Awaria w Studio
Zdjęła marynarkę. Potem buty. Rozpięła spodnie i rzuciła je w kąt. Niedzielny występ Marii Peszek w Klubie Studio to nie był zwykły koncert.
Jako support przed Peszek wystąpił laureat Festiwalu Synestezje – Bogacz. Zaprezentował swój ponad półgodzinny set, podgrzewając tym samym zniecierpliwienie w oczekiwaniu na gwiazdę wieczoru. Wreszcie na scenie ukazała się Maria z zespołem. Publiczność oszalała. Muzycy rozpoczęli występ w latarkach czołowych, które plastycznie przecinały mrok panujący w klubie – zaczęło się klimatycznie.
Z okazji Festiwalu Synestezje Peszek wystąpiła ze specjalnie przygotowanym materiałem "3xM". Artystka wykonała utwory ze swoich trzech płyt: "Miasto Mania", "Maria Awaria" i "Jezus Maria Peszek". Zająłem miejsce obok dojrzałej, energicznej kobiety, która ostrzegła, że będzie krzyczeć i szaleć. Swoje możliwości pokazała już po pierwszym utworze. Klub Studio pełen był oddanych Marii fanów. Z kolejnymi utworami rozumiałem, na czym polega jej siła.
Peszek wyszła na scenę w dżinsach i marynarce. Z irokezem na głowie i uśmiechem na ustach. Zabrzmiały pierwsze dźwięki "Ćmy", a Maria rozpoczęła swój szalony taniec. Tupała ciężkimi butami, wyginała się, szalała. Publiczność była zachwycona, a moja sąsiadka zza barierki naśladowała ruchy idolki. Artystka usiadła na chwilę, by zaśpiewać akustyczne "Mam kota", a ja odnotowałem to jako najspokojniejszy moment występu. Po kilku utworach Maria Peszek zrzuciła marynarkę, po następnych – buty. Rozpięła białą koszulę, a na miejsce topornych butów założyła szpilki. Dookoła sceny rozwinęła taśmę ostrzegawczą i tym samym symbolicznie zmieniła płytę. Nadszedł czas "Marii Awarii".
Niektóre utwory z drugiego albumu zostały przearanżowane i świetnie sprawdziły się na scenie. "Muchomory" znakomicie rozruszały publiczność i przygotowały grunt pod kolejną odsłonę Marii – w trampkach i w koszulce. "Męczy mnie Polska, wisi mi krzyż" – zaśpiewała kontrowersyjny tekst "Szarej flagi", po czym zeszła na moment ze sceny. Publiczność wykrzykiwała jej imię, mając nadzieję na bis. Peszek wróciła z płonącymi nadgarstkami i w koronie cierniowej z choinkowych lampek. Wykonała cover "Personal Jesus".
Maria Peszek to artystka kontrowersyjna, ale jest przy tym okrutnie utalentowana i prawdziwa. Na scenie szaleje i zaskakuje z każdym kolejnym utworem, a dowodem tego jest zachwycona publiczność. W Klubie Studio Peszek stworzyła kompletne widowisko. Muzyczny performance, w którym widzowie obserwowali jej przemianę, zmianę tematyki poszczególnych płyt. Ruch jest jej sposobem wyrazu, a dzięki doświadczeniu aktorskiemu jest przy tym autentyczna. Wykrzykuje mocne, kontrowersyjne słowa, walczy o swoje zdanie i tym urzeka fanów.
Fot. Filip Radwański/lovekrakow.pl