Bambi, kryptowaluty, milionowe straty firm. Było śledztwo, jest wyrok
Atakowali systemy informatyczne
Z ustaleń małopolskich śledczych z Prokuratury Krajowej wynika, że działaniami zorganizowanej grupy przestępczej kierował obywatel Nigerii Uyi O.
Na etapie śledztwa Nigeryjczyk, na stałe mieszkający w Wielkiej Brytanii, jako jedyny spośród 12 podejrzanych nie przyznał się do winy.
Zrobił to dopiero w sądzie, jednocześnie odmawiając składania wyjaśnień.
Jak podaje prokuratura, działania grupy w Polsce nadzorował i koordynował Tomasz M.
Oszukane firmy z całego świata
Swoją przestępczą działalność grupa oparła na metodzie spoofingu.
Jak podaje polskie Ministerstwo Cyfryzacji, to rodzaj ataku, w którym przestępcy podszywają się pod banki, instytucje, urzędy państwowe, firmy, a nawet pod prywatne osoby.
Celem jest wyłudzenie danych lub pieniędzy.
Śledczy ustalili, że grupa przestępcza oszukała firmy z całego świata, w tym m.in. z Francji, Belgii, Armenii, Korei Południowej czy Hongkongu.
W akcie oskarżenia wymienionych jest ponad 20 państw, ale prokuratorzy podkreślili, że lista jest dłuższa.
– Podejrzani atakowali systemy informatyczne, a następnie zmieniali numery rachunków bankowych – wyjaśnia nam prokurator Tomasz Dudek z małopolskiego wydziału Prokuratury Krajowej, który prowadził śledztwo.
I dodaje: – W efekcie pokrzywdzone firmy dokonywały płatności na podstawione konta, z których pieniądze były w części wypłacane w gotówce, a w części przelewane m.in. na giełdę kryptowalut w Estonii.
Podejrzani mieli działać w taki sposób, żeby trudno było ustalić, gdzie ostatecznie trafiły pieniądze, które kradli metodą tzw. spoofingu.
Stałe źródło dochodu
Jak podają małopolscy śledczy, grupa działała w latach 2019-2021.
Na terenie naszego kraju do przestępstw dochodziło m.in. w Rzeszowie, Mikołowie, Katowicach, a także w Krakowie.
Z przestępczej działalności Uyi O., ps. „Bambi”, uczynił sobie stałe źródło dochodu.
Jak wylicza prokurator Tomasz Dudek, straty poszkodowanych firm opiewają na łączną kwotę 45 mln złotych.
– Udało się odzyskać prawie 2 mln zł i ok. 1,3 mln euro. Zostały zwrócone pokrzywdzonym – zapewnia śledczy.
Prokurator Tomasz Dudek nie ma wątpliwości, że w całej sprawie dochodziło do prania pieniędzy.
11 grudnia zapadł wyrok. Jak podają śledczy, sąd skazał wszystkich podejrzanych, którzy zostali objęci aktem oskarżenia.
Jak przekazał nam Sąd Okręgowy w Katowicach, przed którym zapadł wyrok, nie jest on prawomocny.