"12 twarzy" – opowieść uchodźców z Syrii

12 twarzy” to wystawa fotografii poświęcona uchodźcom z Syrii. Choć powinna być traktowana raczej jak opowieść ludzi dotkniętych tragedią wojny, wciąż z ogromną wolą walki, bowiem wierzą oni, że pokonają rządy al-Asada. – Wygramy na pewno. Nie wiem tylko jakim kosztem. Bo reżim wciąż myśli, że nas przeraził okrucieństwem i uderza szaleńczo, brutalnie, codziennie przelicytowuje swoje zbrodnie dnia poprzedniego – opowiada Ibrahim Amin, jeden z nich.

Filip Ćwik uchodźców sportretował w obozie Islahiye w Turcji na przełomie sierpnia i września 2012 roku. Wedle ich relacji, spisanych przez Michała Kacewicza, Syria to kraj, w którym wszelka działalność opozycyjna jest zakazana i karana torturami lub śmiercią, a więzienia niejednokrotnie przypominają obozy koncentracyjne, znane nam z II wojny światowej. Mordowani są niewinni ludzie, w tym kobiety i dzieci, a to wszystko przy niewielkim zainteresowaniu opinii publicznej. – Jeszcze przed rewolucją próbowaliśmy też przekazywać informacje światu o tym, co się dzieje w Syrii. Bo świat się nami nie interesował, nie mieliśmy ropy, więc kogo w Europie czy Ameryce interesowała Syria? Poza tym, wszyscy w Europie myśleli, że al-Asad to taki cywilizowany dyktator. Bo ubierał się w dobre garnitury, nie był tak dziwaczny jak Kaddafi ani tak agresywny jak Saddam Husajn. Bo miał zachodnie wykształcenie. Tylko my wiedzieliśmy, że jego dyktatura jest najstraszniejsza, bo oparta na bardzo sprawnie działającej strukturze i lojalnych ludziach. Nowoczesna wersja stalinizmu – mówi Adb Allah Ahmin, jeden z uchodźców.

Za wolność płacimy straszną cenę”

Okrucieństwo rządów al-Asada opisuje 13 uchodźców (jedna fotografia ukazuje dwie twarze). Reporterzy spotykają się między innymi z byłym studentem, Ibrahimem Aminem. Jak wspomina, na studiach panowała mocna propaganda. – Na uczelni wystarczyło skrytykować syryjską rzeczywistość albo zainteresować się wydarzeniami w świecie arabskim, zaraz ktoś donosił i każde twoje słowo lądowało w raporcie. Jak się tego zbierało więcej, to wzywali na przesłuchanie.

Wielu uchodźców z obozu pragnie wrócić do Syrii ponownie, i walczyć. Jednym z nich jest Muhammad Snaw. – Walczę już osiem miesięcy. Nasze powstańcze wojsko to zbieranina ochotników. Jest wielu dezerterów z armii Al-Asada, ale też wielu zwykłych ludzi, takich jak ja. Przeszedłem krótki trening. Trwał trzy dni. Jak obsługiwać kałasznikowa, jak unikać snajperów. Szkolili nas byli oficerowie, którzy przeszli na naszą stronę. To tylko teoria, bo wszystkiego uczyłem się codziennie w walce.

Na wystawie możemy zobaczyć twarz tylko jednej kobiety. Reporterzy podkreślali jej odwagę, gdyż niezwykle trudno jest przekonać do spotkania z zachodnimi dziennikarzami muzułmankę o konserwatywnych poglądach. Umm Abduh straciła w wojnie męża i syna. – Za wolność płacimy straszną cenę. Gdy wygramy, Syria będzie pełna wdów i sierot, ale to dla nich walczą nasi mężowie, synowie i ojcowie.

Bohaterowie, którzy się nie uśmiechają

Reporterzy starali się również o wejście do samego obozu w celu udokumentowania warunków tam panujących. Pozwolenie dostali... przy wylocie z Turcji, co uważają za działanie czysto propagandowe.

Filip Ćwik swoje „studio” ustawił na ulicy i zapraszał do wykonania zdjęcia i rozmowy. Reporter użył aparatu wielkoformatowego, pamiętającego czasy II wojny światowej. Dzięki temu chciał zestawić naszą pamięć zbiorową z wydarzeniami dziejącymi się na Bliskim Wschodzie. Fotografie robią wrażenie, gdyż zawieszone są w galerii w taki sposób, aby sportretowani mieli wzrok na wysokości naszych oczu.12 osób patrzy wprost na ciebie. Przeszywają cię wzrokiem. Nikt się nie uśmiecha. Nie tylko patrzą, ale jeszcze mówią. Opowiadają o swoim życiu. Codziennym i niezwykłym. Pochodzą z Syrii, uciekli z niej jak tysiące innych ludzi, każdy z innego powodu. To okrutne historie. Już wiadomo, czemu się nie uśmiechają. Każda z osób – bez względu na płeć, wiek i zawód – spojrzała wojnie w twarz. Teraz patrzą na ciebie i wymagają twojej uwagi – relacjonuje Joanna Kinowska, wykładowca Akademii Fotografii w Warszawie.

Musiałem zrobić ten album...”

Konflikt w Syrii jest rzadko omawiany przez polskie media. Ostatnio trochę głośniej było o nim w internecie, kiedy pojawił się naturalistyczny obraz rapera Ostrego 600 dni (obecnie ma ponad 1,5 mln wyświetleń na portalu Youtube). Wzbudzenie świadomości u ludzi to z pewnością jeden z ważnych powodów podejmowania się tego trudnego tematu. Jak jednak wyjaśnia Filip Ćwik, nie jedyny. – Musiałem zrobić ten album dla nich, dla siebie, dla moich synów. Ze strachu, z bezsilności, ale też z wdzięczności, że mogę spokojnie odprowadzić rano chłopców do szkoły.

 

Wystawę można oglądać do 28 kwietnia w galerii Pauza na ul. Floriańskiej 18. Wstęp wolny.

fot. Jacek Smoter