Znika parking, pojawi się zieleń. Jest radość, ale i zgrzytanie zębami
Zmiany po latach dyskusji
Końcem ubiegłego roku prezydent Krakowa Aleksander Miszalski przedstawił osiem inwestycji, które – po latach dyskusji – mają teraz doczekać się realizacji.
Zapowiedział m.in., że w większości zniknie parking przed urzędem miasta na placu Wszystkich Świętych.
W ramach projektu planowane jest odbetonowanie ponad 200 m2 nawierzchni oraz stworzenie nowej przestrzeni z zielenią, drzewami i miejscami do odpoczynku. Pozostać ma kilka miejsc parkingowych do obsługi budynku.
W ostatnich dniach informowaliśmy, że rozpoczęły się roboty budowlane.
– Dzięki tym pracom miejsce pełniące dziś funkcję parkingu stanie się zieloną i przyjazną strefą odpoczynku, odpowiadającą na potrzeby mieszkańców – zapowiedział Zarząd Zieleni Miejskiej.
Media rozjeżdżają radnych
Radnym miejskim niejednokrotnie wytykano, że podjeżdżają samochodami pod sam magistrat, podczas gdy na sesje czy komisje mogliby docierać np. tramwajem.
Parking nieraz był tematem gorących dyskusji. Jedną z nich opisywaliśmy końcem 2019 roku.
– Media często rozjeżdżają nas, radnych, że przyjeżdżamy samochodami pod magistrat, że my tutaj kopcimy i zajmujemy miejsca – mówił wówczas wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa Michał Drewnicki z PiS-u.
Opowiedział historię, kiedy to miesiąc wcześniej, podczas środowej sesji, przyjechał na urzędowy parking przed godziną 7.30: znajdowały się tam dwa samochody radnych i 25 innych aut.
– To nie byli radni, a mimo wszystko w mediach są informacje, że radni głównie parkują – kontynuował. – Jeśli my chcemy przyjechać w normalnej godzinie, nie da się tutaj wjechać – dodał.
Sprawą zainteresował się ówczesny przewodniczący rady miasta Dominik Jaśkowiec, który zapowiedział, że skieruje pismo do szefowej magistratu, aby dyrektorzy urzędu nie korzystali z samochodów w dniu sesyjnym.
Parkują pod oknami
Faktycznie to jednak głównie radnym wytyka się, że zamiast przemieszczać się komunikacją miejską, wjeżdżają do ścisłego centrum autami i parkują pod oknami magistratu.
Część z nich cieszy się, że przed urzędem w końcu rozpoczęła się zielona rewolucja.
Jednak słychać też głosy niezadowolenia. – Dotychczas zasada była taka, że miasto nie realizuje projektów, które były zgłoszone do Budżetu Obywatelskiego i przepadły. W przypadku zieleńca pod magistratem urzędnicy złamali tę zasadę – komentuje dla LoveKraków.pl radny miejski Koalicji Obywatelskiej Grzegorz Stawowy.
Zauważa, że w tym miejscu historycznie nigdy nie było zieleni. – Tam stał kościół – zwraca uwagę nasz rozmówca.
Jego zdaniem radni korzystają z parkingu, przyjeżdżając załatwić sprawy mieszkańców oraz gdy spotykają się z władzami miasta czy urzędnikami.
– Cała sytuacja skończy się tak, że wydamy setki tysięcy złotych na zerwanie betonu przed magistratem plus kolejne dziesiątki tysięcy rocznie na wynajem miejsc parkingowych w okolicy – dodaje Stawowy.
Przypomnijmy: całość zielonej inwestycji zamknie się w kwocie 379 500 zł brutto.
Fatalny stan dróg
Radny Prawa i Sprawiedliwości Maciej Michałowski ma mieszane uczucia.
Jego zdaniem likwidacja darmowych miejsc parkingowych będzie problemem dla tych radnych, którzy mieszkają poza Krakowem.
– Oczywiście zdaję sobie z tego sprawę, że sesje RMK kończą się późno w nocy, ale większym problemem jest powrót urzędników, pracowników administracyjnych i strażników miejskich do domów, którzy obsługują urząd do późnych godzin w nocy. Sama zaś zieleń przed Pałacem Wielopolskich może wyglądać okazale – dodaje radny.
– Z drugiej strony zastanawiam się, jak będzie wyglądało przyjmowanie oficjalnych delegacji w Urzędzie Miasta Krakowa lub osób z niepełnosprawnościami, które odwiedzają urząd bez możliwości wjazdu pod teren budynku – wskazuje.
Jego zdaniem w Krakowie muszą być podjęte ważniejsze inwestycje, które nie cierpią zwłoki, jak remont ulicy Grzegórzeckiej.
Wskazuje też na fatalny stan dróg po zimie.
Michał Starobrat z Krakowa dla Mieszkańców przyznaje, że do magistratu najczęściej przyjeżdża samochodem.
– Prowadzę działalność i jeżdżę autem, ponieważ w ciągu dnia muszę być w różnych miejscach. Ale nie mam nic przeciwko, żeby tych miejsc postojowych pod magistratem nie było. Najczęściej korzystam z płatnego parkingu, który jest po drugiej stronie urzędu – wskazuje radny.
Wspomniany Michał Drewnicki powtórzył niemal w stu procentach to, o czym mówił już głośno w 2019 roku.
– Radni zasadniczo nie stawali na tym parkingu, bo jak przyjeżdżało się na sesję, to przeważnie nie było już miejsca: ewentualnie jakieś jedno, czy czasami dwa. Parkowali tam przeważnie wyżsi urzędnicy urzędu plus samochody służbowe prezydenta i zastępców – napisał w mediach społecznościowych.
Dla naszego portalu, komentując likwidację miejsc postojowych i zapowiadane pojawienie się zieleni, dodał:
– Sądzę, że jest to sprawa bez znaczenia dla miasta i mieszkańców, czy niewielki skrawek pozostanie parkingiem dla urzędników czy też mikrozieleńcem przy ruchliwej ulicy. Natomiast mam nadzieję, że prezydent nie będzie od teraz ukrywał swoich samochodów z tyłu urzędu na ul. Poselskiej albo na dziedzińcu magistratu. Jeśli będzie konsekwentny, to i tam zlikwiduje miejsca postojowe.