Ambasada Wolnego Świata
Spośród wielu opisów, określeń, porównań na temat Apteki pod Orłem to jedno zaintrygowało mnie najbardziej– Ambasada Wolnego Świata. Wolność. To przecież tak ważny, ale równie banalny termin. Wartość. Opowieść o Aptece Tadeusza Pankiewicza to historia wielkiej odwagi, bohaterstwa, empatii w getcie - miejscu wielkiej tragedii i pogardy dla drugiego człowieka.
Historia
1909 rok. Podgórze. Wtedy jeszcze poza granicami Grodu Kraka. Dynamicznie rozwijające się miasto. Józef Pankiewicz, ojciec Tadeusza postanowił otworzyć tu Aptekę. Doświadczony farmaceuta nie mógł sobie zdawać sprawy, że 30 lat później to miejsce stanie się świadkiem wielkiej i bolesnej historii.
W latach '30 – starszego Pankiewicza zastępuje jego syn – Tadeusz. Farmaceuta, ale głównie ze względu na tradycję rodzinną. Pasjonat kultury i sztuki, w szczególności opery. On także nie mógł być świadomy, jak bardzo wybór ojca zadecydował o jego życiu.
W 1941 roku Niemcy tworzą w obrębie Podgórza getto. Zamkniętą dzielnicę dla Żydów. Stłoczeni w małych mieszkaniach, przy małych racjach żywnościowych, upokarzani na każdym kroku. W samym sercu tego dramatu mieściła się Apteka Tadeusza Pankiewicza...
Konspiracja
Początkowo Niemcy żądali od farmaceuty, aby przeniósł swoją aptekę do części „aryjskiej”. Pankiewicz nie chciał się zgodzić.
Zdawał sobie sprawę, że wojna kiedyś się skończy, a on może mieć kłopoty z prawami własnościowymi do swojego przedsiębiorstwa. Postanowił korumpować niemieckich urzędników. Mieli oni fobię na punkcie epidemii, które rzekomo mieli przenosić Żydzi. Warunkowo zgodzili się na dalsze funkcjonowanie Apteki Pod Orłem. Postawili jednak warunki: „aryjski” personel oraz brak rozmów z Żydami na tematy „niemedyczne”. Historia pokazała, że działo się zupełnie odwrotnie...
Materialnia. To strefa w aptece, gdzie przygotowuje się leki i różne substancje. Co istotne – zamknięte dla innych. Tadeusz Pankiewicz zorganizował miejsce dla spotkań elity żydowskiej – na spotkania kulturalne czy dyskusje polityczne. Czytano podziemną prasę i myślano o przyszłości. Miało to podtrzymać ich na duchu. Oprócz tego odbywały się spotkania typowo towarzyskie – np. wspólne spędzenie Sylwestra, podczas którego część mieszkańców getta choć na chwilę mogła zapomnieć o cierpieniu.
Można powiedzieć, że Apteka była dla niektórych drugim domem, miejscem, gdzie mogli poczuć się przez chwilę bezpiecznie. Oddajmy na chwilę głos samemu Pankiewiczowi: - Uczestniczyliśmy wraz z mieszkańcami getta we wszystkich ich bólach i troskach, żywo interesowaliśmy się każdym rozporządzeniem okupanta (…) Po każdym donioślejszym wydarzeniu, po każdej akcji wysiedleńczej pierwsze kroki naszych przyjaciół i znajomych prowadziły do apteki. Rzadko byłem tu sam, zwłaszcza po godzinie policyjnej (…) - pisał w swoich wspomnieniach właściciel Apteki pod Orłem. W jego relacji możemy także odczytać, że to niezwykłe miejsce jest naznaczone emocjami i uczuciami wielu mieszkańców getta: - Tutaj opowiadano sobie o zrządzeniach losu, o cudownych zbiegach okoliczności, o szczęściu lub pechu różnych ludzi. Każdy z przejęciem opisywał swoje perypetie, wygłaszał swe poglądy na wiele spraw związanych z akcją – wspominał Pankiewicz.
Ale Apteka pod Orłem nie była tylko miejscem podziemnych spotkań. Pełniła także rolę swoistego centrum konspiracji. Już w 1941 zablokowano możliwość korespondencji z osobami spoza getta. To personel Apteki pod Orłem przenosił listy i paczki Żydów z rodziną, przyjaciółmi, którzy znaleźli się po stronie „aryjskiej”.
Ponadto w aptece przechowywano wiele żydowskich majętności. Przed wysiedleniem pozostawiano najcenniejsze przedmioty z poleceniem przekazania ich członkom rodzin bądź innych wskazanych osób. Ciekawym przykładem jest także pozostawienie Tory w Aptece. Na prośbę krakowskich Żydów – Tadeusz Pankiewicz zgodził się przechować kilkanaście zwojów świętej księgi. Ryzyko było ogromne.
Życie w getcie obarczone było wieloma cierpieniami. Często Niemcy wyrzucali kogoś z mieszkania – taka osoba zawsze mogła liczyć na Tadeusza Pankiewicza. W Aptece pod Orłem zawsze można było przeczekać kilka dni. Prawdopodobnie przez dwa lata funkcjonowania w getcie – oprócz Pankiewicza, zawsze ktoś nocował w Aptece. Tak to opisywał: - Punktem zbornym po każdym wysiedleniu jest apteka. Wiadomo, że kto ocalał, ten pierwsze kroki skieruje do nas: tu czekają inni, tu zjawią się ci wszyscy z grona naszych przyjaciół, których los ocalił od śmierci.
Jeżeli farmaceuta miał możliwość pomóc komuś w wyjściu poza getto – nigdy nie odmówił.
Misja
Jeżeli popatrzymy „z boku” na postać Tadeusza Pankiewicza to od razu narzuca się jedno pytanie – Dlaczego wybrał tak ryzykowną drogę? Farmaceuci byli szanowani przez Niemców. Naziści zdawali sobie sprawę z ich potrzeby. Pankiewicz oprócz tego, że zdecydował się pozostać w getcie, to pomagał Żydom – za co groził najwyższy wymiar kary.
-Dawniej farmaceuci traktowali swój zawód jako misję. Mieszkali obok apteki. Jeżeli zachodziła potrzeba, byli gotowi by w środku nocy obsłużyć klienta-pacjenta – tłumaczy Bartosz Heksel z Apteki pod Orłem, oddziału Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. I dodaje – Pankiewicz został wychowany w takim poczuciu. obowiązku. Jeżeli ktoś potrzebuje pomocy – to należy jej udzielić.
Muzeum
Wydawałoby się, że tak wielka historia, jak Apteki pod Orłem powinna zostać upamiętniona. Jednak stało się to dopiero po kilkudziesięciu latach.
Kilka lat po wojnie znacjonalizowano wszystkie apteki. Komuniści niechętnie traktowali o historii getta. Okrutnym paradoksem całej sytuacji był fakt, że w miejscu, gdzie w czasie II wojny światowej przechowywano wiele Żydów, udzielano im pomocy, organizowano podziemne spotkania – po wojnie urządzono zwykłą spelunę – Bar Nadwiślański.
Wraz z biegiem czasu sytuacja się zmieniła. Ze świata dochodziło co raz więcej informacji o bohaterstwie Pankiewicza, przysyłano wiele świadectw – głównie z Izraela – jego odwagi i podziękowań. Uwieńczeniem tego było przyznanie Tadeuszowi Pankiewiczowi medalu Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.
Równocześnie z oddolnej inicjatywy mieszkańców Podgórza rozpoczęto starania, których celem było utworzenie Muzeum Apteki pod Orłem. Udało się tego dokonać, Muzeum funkcjonuje do dzisiaj w budynku, gdzie mieściła się Apteka – przy Placu Bohaterów Getta 18.
Jak wskazuje Bartosz Heksel, pracownik Muzeum podstawowym celem było odtworzenie wystroju Apteki, gdyż w latach '60 oryginalny wystrój został zniszczony. Poprzez staranny wystrój dzisiaj możemy wyobrazić to naznaczone historią miejsce – Izbę Ekspedycyjną, Izbę Recepturową czy prywatny pokój Tadeusza Pankiewicza, w którym mieszkał on przez ponad 2 lata funkcjonowania apteki w getcie.
Jednakże misją Muzeum było nie tylko zrekonstruowanie oryginalnego wyglądu Apteki. To także opowieść o zwykłych bywalcach Apteki pod Orłem – mieszkańcach getta. -Zupełnie inaczej patrzy się na historię, jeżeli nie stoją za nią masy bezimiennych ludzi. W naszym Muzeum można przeczytać opowieść i zobaczyć zdjęcie konkretnych ludzi i konkretnych rodzin – zauważa Heksel.
I dodaje: -Ciekawym przykładem jest Izba Recepturowa. Dawniej realizowano tu zamówienia na leki. Dzisiaj możemy przeczytać o „receptach na przetrwanie w gettcie” - jak znaleźć pracę, mieszkanie w tak skrajnych warunkach.
Zakończenie
Tadeusz Pankiewicz był człowiekiem skromnym, nie uważał, że jego działania były czymś heroicznym. Do końca życia twierdził, że zachował się tak jak powinien postąpić każdy człowiek.
Pamiętajmy jednak, że za wszelką pomoc, jaką właściciel Apteki pod Orłem udzielał Żydom, groziła mu kara śmierci. - Starałem się w granicach moich możliwości i wykorzystując swoją wyjątkową sytuację, w pierwszym rzędzie pomóc człowiekowi – pomóc ludziom, których los tak ciężko dotknął, świadomy tego, że jest to święty obowiązek każdego przyzwoitego Polaka – wspominał po latach Pankiewicz.
Autor: Piotr Juchowski