Banki znikają z ulic, bo chcą zredukować wydatki
Cięcie kosztów, wygoda i wzrost zainteresowania usługami internetowymi ze strony klientów sprawiają, że kurczy się liczba oddziałów bankowych w całym kraju. Jeszcze na początku 2013 było ich 7534, teraz już 7239. Wszystko wskazuje na to, że stacjonarnych placówek będzie coraz mniej.
Cięcia kosztów związanych z prowadzeniem oddziałów fizycznych przez banki są w ostatnim czasie bardzo widoczne. Duży wpływ na ten trend ma wprowadzenie podatku bankowego, który obciąża instytucje opłatą wynoszącą 0,44% wartości ich rocznych aktywów.
Nie bez znaczenia jest też fakt, że obsługa internetowa jest tańsza zarówno dla banku jak i klienta. Oddziały stacjonarne to wydatek wiązany z zatrudnieniem większej liczby pracowników, wynajmem powierzchni czy opłatą za media.
Ucieka historia
Z takiego założenia wyszedł chociażby PKO BP, która w trzecim kwartale tego roku rozstrzygnie przetarg na historyczny gmach przy ulicy Wielopole w Krakowie. Jak mówiła w rozmowie z LoveKraków.pl Iwona Radomska, ekspert banku PKO BP, decyzja o sprzedaży budynku jest podyktowana systematycznymi działaniami, zmierzającymi do modernizacji oddziałów. Zwróciła również uwagę, że klienci coraz częściej wybierają alternatywne drogi kontaktu takie jak internet czy telefon.
– Dzięki wprowadzeniu jednolitych standardów w zmodernizowanych placówkach uspójniony został ich wizerunek, a klientom zapewniamy takie same warunki obsługi bez względu na miejsce, gdzie są obsługiwani – tłumaczyła Radomska.
Potrzebny człowiek
Zdaniem dr Piotra Stanka, eksperta ds. bankowości i finansów w Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, nie ma ryzyka, że oddziały bankowe całkowicie przeniosą się do sieci. Dodaje też, że konieczne jest zachowanie możliwości kontaktu bezpośredniego.
– Podobnie jak np. PKP zmniejsza liczbę otwartych kas i jak i godziny ich otwarcia ze względu na sprzedaż biletów przez automaty i internet. Tym niemniej pewna liczba kas musi zostać, bo nie wszyscy są w stanie dokonywać wyłącznie zakupów elektronicznych, a niektóre transakcje są zbyt skomplikowane by były efektywnie wykonane przez automat – ocenia Stanek.