Agnieszka Radwańska zdobywa Montreal

To był wspaniały turniej dla krakowianki Agnieszki Radwańskiej. Polska tenisistka okazała się najlepsza podczas WTA w Montrealu. W finale była bezkonkurencyjna i pewnie pokonała Venus Williams 6:4, 6:2.

Wydawało się, że sezon dla Agnieszki Radwańskiej jest już stracony. Po dobrym początku jego druga część na pewno nie układała się po myśli naszej tenisistki. Warto dodać, że ostatni triumf "Isia" święciła prawie rok temu w Seulu. W Rogers Cup krakowianka rozkręcała się z meczu na mecz, choć początek nie był zachwycający. W drugiej rundzie po trudnym spotkaniu pokonała w dwóch setach Barborę Zahlavovą Strycovą 6:4; 6:4. Na drodze do ćwierćfinału stanęła Niemka z polskimi korzeniami Sabine Lisicki. Mecz był uważany za rewanż za zeszłoroczny półfinał Wimbledonu. Wtedy lepsza okazała się po trzech setach właśnie Lisicki. Tym razem jednak to Radwańska pokazała skuteczniejszy tenis i wykorzystała pierwszą piłkę meczową, a całe spotkanie 6:1, 3:6, 6:3. W ćwierćfinale Rogers Cup po drugiej stronie siatki stanęła Victoria Azarenka. Białorusinka nie może uznać tego sezonu za udany z powodu kłopotów zdrowotnych. Zawodniczki spotkały się na początku roku w Australia Open i po morderczym widowisku to "Isia" zeszła z kortu jako wygrana. W Montrealu było podobnie. Radwańska znowu znalazła sposób na światową "ósemkę" i pokonała ją 6:2, 6:2. W meczu z zawodniczką pochodzącą z Mińska widać było po Radwańskiej ogromną pewność. W półfinale krakowianka stanęła przed szansą rewanżu na Jekaterinie Makarovej za sromotną porażkę w tegorocznym Wimbledonie. Obie zawodniczki prezentowały tenis na najwyższym światowym poziomie. Żadnej nie udało się przełamać serwisu przeciwniczki. W tie-breaku klasę i stalowe nerwy pokazała Radwańska, wygrywając gładko 7:1, a seta 7:6. W drugiej części sytuacja zmieniała się z minuty na minutę, z gema na gem. Ostatecznie o losach spotkania zdecydował drugi tie-break. Ponownie lepsza okazała się "Isia", tym razem pokonując Makarovą do trzech.

Historyczny sukces

W niedzielnym finale Agnieszka Radwańska stanęła przed historyczną szansą na pierwsze w karierze zwycięstwo w Rogers Cup. Dotychczas największym sukcesem krakowianki były dwa półfinały tej imprezy w 2011 i 2013 roku. Naprzeciwko niej stanęła starsza z sióstr Williams, Venus. Polka grała wytrawny tenis, od początku wykorzystując błędy Amerykanki. Świetnie funkcjonował serwis, dzięki któremu nasza tenisistka odrzucała przeciwniczkę. "Isia" dość szybko objęła prowadzenie 4:1. Williams nie dawała za wygraną, ale ten set należał do krakowianki. Po 46 minutach na tablicy wyników było 6:4 dla Radwańskiej. Drugi gem zaczął się równie dobrze, co pierwszy. "Isia" wyszła na prowadzenie 2:0. Venus starała się jeszcze odwrócić losy spotkania. Doprowadziła nawet do remisu 2:2. Było to jednak wszystko, na co było stać Amerykankę w tym finale. Krakowianka wygrała kolejne cztery gemy, a cały mecz 6:4, 6:2 i tym samym zapewniła sobie triumf w całej imprezie Rogers Cup!