Auta mogą stać na Rynku Głównym. "To jawna kpina"
Zdaniem urzędników, samochody mogą legalnie parkować na Rynku Głównym. Nie zgadza się z tym Witold Liguziński, który powołuje się na prawo lokalne. Mimo odrzucenia jego skargi, nie zamierza składać broni. Jak zakończy się sprawa miejsc postojowych na rynku?
Skarga Witolda Liguzińskiego na dyrektorów ZIKiT-u oraz wydziału spraw administracyjnych została odrzucona. – Przeprowadzone postępowanie wyjaśniające nie potwierdziło zasadności zarzutów kierowanych przez skarżącego pod adresem działania służb podległych Prezydentowi Miasta Krakowa – mówi Jan Machowski z biura prasowego magistratu. Liguziński nie poddaje się i zapowiada, że będzie walczył dalej.
Wszystko w porządku
Skarga na działanie miejskich dyrektorów wpłynęła do urzędu miasta ponad miesiąc temu. Zajęło się nią Biuro Kontroli Wewnętrznej, którym kieruje Antoni Fryczek. Urzędnicy stwierdzili, że wydawanie pozwoleń na wjazd na Rynek Główny oraz wyznaczenie miejsc postojowych na tym obszarze jest zgodne z prawem.
Jednak jak podkreśla Jan Machowski, w październiku spotkali się szefowie straży miejskiej ZIKiT-u oraz wydziału spraw administracyjnych w celu „zainicjowania prac legislacyjnych w zakresie nowelizacji aktów normatywnych regulujących kwestie zarządzania Rynkiem Głównym”. – Proszę też pamiętać, że nowe regulacje w sprawie wjazdu samochodów powyżej 3,5 t do ścisłego centrum (a więc także na Rynek) zapowiada prezydent Krakowa. Nowe przepisy mają znacznie skrócić czas umożliwiający dowóz towarów – dodaje Machowski.
"Jawna kpina"
Witolda Liguzińskiego takie rozwiązanie nie satysfakcjonuje. Przypomina, że w planie zagospodarowania dla Starego Miasta jest jasno napisane, że na Rynku Głównym jest zakaz wyznaczania miejsc postojowych dla samochodów. – To "fryczykowanie" (Antoni Fryczek - przep. red) i "stańczykowanie" (sekretarz miasta - Paweł Stańczyk - przyp.red) prawa – podsumowuje działalność urzędników Liguziński.
Na początek skarga na prezydenta Jacka Majchrowskiego trafi do komisji rewizyjnej rady miasta. Później wszyscy samorządowcy zdecydują, czy jest ona zasadna. – Nie ma takiej argumentacji, która mogłaby pozwolić na wyznaczenie miejsc na płycie Rynku – mówi członek stowarzyszenia Obywatel na Straży. – Druga skarga zostanie skierowana do prokuratury – dodaje Witold Liguziński. Dodatkowo, zdaniem prawnika, podobna sytuacja ma miejsce na placu Szczepańskim, gdzie również według prawa lokalnego, nie jest dozwolone wyznaczanie miejsc dla samochodów.
"Sytuacja przejściowa"
– Tłumaczenia urzędników to jawna kpina. W odpowiedzi twierdzą, że zapis o zakazie wyznaczaniu miejsc parkingowych stanowi rozwiązanie docelowe, a obecnie mam stan przejściowy. Przypominam, że uchwała obowiązuje od 2011 roku! – oburza się prawnik.
– Dodatkowo, mimo zapewnień, że pojazdy osobowe będą miały pozwolenia wydawane na krótki czas, na spotkaniu dotyczącym właśnie Rynku Głównego wyszło, że prezes Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej dostał pozwolenie na wjazd i parkowanie na płycie obowiązujące od 12 listopada do 8 stycznia, ponieważ pełni funkcję dozorczą – mówi Witold Liguziński.
Co więcej, podczas naszej rozmowy, w Międzynarodowym Centrum Kultury trwały uroczystości odsłonięcia tablicy pamiątkowej. Okazało się, że swoim samochodem przyjechał tam Jacek Majchrowski. – To pokazuje tylko, że my sobie coś tam możemy z tym smogiem robić, a ja i tak robię swoje – komentuje Liguziński.
Radny popiera
Radny Aleksander Miszalski (PO) twierdzi, że pomysł, by zlikwidować miejsca postojowe na płycie placu miejskiego jest dobry. – Na pierwszy rzut oka nie widzę zagrożeń z tym związanych. Wiadomo jest, że taka decyzja nie może doprowadzić do tego, że dostawcy nie będą mogli się zatrzymać i dowieść towar do sklepów czy restauracji. Ale przywileje parkowania na rynku powinny zostać zlikwidowane – twierdzi Miszalski.