Znana jest data wyprowadzki z "Dolnych Młynów"
Wieczystym użytkownikiem działek przy ul. Dolnych Młynów 10 jest hiszpańska firma Immobiliaria Camins Polska. Z przedsiębiorstwem umowę dzierżawczą podpisała fundacja Tytano. Z kolei z fundacją umowy najmu podpisywali restauratorzy, właściciele pubów i innego rodzaju miejsc związanych z kulturą oraz sportem.
„Dolne Młyny” stały się najmodniejszym miejscem w Krakowie i wyrobiły sobie markę, znaną na cały świat. Miejsce to było rekomendowane m.in. przez takie gazety jak The Guardian. Jednak wśród plusów pojawiły się również minusy.
Tam, gdzie alkohol i zabawa, zazwyczaj są głośna muzyka i awantury. Często w nocy lub nad ranem. To nie podobało się sąsiadom, którzy – gdzie tylko się dało – interweniowali w sprawie łamania ciszy nocnej.
W pewnym momencie rozgorzał również konflikt między hiszpańską firmą i fundacją. ICP zarzucało Tytano łamanie zapisów umowy czy podnosiło kwestie braku odpowiednich zabezpieczeń.
Przez jakiś czas tliła się iskierka nadziei, że zarówno deweloper, jak i fundacja dojdą do porozumienia, ale ona zgasła. To sąd będzie ostatecznie ważył racje obu stron w kwestiach spornych.
Koniec(?)
– Mamy umowę do 30 września. Z końcem tego miesiąca wynosimy się. Najemcy mają czas do połowy września. Obiekt zostanie oddany w stanie nie gorszym niż w chwili podpisania umowy, o co oczywiście nietrudno – zaznacza Łukasz Kumecki z fundacji Tytano.
Wszystkie knajpki i restauracje powinny być wtedy zamknięte. Oznacza to, że po zagłębiu imprezowym nie zostanie żaden ślad. – Chyba że coś się zmieni, bo koronawirus zrewidował sytuację na całym świecie – mówi Kumecki.
Szef Tytano z żalem będzie opuszczał ten adres, mając w świadomości, że jednak zmienił w pewnym stopniu nasze miasto. – Czy chcielibyśmy kontynuować projekt i zmienić kilka rzeczy? Tak, ale sytuacja wiąże nam ręce. Sprawy są w sądzie. Tak to pracowalibyśmy dalej – stwierdza.
Jak mówi Łukasz Kumecki, przez pięć lat dużo się nauczył. Wiedzę, jaką zdobył, może w przyszłości w jakiś sposób wykorzystać.