Bezbarwna Cracovia wyrwała punkt

Przerwa reprezentacyjna nie wpłynęła dobrze na Cracovię. Po kilku dobrych występach Pasy obniżyły loty i w meczu ze Śląskiem zaprezentowały się bardzo słabo. Piłkarze gospodarzy wywalczyli jednak punkt dzięki bramce w 82. minucie. Uratował ich Chorwat.

Choć Śląsk przyjeżdżał do Krakowa jako najskuteczniejsza drużyna na wyjazdach, jego piłkarze mogli się obawiać starcia z podopiecznymi Michała Probierza. Dwa tygodnie temu Cracovia przegrała w Gdańsku z Lechią, ale po naprawdę dobrym meczu w jej wykonaniu. Do tego wrocławianie z ostatnich pięciu spotkań przy ulicy Kałuży mieli złe wspomnienia, bo nie potrafili wygrać. Goście od początku wyglądali na drużynę, która miała lepszy plan i wiedziała jak go wcieli w życie. Nie wygrali jednak kolejnego spotkania na tym stadionie, bo prowadzenie 1:0 nie wystarczyło.

Gol głową

Wojskowi nie przeprowadzali huraganowych ataków, ale konsekwentnie stwarzali coraz groźniejsze sytuacje. Sygnałem ostrzegawczym była najpierw nieuznana bramka Marcina Robaka (spalony), a potem strzał w poprzeczkę Dorde Cotry. Obrońca huknął z dystansu i Michal Pesković miał naprawdę dużo szczęścia. Kilkadziesiąt sekund później Śląsk już wszystko zrobił tak, jak Pan Bóg nakazał. Dośrodkowanie z prawej strony Łukasza Brozia głową zamknął Robert Pich.

Gra ofensywna Cracovii do przerwy nie istniała. Niecelna główka Javiera Hernandeza to było wszystko ze strony gospodarzy. Na początku mogli za to sprezentować gola rywalom, gdy Michal Siplak niezbyt pewnie zgrywał piłkę do bramkarza.

Nie zdążył się wyleczyć Airam Cabrera, więc nie po raz pierwszy w tym sezonie napastnika udawał Hernandez. Widząc jednak problemy, Probierz wpuścił po przerwie na boisko Sebastiana Strózika. Wicemistrz Polski juniorów z ubiegłego sezonu zastąpił Milana Dimuna, który wrócił do składu po kontuzji łąkotki. Słowak był jednym z trzech środkowych pomocników, ale daleki jest od optymalnej formy.

Do pustej bramki

Dla Strózika był to dopiero pierwszy na pozycji nr 9, bo wcześniej Probierz wystawiał go na bokach.  Jednak 19-latek długo nie pobiegał na środku ataku. Po 22 minutach musiał ustąpić miejsca Filipowi Piszczkowi i przeniósł się na prawe skrzydło.

Strózik oddał pierwszy celny strzał Cracovii. Zegar pokazywał wtedy 81. minutę. Po chwili Pasy wyrównały. Z wolnego w poprzeczkę trafił Hernandez, a do pustej bramki piłkę głową wpakował środkowy obrońca Niko Datković.

Debiut Brazylijczyka

Śląsk stracił punkty, bo wcześniej nie wykorzystał świetnej szansy na 2:0. Mateusz Cholwiek wyszedł sam na sam z Peskoviciem, ale przegrał pojedynek z doświadczonym zawodnikiem.

W 73. minucie w lidze zadebiutował jeden z dwóch Brazylijczyków sprowadzonych latem. Vinicius Ferreira zastąpił Mateusza Wdowiaka.

Protest trwa

Tymczasem na trybunach doping długimi fragmentami był zastępowany wyzwiskami i okrzykami niezadowolenia. „Gdzie są sukcesy?”– kibice pytali Janusza Filipiaka. Z kolei Probierzowi dziękowali „za mistrzostwo”.

Cracovia – Śląsk Wrocław 1:1 (0:1)

Bramki: Datković (82.) – Pich (45.).

Cracovia: Pesković – Rapa, Dytiatjew, Datković – Dimun (46. Strózik), Dąbrowski – Zenjov (69. Piszczek), Gol, Wdowiak (73. Ferreira) – Hernandez.

Śląsk: Wrąbel – Broź, Celeban, Golla, Cotra – Gąska (83. Radecki), Tarasovs, Chrapek (50. Augusto), Pich – Robak, Piech (68. Cholewiak).

Żółte kartki: Dytiatjew - Augusto, Cotra, Robak, Radecki.

Sędziował Jarosław Przybył (Kluczbork).