Związkowcy mówią o hejcie i zastraszaniu w Szpitalu Uniwersyteckim. Dyrekcja: Czekamy na dowody

Zakładowa Organizacja Związkowa Pielęgniarek i Położnych przy Szpitalu Uniwersyteckim opublikowała protest, w którym sprzeciwia się, jak napisano, mowie nienawiści i hejterskim działaniom skierowanym jej przeciwko przewodniczącej. Dyrekcja placówki zaprzecza tym oskarżeniom i podkreśla, że nie ma wiedzy o nieprawidłowościach. Poprosi związek o przedstawienie dowodów.

Zdaniem osób zrzeszonych w organizacji, to celowe próby zastraszenia osoby walczącej o prawa pracownicze.

„Spirala nienawiści”, „zastraszenie”, „brak ochrony”

W wystosowanym proteście związkowcy napisali: „Zarząd ZOZ OZZPiP niniejszym stanowczo protestuje przeciwko działaniom jakie są podejmowane w ostatnim czasie przeciwko Przewodniczącej naszej organizacji przez pracowników Szpitala Uniwersyteckiego, które kwalifikujemy jako mowę nienawiści i bezpardonowy hejt zmierzający do jej skutecznego zastraszenia oraz zrezygnowania z działalności związkowej podejmowanej na rzecz wszystkich pracowników”.

Według organizacji, inicjatorką działań wymierzonych w przewodniczącą była przedstawicielka kadry kierowniczej szpitala. Związek twierdzi, że osoba ta, kierując się niezrozumieniem działalności związkowej, rozpoczęła kampanię nienawiści, mającą, ich zdaniem, pełną świadomość i przyzwolenie dyrekcji.

W piśmie poinformowano również, że kierownik jednej z jednostek szpitala miał rozesłać do pracowników odezwę, w której zasugerowano, by niezadowolenie kierować bezpośrednio na służbowy adres e-mail przewodniczącej. To, według związku, doprowadziło do licznych wiadomości, telefonów, a nawet osobistych wizyt. Przekaz nazwano „zmanipulowanym” i odpowiedzialnym za „powszechną nagonkę”.

Zarząd podkreślił, że działania przewodniczącej nie są jej osobistą inicjatywą, lecz wykonaniem decyzji całego zarządu. Ich zdaniem, to właśnie nieporozumienie w tej kwestii mogło doprowadzić do sytuacji, w której, jak zaznaczają, pojawiła się „realna obawa o bezpieczeństwo, zdrowie i życie działaczki związkowej”.

„Z ogromnym smutkiem i rozczarowaniem należy stwierdzić, że z uwagi na bezczynność Dyrekcji Szpitala Uniwersyteckiego pracownik został pozostawiony bez ochrony, w atmosferze zastraszenia i stygmatyzowanej przemocy z przypiętą łatką działania na szkodę pracowników” – czytamy w zakończeniu pisma.

Związkowcy zaapelowali też do osób odpowiedzialnych za ład organizacyjny i etyczny w szpitalu, by „nie milczały” i „zatrzymały to, zanim wydarzy się coś, czego cofnąć się nie da”, nawiązując w swoim piśmie do tragicznej śmierci jednego z lekarzy.

Szpital: „Nie mamy potwierdzenia nieprawidłowości”

O komenatarz w tej sprawie poprosiliśmy rzecznik prasową Szpitala Uniwersyteckiego, Marię Włodkowską. W odpowiedzi przesłanej redakcji LoveKraków.pl przekazała:

„W związku z pojawiającymi się w przestrzeni publicznej informacjami o hejcie oraz mowie nienawiści kierowanej wobec Przewodniczącej Związku Zawodowego, które rzekomo dzieją się za akceptacją Dyrekcji, informujemy, że Szpital Uniwersytecki w Krakowie z całą stanowczością sprzeciwia się rozpowszechnianiu nieuprawnionych twierdzeń godzących w dobre imię placówki. Podkreślamy, że Szpital Uniwersytecki nie akceptuje jakichkolwiek form hejtu, mobbingu, przemocy słownej czy naruszeń dóbr osobistych”.

Placówka zaznaczyła, że każde zgłoszenie traktowane jest z powagą, podlega analizie i, jeśli to konieczne, odpowiednim procedurom. Jak przekazała rzecznik, do tej pory szpital nie dysponuje żadnymi dowodami wskazującymi na mowę nienawiści, zniesławienie czy naruszenia dóbr osobistych w omawianej sprawie. Dyrekcja zwróciła się już do związku o przedstawienie konkretnych materiałów, by móc wdrożyć stosowne działania.