Zwolnienia grupowe a rynek mieszkaniowy. Czy jest się czego obawiać?
Doniesienia o zwolnieniach grupowych w krakowskich korporacjach (zwłaszcza w IT i BPO) negatywnie wpływają na nastroje społeczne. Pytanie jednak, czy realnie mrożą decyzje o zakupie mieszkania? I co to oznacza dla branży, którą napędzały osoby przyjeżdżające pod Wawel za stabilną i dobrze płatną pracą?
Niepokoje na rynku pracy stopują popyt?
Z tym, że takie informacje mają wpływ na decyzje zakupowe, zgadzają się przedstawiciele Victoria Dom.
– Część osób wstrzymuje się z zakupem, czekając na stabilizację rynku pracy, inni wybierają mniejsze, tańsze mieszkania, aby zachować większą elastyczność finansową – podaje spółka. Jednocześnie wśród osób o stabilnej pozycji zatrudnienia panuje ostrożność.
– Co pokazuje, że zwolnienia wpływają na sposób podejmowania decyzji, ale nie zamrażają całkowicie rynku – przekonuje spółka.
Sebastian Matejek, wiceprezes Grupy Matejek, uważa, że „część pracowników z zagrożonych zwolnieniami sektorów skieruje swoją uwagę na nieruchomości mniejsze, łatwiejsze w utrzymaniu i ewentualnym wynajmie, co pozwala elastyczniej reagować na zmiany w życiu zawodowym”.
– Około 100 tys. pracowników zatrudnionych w sektorze usług jeszcze dwa lata temu, na relatywnie wysokopłatnych pozycjach, stanowiło i stanowi jedną z najistotniejszych sił popytowych także na mieszkania. Utrata pracy albo nawet niepewność i obawa o możliwość jej utraty będzie powstrzymywała zapewne decyzje o zakupie nowego mieszkania czy samochodu – stwierdza Konrad Hernik, prezes Mix Group.
Grupa INTER-BUD ma jednak inne spojrzenie na tę kwestię.
– Prowadzimy komercjalizację własnego parku biurowego i bynajmniej nie widzimy kryzysu. Park biurowy jest praktycznie prawie w 100 proc. wynajęty, a ostatni realizowany budynek biurowy ma liczne zapytania odnośnie wynajęcia powierzchni. Patrząc przez ten pryzmat, ciężko jest stwierdzić, że ta sytuacja ma jakiś znaczący wpływ na decyzje konsumentów – ocenia.
Julia Bogdanowicz z Westa Investments zauważa pewne ruchy w branży, ale twierdzi, że to zjawisko chwilowe i pokazuje potrzebę dostosowania się po latach bardzo intensywnego wzrostu.
– Nie wierzę jednak, że duże międzynarodowe korporacje zrezygnują z wykwalifikowanych i sprawdzonych pracowników w takich ośrodkach jak Kraków. Niemniej jednak warto już dziś działać i myśleć do przodu – tworząc możliwości dla nowych dziedzin gospodarki w naszym mieście – mówi.
Jak dodaje Bogdanowicz, część klientów podchodzi obecnie ostrożniej do decyzji o zakupie, wybierając mniejsze metraże lub dłuższy okres kredytowania.
Korekty na rynku nie wpłyną na plany inwestycyjne i ceny
Kolejnym pytaniem jest to, czy nawet – jak oceniają eksperci – niewielkie korekty w branży, gdzie zatrudnionych jest ponad 100 tys. pracowników, nie wpłyną na plany inwestycyjne deweloperów oraz ostatecznie – być może obniżki cen mieszkań?
– Nie dojdzie w najbliższym czasie do korekty cen nieruchomości spowodowanej zwolnieniami. Rynek pracy w Krakowie cechuje duża dynamika i elastyczność, co pozwala nowym firmom szybko zapełniać lukę na rynku zatrudnienia – uważa Sebastian Matejek z Grupy Matejek.
– Z perspektywy dewelopera najważniejsze jest, by działać z rozwagą – inwestować w projekty dobrze przemyślane, o silnych fundamentach lokalizacyjnych, komunikacyjnych i społecznych – stwierdza Julia Bogdanowicz.
Według Konrada Hernika z Mix Group, utrzymujące się negatywne trendy na rynku pracy na pewno wpłyną negatywnie na popyt, ale nie tylko mieszkań – ucierpią też usługi i produkcja.
– Rynek mieszkaniowy w Krakowie pozostaje zróżnicowany i odporny: popyt wciąż napędzają m.in. rodziny szukające mieszkań, inwestorzy oraz migracja do miasta – uważają przedstawiciele Victoria Dom. Jak dodają, „korekta zatrudnienia może prowadzić raczej do stabilizacji rynku i umiarkowanej presji cenowej w wybranych segmentach, niż do gwałtownego załamania popytu”.
– Raczej jest zbyt wcześnie na przesądzanie kierunku, w jakim faktycznie pójdzie ta korekta i z czego ona wynika. Zakładając, że byłaby ona większa i wynikałaby z wprowadzenia sztucznej inteligencji, to warto przywołać historię cyfryzacji banków. Też obawiano się, że pracownicy stracą pracę i wszystko samo będzie się działo. Pracę stracili kasjerzy, ale zatrudniono informatyków. Prawdopodobnie liczbowo pracuje tyle samo osób, ale o innych kwalifikacjach. Tak samo może się stać w korporacjach – po prostu będzie potrzebny inny profil pracowników – przypominają przedstawiciele Grupy INTER-BUD.
– Wracając do kwestii wstrzymania budów lub presji na obniżki cen z uwagi na zwolnienia w sektorze nowoczesnych usług dla biznesu – siłą Krakowa jest to, że nie jest skazany wyłącznie na jeden sektor rynku. Mamy też inne gałęzie, na których możemy się utrzymać i dzięki temu rynkowi mieszkaniowemu nic nie powinno grozić – podsumowuje spółka.