"Aby Nowa Huta żyła, musi być młoda" [ROZMOWA]

30 maja rozpoczęły się konsultacje społeczne w Nowej Hucie. Cel? Dopracowanie szczegółów tego, jak ma wyglądać przyszłość starej części Nowej Huty. Bo wygląda na to, że część dzielnicy XVIII może znacząco się zmienić, gdy w życie wejdą zapisy Parku Kulturowego i nie chodzi tu tylko o wygląd.

Dawid Kuciński, LoveKraków.pl: Zacznijmy od tego, czy zaproponowana przez urzędników forma konsultacji w końcu odpowiada panu, bo nie krył pan krytyki poprzednio zorganizowanych spotkań z mieszańcami w tej sprawie.

Tomasz Urynowicz, radny miejski, PO, Nowa Huta: Zacznijmy od tego, w jakim celu uchwalamy Park Kulturowy. Uchwalanie PK nie wprowadzi żadnych nowych regulacji. Układ urbanistyczny będzie chroniony przez Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego, a atakujące nas reklamy mogą zostaną okiełznane poprzez uchwałę krajobrazową. Sprawy infrastrukturalne i komunikacje zależą od miasta, od jego planów inwestycyjnych.

Z drugiej strony, najczęściej w czasie konsultacji, wychodzą na jaw problemy, z jakimi borykają się mieszkańcy. Wśród nich są te związane z miejscami parkingowymi, których brakuje.

Co może zrobić miasto?

Z jednej strony należy uchwalać dokumenty programowe, w które wpiszą tworzenie parkingów, również tych podziemnych, w Nowej Hucie. Ale przecież nie od dziś wiemy, że nie można też parkować na trawnikach i niszczyć zieleni, jak to się niestety dzieje. To jednak przecież jest już uregulowane w obowiązujących przepisach. Wszystkie te sprawy, które obecnie nie funkcjonują, a powinny, muszą jednak najpierw zostać zaakceptowane przez społeczeństwo, stąd też potrzeba konsultacji, rozmów, przezwyciężania przyzwyczajeń, uświadamiania konieczności zmian, ale także respektowania już istniejących przepisów. I tak jest z wieloma elementami życia społecznego, chociaż problem z parkowaniem bierzemy jako przykład w tej rozmowie.

I jak się to wiąże z Parkiem Kulturowym?

Żyjemy w kraju, w którym szacunek dla prawa lokalnego czy poczucie wspólnoty samorządowej stanowi… pewne źródło refleksji. Ludzie robią dużo rzeczy zakazanych, bo się do niech przyzwyczaili, takie są nawyki i niestety powszechna jest akceptacja tego. Aby to zmienić, potrzeba przede wszystkim wspólnej identyfikacji problemów przez ludzi. Nie da się na siłę chronić Nowej Huty, jeżeli ludzie nie zaakceptują celu nadrzędnego, czyli ochrony układu urbanistycznego i wartości kulturowych dzielnicy.

I odpowiadając na pytanie: po co ten Park Kulturowy?

To nie tyko ochrona i prestiż, ale przede wszystkim metoda zarządzania danym obszarem.

Forma konsultacji, która została zaproponowana, satysfakcjonuje pana?

Nie ma doskonałych konsultacji i ich nigdy nie będzie, co mówię z goryczą. Aby wszystko przedyskutować mieszkańcy musieliby chcieć się głęboko angażować i identyfikować z celami wspólnymi lokalnej społeczności. Aby tak było, te wspólne cele muszą być najpierw wspólnie wypracowane.

Jak to wyglądało we wtorek, ile osób przyszło?

Około trzydziestu. Należy pamiętać, że inicjowanie tych konsultacji ma z jednej strony charakter promocyjny, a z drugiej informacyjny, bo – choćby poprzez naszą rozmowę – docieramy do kolejnych osób, które mogą się tematem zainteresować. Ludzie jednak powinni być świadomi problemu.

Muszę wspomnieć, że oprócz spotkań docieramy także do różnych grup i to nie tylko poprzez zebrania, ale również biuletynami czy informatorami. Ważną rolę do odegrania w przyszłości będą miały wspólnoty mieszkaniowe i one muszą zostać o wszystkim poinformowane. Nie jest też problemem dotarcie do zorganizowanych grup, aktywistów, problemem jest dotarcie do rozproszonych, niezorganizowanych, po prostu do jak największej grupy mieszkańców.

Trzeba wiedzieć, że my nie konsultujemy jedynie samego Parku Kulturowego. Wymagana jest współpraca na wielu płaszczyznach. Potrzeba uchwalenia planów inwestycyjnych, uporządkowania zieleni i ogólnie – przestrzeni publicznej. Musimy poszukać możliwości na to, w jaki sposób współfinansować modernizację zabytkowych budynków mieszkalnych w dzielnicy.

A propos zieleni. Sprawa jej uporządkowania nie zdominowała dyskusji, tak jak wczesną wiosną?

Założenia są takie, że będzie trzeba uporządkować zieleń, odsłaniając obszary widokowe czy różne obiekty. Przy tej okazji muszę wspomnieć o tym, że nowohucka zieleń była zaniedbywana. Ta dzielnica jest teraz bujnie zarośnięta, ale znacząco różni się od wizji jej projektantów. Trzeba poszukać kompromisu między zielenią a założeniami Parku Kulturowego. Nie można też sprowadzać sprawy do liczby wycinanych drzew, chociaż, co trzeba podkreślić, nie ma planów wycinki. Swoją drogą, teraz największym problemem jest utrzymanie trawników. W pewnych miejscach trawa sięga do pasa. Nie radzi sobie z tym Zarząd Zieleni Miejskiej.

Nowa Huta to wielka dzielnica, duży obszar i trudno tą zielenią zarządzać, a trzeba się zająć trawą, krzewami i drzewami.

Mówi pan, że wprowadzenie Parku Kulturowego nie wiąże się tylko z estetyką.

Parkowi Kulturowemu powinny towarzyszyć różne programy wsparcia, tak by ambitne założenia PK nie stanowiły tylko martwych zapisów. Potrzeba więc nie tylko programów związanych z inwestycjami infrastrukturalnymi czy zarządzaniem zielenią, ale także programów gospodarczych dedykowanych tak wrażliwej tkance społecznej jak najstarsza część Nowej Huty.

Z tym są jednak problemy.

Popatrzmy na handel. Okazuje się, że to nie wysoki czynsz jest głównym problemem, ale brak konsumentów. Jak ludzie nie mają pieniędzy w portfelu, to dany lokal się nie utrzyma. Inna sprawa, że te pomieszczenia usługowe też są coraz mniej funkcjonalne. Handel i usługi nie wytrzymują konkurencji sieci, a lokale usługowe pustoszeją. Wymaga to systemowego podejście miasta do tego problemu.

To jednak nie jedyne przeszkody. Aby Nowa Huta była żywa, musi być młoda. Trzeba pomyśleć o tym, aby ściągnąć młodzież, studentów do dzielnicy. Może udałoby się przekonać uczelnie do zagospodarowania budynków, które obecnie są puste. Wtedy za studentami pojawiłby się popyt na różne usługi i ruch w sektorze nieruchomości. Bez klienta nie ma co liczyć na nowe branże i ożywienie gospodarcze w starzejącej się dzielnicy.

„Nowa Huta Dziś!”. Ile spłynęło propozycji do programu?

W poniedziałek było ich 327, najwięcej z dzielnicy XVIII. To nie tylko pokazuje, że ten program był potrzebny, ale również skalę problemu w dzielnicy. Przed nami najtrudniejszy moment, czyli weryfikacja projektów przez dzielnicę, a wcześniej ich wycena przez ZIKiT. Jestem pewien, że przekroczy to tegoroczny budżet, ale z tego co wiem, prezydent przychylnie się o tym programie wyraża i będzie chciał go kontynuować.

Widzę, że było to potrzebne. Wynik jest optymistyczny. Trzeba będzie dalej walczyć o większe środki dla Nowej Huty.