Banki nie zmuszają nas do brania pożyczek [Rozmowa]
2,6 miliarda złotych. Tyle wynosi łączna kwota zaległych płatności mieszkańców Małopolski. Rekordzista w naszym województwie musi oddać 17,5 miliona złotych. Z tego powodu Fundacja Zaradni przeprowadza społeczną akcję „Miasteczko wolne od długów”, w czasie której eksperci i prawnicy udzielają bezpłatnych porad w zakresie wychodzenia z zadłużenia. Przedstawiciel Fundacji, Marcin Sitkowski, w rozmowie z LoveKraków.pl mówi, co jest powodem ogromnego problemu Polaków ze spłacaniem zadłużenia.
Łukasz Dankiewicz, LoveKraków.pl: Zbliża się okres Bożego Narodzenia, podczas którego jesteśmy wręcz bombardowani ofertami łatwych pożyczek. Czy wielu Polaków skusi się na świąteczne kredyty?
Marcin Sitkowski, Fundacja Zaradni: Tendencja jest raczej zniżkowa, ponieważ Polacy coraz lepiej kalkulują i zmieniają podejście do konsumpcjonizmu. Zakupy pod wpływem chwili, np. sprzedaż ratalna na nowy telewizor powoduje, że za chwilę znajdą się o wiele poważniejsze potrzeby, jak pilne wydatki na leczenie, na które trzeba będzie znaleźć szybko pieniądze. Powinniśmy zadać sobie pytanie, czy ten nowy telewizor znacząco podniesie nasz standard życia i spowoduje jego poprawę. Moim zdaniem - nie.
Czyli można zaryzykować stwierdzenie, że zadłużamy się, kupując rzeczy z kategorii luksusowych, a nie podstawowe środki do życia?
W większości przypadków tak. Rzadko zdarzają się sytuacje, że kiedy ktoś potrzebuje pilnego kredytu na operację swojego dziecka. O wiele częściej zdarzają się pożyczki na chwilowe przyjemności zaciągane w parabankach, które są prawdziwą zmorą. Jeśli oprocentowanie nominalne pożyczki bankowej w skali roku wynosi 9 proc., to w parabankach jest 200-300 razy większe. Co więcej, Polacy nie znają podstawowych mechanizmów funkcjonowania ekonomii. Nie chcą wiedzieć, że podane oprocentowanie kredytu dotyczy skali 12 miesięcy, a nie całego okresu jego spłaty. Nie mają świadomości, że z tysiąca złotych kredytu nagle robi się 3 tysiące. Wielu myśli, że kwota 100 zł miesiącznice nie jest duża, ale w momencie gdy mamy na głowie jeszcze sześć innych zobowiązań i za każde z nich będziemy płacić ratę 100 zł, to tworzy nam się realny problem.
W kontekście problemu kredytów sporo mówi się o samych dłużnikach. A czy stosujące agresywną reklamę parabanki powinny wziąć na siebie część winy za tak duże zadłużenie Polaków?
Trudno obwiniać za to instytucje bankowe czy parabankowe. Nie zmuszają nas do wzięcia kredytów, my robimy to dobrowolnie. Pół biedy, jeśli szukając pożyczki pojawimy się w oddziale banku, ponieważ z nimi jesteśmy w stanie z nimi normalnie negocjować. Polacy nie mają tendencji, aby sygnalizować problemy ze spłatą zobowiązania. Zaciągnięty kredyt wciąż jest u nas tematem tabu, powodem do skrępowania. W momencie, kiedy tracimy pracę i nie mamy pieniędzy na spłatę kredytu, możemy skorzystać z czasowego zawieszenia czy odroczenia spłaty pożyczki. Instytucja finansowa będzie wdzięczna za to, że do niej przyjdziemy i jej o tym powiemy. Dla banku windykacja jest również zasadniczym kosztem i niewygodnym rozwiązaniem. Uciekanie od problemu spłaty kredytu jest najgorszym możliwym wyjściem z trudnej sytuacji. Niejednokrotnie wydaje nam się, że gdzieś jest magiczna granica trzech czy pięciu lat, po upływie których dług przestanie istnieć. On zniknie tylko w momencie, kiedy zostanie spłacony.
Jak wygląda profil przeciętnego dłużnika? Czy częściej zadłużają się osoby zamożne, a może jednak te z o wiele chudszym portfelem?
Sytuacja jest złożona. Z jednej strony mamy osoby zarabiające powyżej średniej krajowej, które mają większą tendencję do zadłużenia się. Ale te dodatkowe środki mają na ogół tylko podnieść i tak wysoki standard ich życia. Resztę stanowi grupa zaciągająca mniejsze zadłużenie, które najczęściej wynosi 8-9 tys. zł (średni dług Polaka).
W statystykach dotyczących zadłużenia według województw, Małopolska plasuje się w połowie stawki. Czy to oznacza, że Małopolanie i Krakowianie mają tendencję do popadania w kredytowe błędne koło?
Krakowianie jako dumni mieszkańcy Miasta Królów Polskich wykazują się odwagą i deklarują chęć spłaty swoich zobowiązań. W przeciwieństwie do innych regionów Polski, częściej dążą do podpisania ugody z instytucjami finansowymi. W szczególności robią to ludzie młodzi, którzy pomagają swoim rodzicom i dziadkom w spłacie zobowiązań.
Czy po głośnych aferach związanych z parabankami, nasza świadomość na temat zagrożeń kredytowych rośnie?
Zdecydowanie tak, ale wciąż jest na bardzo niskim poziomie. Polacy nie przestrzegają kilku podstawowych reguł, decydując się na zaciągnięcie zobowiązania. Nie czytają umów, które podpisują, wybierają życie ponad stan swoich możliwości, uciekają od odpowiedzialności za posiadane kredyty.
Czy są osoby, które posiadają predyspozycje do zbytniego popadania w spiralę zadłużenia?
Z naszych doświadczeń wynika, że bardziej podatniejsze na to są osoby z niższym wykształceniem i mieszkańcy mniejszych miast, gdzie świadomość społeczna i powszechna wiedza na temat ekonomii nie jest najwyższa. Działają na podstawie rekomendacji znajomych, które okazują się bardzo nietrafne. Osoby z większych miast mają większą wiedzę na temat zagrożeń kredytowych, ale łatwość dostępu do zadłużenia powoduje popadanie w problemy.
Co powinniśmy zrobić, aby skutecznie wyrwać się ze spirali zadłużenia?
W pierwszej kolejności trzeba przezwyciężyć nasz słomiany zapał. Sami musimy zdać sobie sprawę, że jestem dłużnikiem i nikt tego zobowiązania za nas nie spłaci. Następnie skontaktujmy się z firmą windykacyjną czy komornikiem i wyjaśnijmy naszą sytuację. Musimy być szczerzy z nimi i przede wszystkim sami ze sobą. Nie wstydźmy się przyznać, że straciliśmy pracę alb zarabiamy mniej niż większość społeczeństwa. Nikt nas tam nie będzie oceniał, bo to nie jest zadanie tych firm. Jeśli sukcesywnie będziemy ustalać kwotę rat, na które będzie nas stać tym szybciej pozbędziemy się zobowiązania. Starajmy się również budować zaplecze finansowe na tzw. „czarną godzinę”. Nawet drobne, ale regularne kwoty z czasem przyniosą realne oszczędności, które możemy wydać na na przykład wymarzone wakacje.