Awans Wisły pewny na 99,9 procent, więc J. Królewski stawia kolejny cel. „Przejść do historii”
Lider w końcówce
Zespół Mariusza Jopa w niedzielny wieczór pokonał Stal Rzeszów 2:1. Bohaterem został Frederico Duarte, strzelec obu goli. To on w ostatnich kolejkach wziął na siebie ciężar zastępowania nieobecnego z powodu problemów zdrowotnych najskuteczniejszego w kadrze i I lidze Angela Rodado.
Duarte w tym sezonie zdobył dziesięć bramek na zapleczu ekstraklasy. W sześciu ostatnich kolejkach pięciokrotnie wpisał się na listę strzelców. Trzy poprzednie mecze zakończył z czterema trafieniami. Pokonywał bramkarzy, kiedy nominalnie był ustawiony na skrzydle lub z konieczności jako najbardziej wysunięty zawodnik.
– Mówiłem wielokrotnie, że w zespole jest wiele osób, które mogą wejść w rolę lidera. Przyznam, że Duarte ma świetną mentalność – podkreśla trener Jop.
Potrzebuje impulsu
Przypomniał czas, gdy Portugalczyk był w Wiśle nowy i grał mniej. Wówczas ani bezpośrednio, ani poprzez inne osoby nie próbował wskazywać winnych takiej sytuacji. Zawsze odnosił to do swojej postawy.
Szkoleniowiec najlepszej drużyny na zapleczu ekstraklasy chwali swojego podopiecznego za dobre podejście, ciężką pracę. Ostatnio ma dobry czas i gwarantuje drużynie gole.
Znów dwie różne połowy
W tym roku Biała Gwiazda często nie potrafi rozegrać dwóch co najmniej solidnych obu części meczu. W Rzeszowie zdecydowanie słabsza była pierwsza odsłona, określona przez Jopa jako niemrawa.
Zawodnicy gości mieli optyczną przewagę, jednak niewiele z niej wynikało. Zbyt długo operowali piłką.
Kacper Duda miał słabszy dzień
Do przerwy słabo prezentowało się wielu zawodników. Wśród nich był Kacper Duda i nie wyszedł na drugą połowę. W przypadku młodzieżowego reprezentanta Polski duży wpływ na jego poczynania mogła mieć niedyspozycja. Od rana niezbyt dobrze się czuł, ale po rozgrzewce uznał, że będzie w stanie grać.
– Czasami jest takie odczucie, natomiast później, już w trakcie pierwszej połowy było widać, że te dolegliwości, które miał, nie pozwalały mu w pełni pokazać swoich możliwości. Zmiana była potrzebna trochę wcześniej, ale chcieliśmy poczekać, żeby nie tracić okienka – tłumaczy Jop.
Dwa komplety publiczności
W Rzeszowie Wisła wykorzystała przedostatnią szansę na przełamanie w meczach wyjazdowych, gdzie od listopada tylko remisowała. Postawiła też decydującą pieczęć na bezpośrednim awansie. Wiadomo, że jeszcze teoretyczne szanse na wyprzedzenie lidera ma Wieczysta, jednak Biała Gwiazda musiałaby dopuścić do katastrofy i nie zdobyć już ani jednego punktu w trzech ostatnich meczach.
Z kolei Żółto-Czarni potrzebowaliby kompletu bardzo wysokich zwycięstw, bo mogą wyprzedzić Wisłę już tylko dzięki lepszemu bilansowi bramek. Obecnie Wisła ma +35 goli, a Wieczysta +20.
Prezes Jarosław Królewski jest człowiekiem liczb i zwraca jeszcze uwagę, że matematycznie klub z ulicy Reymonta nie może jeszcze cieszyć się z awansu.
– Jeszcze nie czas by świętować. Potrzebujemy Was na meczu z Chrobrym Głogów, w którym możemy matematycznie przypieczętować awans – apeluje do kibiców.
Nie mamy wątpliwości, że dwa ostatnie spotkania obejrzy na Synerise Arenie komplet publiczności. Biletów na Pogoń Siedlce (24 maja) od dawna nie ma, a na piątkowe starcie z Chrobrym mogą się skończyć w najbliższych godzinach.
Jarosław Królewski wskazał cel
Główny akcjonariusz i prezes Krakowian wskazuje też, że celem jest wygranie ligi, czyli wyprzedzenie wszystkich 17 rywali. Najbliżej Wisły z pięcioma punktami straty jest Śląsk Wrocław. Wiślacy chcą go zostawić w tyle, choć w marcu stracili trzy punkty bez wychodzenia na boisko, protestując przeciwko bojkotowaniu kibiców przez władze spadkowicza z ekstraklasy.
– Nic innego nas nie interesuje. Chcemy przejść do historii jako drużyna, która od pierwszej do ostatniej kolejki była liderem – podkreśla Królewski.