Awantura na sesji. „Miszalski i jego ludzie siłowo próbowali robić politykę”
Propaganda, a może informacja?
Temat miejskich mediów zawsze budzi emocje. Regularnie pojawia się pytanie o ich rolę. To informowanie mieszkańców o działaniach gminy, a może propaganda władzy?
Sprawa powróciła na środowej sesji Rady Miasta Krakowa. Wiceprezydent Łukasz Sęk chciał przekazać radnym, ile pieniędzy urząd wydaje na informowanie mieszkańców.
Komunikat miał być odpowiedzią na dane, jakie w swoich mediach społecznościowych przekazywało stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców:
Łukasz Sęk przekonywał, że informacja o 42 mln złotych nie jest zgodna z prawdą.
– Jak do tego doszliście? Matematyka: 3,5 mln zł razy cztery kwartały razy trzy lata: 42 mln zł. Tylko że to jest kłamstwo od A do Z – podkreślał wiceprezydent Krakowa.
Przywoływał planowane wydatki na 2026 r.
– Budżet wydziału komunikacji społecznej na ten rok to 10,7 mln zł. Na wszystkie działania. Nie tylko na informowanie mieszkańców. Więc jak mówicie, że wydział wyda w tym roku 14 mln złotych? – dopytywał Sęk.
Bez żadnego trybu
Nim przekazał te dane, na sali obrad wybuchła awantura, którą w krótkim komunikacie podsumował wiceprzewodniczący RMK Michał Drewnicki z Prawa i Sprawiedliwości.
– Miszalski i jego ludzie bez żadnego trybu, siłowo próbowali na sesji robić politykę, i jak mniemam atakować opozycję. Nie udało im się to – stwierdził radny PiS-u.
W skrócie chodziło o to, że punkt dotyczący informacji prezydenta na temat wspomnianych wydatków miał zostać wprowadzony nagle, bez możliwości późniejszej dyskusji.
– Jestem w trybie takim, że pan prezydent może poprosić o zabranie głosu i wydelegował mnie w swoim imieniu. Zostałem dopuszczony przez panią wiceprzewodniczącą RMK, prowadzącą obrady – przekonywał Sęk.
Ze strony radnego Krakowa dla Mieszkańców Łukasza Maślony padły hasła o stosowaniu białoruskich metod.
Przewodniczący RMK Jakub Kosek z Koalicji Obywatelskiej komentował:
– Panie radny Maślona, pan jest radnym któryś rok. Zawsze tak było, że prezydent w ten sposób zabierał głos. Pan w tym dostrzega metody białoruskie miesiąc przed referendum: pytanie czemu?
W pewnym momencie w rejonie mównicy pojawili się Łukasz Sęk oraz radni Łukasz Gibała i Michał Starobrat. Zostało to uwiecznione na filmiku, który już krąży w mediach społecznościowych.
– Dlaczego odbiera pan głos wiceprezydentowi Krakowa? – dopytywał radnego Gibałę Łukasz Sęk.
Przewodniczący klubu Kraków dla Mieszkańców stwierdził, że wiceprezydent jest agresywny.
– Czy będzie dyskusja po tym punkcie, czy będziemy mogli się odnieść? – dopytywał radny Michał Starobrat z KdM-u.
– Robicie państwo wszystko, żeby pokazać, że RMK to atrapa. Tu powinna odbywać się dyskusja. Nie mamy nic przeciwko, żeby prezydent wygłaszał swoje informacje na temat ważnych spraw dla miasta. Ale na poprzedniej sesji zarzucił nam pan manipulowanie danymi i nawet nie dał możliwości, żebyśmy się do tego odnieśli – komentował Starobrat.
Chodziło o wydatki na catering.
– To nie jest miejsce, że siedzicie sobie z kolesiami partyjnymi na piwie i możecie zabierać głos dowolnie. To rada miasta, trzeba postępować zgodnie ze statutem – komentował Łukasz Gibała.
Jak już wspomnieliśmy, ostatecznie zastępca Aleksandra Miszalskiego sprostował informacje dotyczące wydatków, a następnie rada miasta przeszła do omawiania kolejnego punktu.
– Byłem radnym, miałem ten zaszczyt. Nie wyobrażam sobie, żeby wyjść na mównicę, zepchnąć z niej wiceprezydenta i zabrać mu mikrofon – komentował Łukasz Sęk.