Zwolnienia grupowe. Ekspert: Nikt nie wie, w którą stronę zmierzamy
Do końca września tego roku zakłady pracy zgłosiły, że zwolnią 3,9 tys. osób w ramach zwolnień grupowych. Z nieoficjalnych informacji wynika, że redukcję zatrudnienia na najbliższe lata planuje Shell czy Heineken.
Tak naprawdę tzw. korpo-świat to system naczyń powiązanych. Według szacunków Ernst&Young jedna pozycja w branży usług dla biznesu generuje 0,8 pozycji w branżach powiązanych: w hotelarstwie, gastronomii czy usługach. Oznacza to, że na 100 tys. zatrudnionych w korporacjach kolejne 80 tys. to ludzie ściśle z nimi powiązani.
Wpływa to również na budżet. 4,9 mld złotych to wpływy z PIT. Średnie wynagrodzenie w branży to ok. 12 tys. zł.
Szklanka do połowy pełna czy pusta?
– Rzeczywiście, doniesienia te wywołują dyskusje i rodzą pytania. Temat ten jest poruszany na każdym forum, w którym mam przyjemność uczestniczyć – od klubów biznesowych, przez uczelnie wyższe, po nieformalne spotkania towarzyskie – przyznaje Tomasz Brzostowski*.
Brzostowski twierdzi, że w zasadzie są dwa nurty interpretacyjne związane z przemianami na krakowskim rynku pracy. Jedni uspokajają, wskazując, że są to naturalne procesy związane z przenoszeniem do Krakowa zaawansowanych procesów, a tym samym automatyzacją i off-shoringiem tych transakcyjnych.
Oznacza to, że najprostszymi zadaniami nie będą się już zajmować polscy pracownicy. Według zwolenników tej teorii jest to kierunek, w którego stronę biznes powinien iść. – Podkreślają, że rynek osiągnął równowagę między rynkiem pracownika a pracodawcy odnotowując, że wskaźnik dobrowolnych odejść na rok w ciągu kilku lat zmniejszył się z 20 do zaledwie kilku procent, co sprawia, że obsługa biznesowa jest bardziej stabilna, a pracownicy są mniej roszczeniowi – mówi.
Drugi nurt jest bardziej alarmistyczny. – Inni ostrzegają, porównując Kraków do Łodzi lat 90. czy Detroit, podkreślając, że obecnie około 21 proc. powierzchni biurowej w Krakowie jest pustych (nie licząc powierzchni nieużywanej z powodu pracy zdalnej). To najwięcej w Polsce w kategorii dużych miast – stwierdza ekspert.
– Grupa ta wskazuje na zbyt szybkie tempo zmian na rynku pracy: od rekrutacji na duża skalę, kilkunastu nowych centrów co rok, wzrostów zatrudnienia na poziomie kilkunastu procent co rok do nagłych redukcji idących w tysiące. Zamiast stabilizacji rynku sytuacja ta przypomina wahadło, które odbiło w przeciwnym kierunku, a niska skala dobrowolnych odejść nie świadczy o stabilizacji i mniejszej roszczeniowości pracowników, ale o tym, że po prostu boją się o stabilność zatrudnienia – mówi.
Tomasz Brzostowski uważa, że żadna ze stron tak naprawdę nie wie, w którym kierunku zmierza branża usług dla biznesu w Krakowie i jej zakorzenienie (lub jego brak) w naszym mieście
Jaka przyszłość czeka krakowski rynek usług?
Przyszły rok ma się charakteryzować stabilizacją zatrudnienia. Tak wynika z rozmów z osobami pełniącymi kluczowe rolę w strukturach centrów biznesu. – Większość zgodziła się, że w najbliższym roku liczba stanowisk w branży usług dla biznesu w Krakowie utrzyma się na obecnym poziomie (około 105 tysięcy), czyli zachowamy równowagę między odejściami a nowymi pozycjami – podkreśla Tomasz Brzostowski.
Pierwsze skrzypce grane przez AI oraz wysoki poziom wynagrodzeń w Krakowie
Co ciekawe, z rozmów prowadzonych przez Brzostowskiego wynika, że sztuczna inteligencja jest zarówno ogromnym zagrożeniem, jak i wielką szansą dla krakowskiego rynku pracy.
Ci pierwsi wskazują, że około 45 tys. pracowników zatrudnionych w branży w Krakowie wykonuje wciąż proste i powtarzalne zadania, które już wkrótce będzie można zastąpić sztuczną inteligencją – a jeśli nie to „wywieźć” do Indii, Egiptu czy na Filipiny.
Z drugiej strony, AI może być szansą i naturalnym kierunkiem rozwoju dla doświadczonego miasta, jakim jest stolica Małopolski.
– To właśnie dzięki temu Kraków ma świetne podstawy, aby lokować zaawansowane stanowiska związane z AI i współpracą z tą technologią – przekazuje Brzostowski.
– To właśnie dzięki ponad 25 lat obecności branży w Krakowie, zgromadzonej wiedzy i ekspertyzie procesowej jak i zaufaniu włodarzy dużych korporacji Kraków ma świetne podstawy, aby lokować zaawansowane stanowiska związane z AI i współpracą z tą technologią – przekazuje Brzostowski.
A co on sam uważa? – Obecne tendencje zdają się przechylać w stronę zagrożeń. W mojej ocenie w Krakowie zaczynamy wpadać w pułapkę średniego dochodu (o której przestrzegał wielokrotnie prof. Hausner, z którym mam przyjemność współpracować). Jesteśmy zbyt drodzy na proste zadania (z najwyższymi średnimi wynagrodzeniami w Polsce na poziomie ponad 10 tys. zł miesięcznie), ale nie wystarczająco innowacyjni na zadania zaawansowane – stwierdza.
Diagnoza pierwszym krokiem do leczenia
Tomasz Brzostowski uważa, że zbyt wiele jest w naszym mieście stanowisk transakcyjnych i to one oraz absolwenci uczelni najboleśniej odczują skutki transformacji. Nie pomoże w tym pojawienie się nowych możliwości i stanowisk. – Ich liczba, w mojej ocenie, będzie znacząco mniejsza niż odchodzące – przewiduje. Wymagane kompetencje będą też w wielu przypadkach znacząco inne.
Miastu brakuje również opowieści, której cały czas szuka.
– Chcemy być miastem innowacji, chcemy, aby biznes lokował tu procesy dostarczające wartość (value adding), zaawansowane zadania, wspierające rozwój, a nie jedynie pełnić rolę back-office’u. To brzmi świetnie, ale czy jesteśmy gotowi, aby dokładnie określić, które konkretnie zadania/procesy warto lokować w Krakowie, a nie na przykład z jednej strony w Dublinie, Barcelonie, Lizbonie, a z drugiej w Manili czy Bangalore? – zastanawia się.
Inna kwestia, ale również kluczowa to brak odpowiednio przygotowanej na zmiany kadry. I sama gotowość do rozwijania brakujących kompetencji.
– W opinii wielu przedstawicieli korporacji działających w Krakowie, większość szkolenia odbywa się w ramach firm po ukończeniu studiów. „Doszkalanie” polega najczęściej na nauce prostych procesów, po czym młodzi pracownicy wspinają się na coraz wyższe szczeble – tłumaczy.
Pytanie jednak, co się stanie, gdy te podstawowe procesy znikną? – Jak wtedy wykształcimy nowych pracowników do obsługi trudniejszych zadań? Czy wyższe uczelnie poradzą sobie z kształceniem kompetencji przyszłego rynku pracy? Obawiam się, że luka kompetencyjna się pogłębi, a pierwszymi ofiarami będą młodzi absolwenci. To najbardziej mnie niepokoi – podsumowuje.
Co już można zrobić?
Tomasz Brzostowski wskazuje na kilku punktów, które można zacząć wprowadzać. Kraków potrzebuje zacieśnienia współpracy między biznesem, uczelniami i miastem, by wspólnie kształcić talenty w kompetencjach przyszłości na większą skalę. Pomóc mogłoby w tym konsorcjum akademicko-biznesowe oraz powrót do idei Funduszu dla Edukacji czy platformy wspólnego kształcenia, praktyk i staży współfinansowanych przez firmy.
Należy również wesprzeć pracowników, którzy zostali zwolnieni w procesie zdobywania nowych umiejętności – przez praktyczne szkolenia, warsztaty prowadzone przez praktyków.
Kluczowe jest także stworzenie spójnej opowieści „Dlaczego Kraków?”, która jasno wskaże przewagę miasta wobec konkurencyjnych lokalizacji. Niezbędna wydaje się również powołanie jednostki typu „Invest in Kraków”, działającej jako one stop shop dla inwestorów i realnie wspierającej ich w procesach decyzyjnych oraz administracyjnych. Istotnym wyzwaniem jest też budowanie mostów między korporacjami a lokalnymi startupami, co mogłoby znacząco pobudzić innowacyjność i rozwój nowych technologii.
– I wreszcie, musimy zaakceptować obecną rzeczywistość: Kraków ma monokulturę biznesową, blisko co druga osoba zatrudniona w sektorze przedsiębiorstw pracuje w branży usług dla biznesu. Należy się przygotować na to, że ta liczba miejsc pracy w tej branży będzie się zmniejszać (z nadzieją na wzrost wartości dodanej per miejsce pracy) i rozwijać inne sektory gospodarki, by zdywersyfikować nasz rynek pracy – wskazuje.
– W ramach klubu biznesowego CBRE (który współprowadzę) planujemy w najbliższym czasie zorganizować warsztaty we wspomnianym trójkącie: Miasto, Biznes, Akademia -aby wypracować konkretne kierunki działań. Podobnie widzę wiele działań ze strony przedstawicieli firm zrzeszonych w ramach organizacji ABSL – aby przeciwdziałać negatywnym trendom. Także mimo zagrożeń na horyzoncie – staramy się konstruktywnie działać i optymistycznie patrzeć w przyszłość – podsumowuje Tomasz Brzostowski.
*Tomasz Brzostowski jest jednym z liderów branży GBS (globalnych usług dla biznesu) w Polsce. W ciągu ostatnich 20 lat zajmował globalne stanowiska kierownicze w takich firmach jak Hitachi, IBM i PricewaterhouseCoopers.
Zarządzał zespołami w Polsce, Azji oraz Stanach Zjednoczonych. Jako wiceprezes odpowiedzialny za organizacje GBS/GFSS raportował bezpośrednio do zarządu globalnych korporacji lub szczebla EC+1. Obecnie jest ekspertem/trenerem liderów GBS w Ernst & Young Polska, doradza przedsiębiorstwom w obszarze rynku usług dla biznesu. Jest członkiem Rady Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie i współautorem nowego praktycznego programu studiów w zakresie Globalnych Usług Biznesowych na UEK