwszej partii, lecz kolejne ataki wyglądały jednak coraz lepiej. Udało się wrócić do gry na tyle, by walka toczyła się punkt za punkt, a Zenit nie zdołał odskoczyć. Resovia walczyła, a rosyjski zespół grał swoje. Na ostatniej prostej czwartego seta goście prowadzili 21:18. Głośny doping krakowskiej publiczności próbował jeszcze poderwać zespół trenera Kowala do gry, lecz Zenit Kazań wygrał partię, a zarazem całe spotkanie i jutro zagra o złoto.

Asseco Resovia – Zenit Kazań 1:3 (25:22, 24:26, 18:25, 21:25)

Resovia: Kurek, Jaeschke, Achrem, Paszycki, Drzazga, Holmes, Ignaczak (L) oraz Penczew, Dryja, Śliwka.

Zenit: Anderso, Butko, Leon, Aszczew, Gutsaljuk, Michaiłow, Verbow (L) oraz Kobzar.