Bębniarze lubią Kraków z wzajemnością [Rozmowa]
Kraków jest miastem pełnym życia, w którym nieustannie barwy mieszają się z dźwiękami. Pośród nowoczesnych biurowców i zabytkowych kamienic żyją ciekawi ludzie, których nietuzinkowe hobby dodaje smaczku życiu miasta. Z pewnością nie jeden raz spotkaliście na chodnikach i w parkach osoby grające na bębnach. Kim są drummersi, co ich motywuje i jak stać się jednym z nich? O tym opowiada nam krakowski bębniarz Kamil Pawłowski.
Barbara Cyrek, LoveKraków.pl: Dlaczego właśnie bębny? Co jest w tym wyjątkowego? Co czyni grę na tym instrumencie tak popularną?
Kamil Pawłowski: Granie na bębnie jest jak narkotyk, po spróbowaniu wciąga coraz bardziej. Ja to robię już dwa lata. Gdy gram, mogę zupełnie odciąć się od świata i po prostu zagłębić się w muzyce. Bębny bardzo dobrze wspomagają inne instrumenty, na czym dużo zyskują wykonywane utwory. A do tego grając na bębnie można dużo improwizować. O ile trzymam się rytmu, to nikt nie kontroluje mojego grania – robię więc, co chcę i być może właśnie to mi się najbardziej podoba.
Ciekawą rzeczą jest również granie z innymi bębnami. Na warsztatach, gdy 30 osób jednocześnie wybija konkretny rytm, serce zaczyna w nim bić. Niesamowity efekt!
Po warsztatach z gry na bębnie zauważyłem niesamowitą poprawę. Od tego czasu gram dosłownie przy każdej możliwej okazji, nawet nie mając bębna. Czasem zdarza się, że gdy znajomi zaczynają grać i śpiewać, wybijam rytm na misce, słoiku czy jakiejkolwiek powierzchni płaskiej. Sprawia mi to przyjemność (co najważniejsze), a zazwyczaj urozmaica też ogniskowe śpiewanie.
Wydaje się, że Kraków rozbrzmiewa dźwiękami bębnów. Jak jesteście przyjmowani? Czy uważacie, że to miasto przyjazne drummersom?
Oczywiście, że przyjazne. Spotykamy się zawsze z ciepłym przyjęciem. Poza tym w Krakowie jest dość dużo możliwości gry. Organizowane są jamy bębniarskie, gdzie każdy może przyjść z bębnem i po prostu pograć. Lepsi bębniarze utrzymują wówczas rytm, którego wszyscy się trzymają, więc nawet gdy ktoś się pomyli to żaden problem. Można tu również po prostu grać na otwartej przestrzeni, nad Wisłą czy na kopcu. Najlepiej znaleźć kilka osób, które będą z nami dzieliły to zainteresowanie i chęć do grania.
Kto może grać na bębnie?
Każdy! Nie wymaga to specjalnych predyspozycji fizycznych. Na warsztatach zaczęło nas około 30 osób, były wśród nich i takie, które nigdy wcześniej bębna nie miały w ręce. Ja wcześniej sam próbowałem grać, więc miałem dużo łatwiej, ale pod koniec kursu już każdy mógł się włączyć we wspólne bębnienie.
Jak zacząć grać? Jeśli ktoś chce zostać bębniarzem, to co powinien zrobić?
Nie ma na to jednej reguły. Kiedy zaczynałem warsztaty, większość osób nie miała nawet swoich instrumentów, tylko grała na pożyczonych. Ja osobiście doceniam posiadanie własnego bębna i wszystkim to polecam. Można się do niego przyzwyczaić, poznać go i przez to wiedzieć, w które miejsce najlepiej uderzyć, by wydobyć najciekawszy dźwięk. A kupno bębna nie jest trudne. To kwestia około 200-250 złotych. I za tę cenę można już dostać naprawdę porządny instrument. Ja w tym momencie gram na bębnie, który sam zrobiłem, więc gra na nim jeszcze bardziej mi się podoba.
W Krakowie jest dużo możliwości nauki gry na bębnach. Można grać ze znajomymi albo zapisać się na warsztaty. Lekcje u profesjonalnych bębniarzy są zazwyczaj płatne, ale można znaleźć również darmowe kursy i od tego proponuję zacząć, zmieniając potem nauczycieli i style gry, a nawet instrument. Czy warsztaty są konieczne? Oczywiście, że nie. Samemu można opanować tę sztukę, ale to wymaga dużej wytrwałości i poczucia rytmu. Skarbnicą wiedzy są filmiki szkoleniowe w internecie, ale jednak jest łatwiej, gdy ktoś, kto już umie grać, da nam pierwsze porady.
Czy takie granie się nie znudzi?
To już kwestia indywidualna. Każdy inaczej wciąga się w rożne hobby. Ale mi się szybko nie znudzi. Staram się grać więcej i lepiej, a niedługo będę kupował kolejny instrument – cajona. Jak kogoś to wciągnie, odnajdzie pasję na całe życie.