7 lat i 27 dni aresztu. Brutalna zbrodnia sprzed lat wciąż czeka na rozwiązanie
Brutalna zbrodnia na studentce
Wkrótce minie rok od pamiętnej rozprawy, podczas której Sąd Apelacyjny w Krakowie uniewinnił Roberta J. W pierwszej instancji mężczyzna został skazany na dożywocie za brutalne zabójstwo i oskórowanie studentki Katarzyny Z. Do zbrodni doszło w 1998 roku.
Sąd apelacyjny w uzasadnieniu wyroku skupił się na błędach proceduralnych, ale również zauważył absurdy prowadzonego śledztwa.
Przypomnijmy, że proces w pierwszej instancji był poszlakowy, ponieważ nie znalazł się żaden bezpośredni dowód, wskazujący na winę Roberta J.
Prokurator Piotr Krupiński stwierdził, że ocena sądu apelacyjnego jest wadliwa i złoży kasację do Sądu Najwyższego.
Z kolei obrońca Roberta J., mecenas Łukasz Chojniak oświadczył, że zatryumfowała sprawiedliwość, choć zapowiedział, że państwo polskie będzie musiało nie tylko wyjaśnić tę sprawę, ale również zapłacić za pozbawienie wolności niewinnego człowieka.
Sąd Apelacyjny uniewinnił Roberta J. 31 października 2024 r.
Konsekwencje zdrowotne i stygmatyzacja
Dziś pytamy, jaki jest ciąg dalszy tej historii? Jak nam przekazano, końcem września tego roku do Sądu Okręgowego w Krakowie wpłynął wniosek obrońcy Roberta J. o zadośćuczynienie. Chodzi o kwotę ponad 22,6 mln zł za niesłuszny zdaniem prawnika tymczasowy areszt, który trwał łącznie 7 lat i 27 dni.
– Zgodnie z przepisami kodeksu postępowania karnego, zadośćuczynienia wnioskodawca domaga się od Skarbu Państwa – twierdzą w biurze prasowym krakowskiego sądu. Jego wysokość uzasadnia czasem trwania aresztu, ale też sposobem, w jaki był tam traktowany. We wniosku obrońca Roberta J. powołał się też na konsekwencje zdrowotne, z jakimi wiązało się to dla jego klienta.
– Jednocześnie wnioskodawca wniósł o zabezpieczenie roszczenia na czas trwania postępowania, poprzez zasądzenie na jego rzecz kwoty ponad 2,2 mln zł – dodają w biurze prasowym Sądu Okręgowego w Krakowie.
Robert J. przebywał w areszcie, mając przez jakiś czas status więźnia „N”, czyli niebezpiecznego. „Jest zarezerwowany dla najgroźniejszych przestępców, często recydywistów. Oprócz tego, że aresztant jest ubrany w pomarańczowy strój, zostaje odizolowany od innych więźniów, ma ograniczenia w widzeniach z rodziną, a także przechodzi regularne kontrole, w tym uciążliwe i upokarzające kontrole osobiste” – podaje portal prawo.pl.
Jeśli chodzi zaś o zainteresowanie sprawą, to żyły nią media w całej Polsce.
Co dalej z odszkodowaniem? Z odpowiedzi na nasze pytania wynika, że krakowski sąd chce, żeby sprawa była rozpatrywana w innym mieście. – Postanowieniem z 3 października, Sąd Okręgowy przedstawił sprawę do Sądu Apelacyjnego w Krakowie, celem przekazania sprawy sądowi równorzędnemu – czytamy w przesłanej nam informacji.
Otwarte pozostaje pytanie, kto w 1998 r. zabił studentkę? Jak słyszymy w środowisku prawniczym, to może być jedna z największych niewyjaśnionych spraw kryminalnych w historii Polski.