6 rad przed zakupem używanego samochodu <small>art.spons.</small>

Zakup używanego samochodu na własną rękę to ryzykowne przedsięwzięcie. Musimy być czujni i mieć minimalną wiedzę na temat motoryzacji, aby nie zostać wpuszczonym w maliny, ale co ważniejsze – poruszać się po drodze bezpiecznym samochodem.

Gaz, benzyna czy diesel? A może hybryda?

Przed zakupem warto się zastanowić, czym nasz samochód będzie zasilany. Dla oszczędnych i ekologicznych naturalnym wyborem powinien być LPG, gdyż w tych dziedzinach na pewno jest lepszy niż benzyna oraz diesel. Po pierwsze litr gazu jest prawie zawsze o połowę tańszy, niż litr benzyny czy ropy, a wydalane spaliny w mniejszym stopniu zanieczyszczają środowisko.

Benzyna jest dla tych, którzy chcą w pełni korzystać z mocy swojego silnika. Korzystając z LPG moc może spaść nawet o 8%, choć są wyjątki i moc może wzrosnąć. Dodatkowo zawsze wiemy, ile nam jeszcze zostało paliwa, co w przypadku gazu nie jest takie oczywiste.

Pozostaje jeszcze diesel. Na pewno jest on oszczędniejszy, niż samochód jeżdżący na benzynę, zwłaszcza kiedy jeździmy naprawdę dużo. Często powtarza się mit, że silnik taki jest trwalszy od benzynowego. Nic z tego. Nowoczesne motory są mniej wytrzymałe, a ich naprawa kosztuje.

W przypadku gdybyśmy się zastanawiali nad dieslem/benzyną a LPG, warto wziąć pod uwagę, że te z instalacją gazową muszą częściej odwiedzać stacje diagnostyczne, a przeglądy są droższe. Istnieje też ryzyko uszkodzenia silnika, jeśli bardzo rzadko korzysta się z benzyny. Dodatkowo istnieją ograniczenia w parkowaniu – zwłaszcza w podziemnych garażach, gdzie często zobaczymy zakaz wjazdu z instalacją LPG.

Jeśli nic nas nie przekonało, mamy jeszcze do wyboru legendarnie niezawodne hybrydy, niesprawiające takich problemów jak diesel czy samochód z LPG , poza tym jest to doskonała alternatywa dla osób, które nie chcą diesla czy butli zamiast bagażnika. Pionierem w produkcji samochodów hybrydowych jest Toyota. Pierwsze modele Toyoty Prius zawitały na rynku w 2003 roku, był to pierwszy produkowany masowo samochód hybrydowy. Od tej pory samochody hybrydowe Toyoty podbiły serca wielu Amerykanów, a Prius stał się symbolem nowoczesności. Rozwiązanie to jest na tyle niezawodne, że obecnie niemal wszystkie modele luksusowej marki Toyoty - Lexusa posiadają modele hybrydowe w swojej ofercie. Obecnie wszystkie marki świata stawiają na rozwiązania hybrydowe, ponieważ jest to napęd który zapewnia niską emisję spalin oraz bardzo dużą oszczędność paliwa, a jednocześnie jest niezawodny. Szeroką ofertę hybrydowych modeli Toyoty można poznać w krakowskim Salonie Toyoty Anwa przy Al. Pokoju 57.

Prawie nowy, niebity!

To, czy samochód jest powypadkowy lub nie ma spore znaczenie w cenie. Jednak współcześni handlarze staną na głowie, aby auto wyglądało jak z salonu. No, powiedzmy tak, żeby można było wyklepać formułkę o „starszym Niemcu, który jeździł tylko do kościoła w niedziele przy dobrej pogodzie”.

Tymczasem istnieje kilka sposobów na sprawdzenie auta, jeśli akurat nie mamy pod ręką fachowca. Warto porównać kolory elementów nadwozia. Naprawy od razu zauważymy, gdyż elementy te będą się różnić odcieniem. Specjaliści jednak zwracają uwagę, że niektórzy handlarze doszli do pewnej „perfekcji” i poszukują elementów nadwozia w tym samym kolorze. Wówczas warto zwrócić uwagę na stan śrub mocujących dany element (drzwi, maska) do nadwozia. Tego już nie uda się zatuszować nieuczciwym sprzedawcom.

Czytelnym sygnałem będą również zacieki farby, różne szerokości szczelin między elementami nadwozia oraz szyby – jeśli jest wszystko w porządku będą one pochodziły od tego samego producenta. Co ciekawe, w starszych samochodach znaleźć możemy również pewnego rodzaju substancje, która po wypadku się kruszy. Jeśli jej nie ma np. w części bagażnikowej, można mieć wątpliwości.

Niski przebieg. Na pewno?

Od tego, ile kilometrów przejechał nasz przyszły samochód zależy, ile jeszcze do niego dopłacimy, bowiem należy się liczyć z tym, że poprzedni właściciel nie miał już ochoty wymieniać części na nowe, nie mówiąc o płynach i olejach. Najważniejsze są jednak te najdroższe elementy samochodu, które po prostu mogą nam się rozsypać po przejechaniu jeszcze kilkuset kilometrów.

Trzeba jednak przyznać, że trudno osądzić, czy licznik był „kręcony”. Mimo wszystko zwróćmy uwagę na wnętrze samochodu – zniszczone pedały, dywaniki czy drążek zmiany biegów powie nam, czy 140 tys. km to realna liczba przejechanego dystansu. Z drugiej strony, zbyt nowe wyposażenie również powinno wzbudzić naszą czujność. Sam stan zegara, oczywiście analogicznego, również nam dużo powie. Brak śladów wewnątrz i równe, naturalne poruszanie się cyferek oznacza, że nikt przy nim nie majstrował. Przy zegarach cyfrowych konieczna jest wizyta u specjalisty.

Co z „anglikami”?

Na rynku polskim mamy coraz więcej samochodów z kierownicą po prawej stronie. Jeszcze do niedawna były one nielegalne na krajowych drogach, jednak w 2015 roku zostały dopuszczone do ruchu i spokojnie można nimi podróżować. To znaczy o tyle spokojnie, o ile potrafimy nimi jeździć. Jednak prawostronny ruch może sprawić sporo problemów osobom, które zdecydowały się zakupić „anglika”. Można też oczywiście przerobić taki samochód na wersję poprawną. Koszt, jak wyliczyli eksperci z magazynu Auto Świat, może sięgnąć od 1,8 tys. zł do nawet 4,5 tys. zł.

Sprawdź VIN

Numer VIN to numer identyfikacyjny pojazdu. Znajdziemy go na dowodzie rejestracyjnym albo na tabliczce znamionowej, która umieszczona jest zwykle na wewnętrznej stronie przedniej ściany, tuż obok drzwi. Obecnie dzięki internetowi można sprawdzić czy dany samochód nie był kradziony. Jednak to nie wszystko. Istnieje opcja płatnych raportów, z których poznamy wszystkie parametry techniczne, wyposażenie, kraj pochodzenia oraz to, czy uległ kiedykolwiek wypadkowi.

Doradca potrzebny

Setki dobrych rad mimo wszystko nie zastąpią osoby, która zna się na rzeczy. Dlatego jeśli już decydujemy się na zakup samochodu, warto skorzystać z pomocy kogoś bardziej doświadczonego. Bardzo pomocna będzie również opinia mechanika czy diagnosty, gdy zdecydujemy się wziąć samochód na warsztat.