Bezrobocie spada, ale „śmieciówek” coraz więcej

Jedni cenią je za niskie opodatkowanie i elastyczne godziny pracy, inni zaś narzekają, że są przeszkodą w osiągnięciu życiowej stabilizacji. Mimo iż poziom bezrobocia spada i obecnie w Krakowie wynosi 5%, od 2010 roku rośnie liczba osób pracujących na tzw. umowy śmieciowe. 5 lat temu w naszym mieście było ich ponad 40 tysięcy, a już w 2013 roku przeszło 82 tysiące.

Obecnie na umowy o dzieło bądź zlecenie zatrudnionych jest blisko 1,6 miliona Polaków. Dr Adam Michalik z Uniwersytetu Ekonomicznego twierdzi, że krytycznych zdań o tzw. umowach śmieciowych powiedziano już wiele, ale mają one również swoje plusy. Dają pracodawcy elastyczność, dzięki której może dopasować liczbę osób zatrudnionych oraz ich jakość. Dzięki umowie-zlecenie bądź o dzieło, redukuje też koszty pozapłacowe, takie jak np. składki emerytalne.

Umowa ta jest też często korzystna dla samych zatrudnionych, ponieważ dzięki niższym kosztom zatrudniania pracownik może otrzymać wyższe wynagrodzenie. Dr Michalik stwierdza również, że to, co dzieje się z systemem emerytalnym, to konieczność odprowadzania składek i obecnie niekoniecznie wiąże się z atrakcyjnością zatrudnienia.

– Pracuję od ponad 10 lat na umowie o pracę. ZUS przesłał mi niedawno hipotetyczną kalkulację przyszłej emerytury przy założeniu, iż wysokość moich składek nie ulegnie zmianie do końca mojego zawodowego życia. Podaną w tej kalkulacji wysokość emerytury skomentuję: "Mam nadzieję, że nie dożyję". Gdybym miał możliwość samodzielnego dysponowania całością moich składek, zainwestowałbym je lepiej – mówi.

Dwie strony medalu

Istnieje też druga strona medalu, która jest mniej korzystna dla osób zatrudnianych na „śmieciówki”. Emerytury osób zatrudnionych na tego typu umowach będą jeszcze niższe. Ten typ umowy ogranicza też więź pracownika z przedsiębiorstwem, co wpływa na jego zaangażowanie w wykonywaną pracę. Będąc związanym umową śmieciową, trudno też o bezpieczne wzięcie kredytu. Dr Adam Michalik dostrzega inne aspekty pomijane w debatach gospodarczych i finansowych.

– W  dyskusjach "gospodarczych" pomija się problemy, jakie dotyczą tak zatrudnionych pracowników, chociażby związane z ubezpieczeniem, możliwością skorzystania ze zwolnienia lekarskiego, czy prawem do wypoczynku w ramach urlopu – dodaje dr Adam Michalik.

„Śmieciówki to lobbing ekonomistów”

Żadnych pozytywów w umowach śmieciowych nie znajduje Henryk Łabędź, Zastępca Przewodniczącego NSZZ „Solidarność” w Małopolsce, który uważa, że pozytywy „śmieciówek” to pomysły ekonomicznych lobbystów.

– To są pomysły ekonomistów typu Balcerowicz, czy Petru. Dlaczego oni sobie nie ograniczą pewnych przywilejów? Byłoby to do przyjęcia, że nadwyżki, które produkują byłyby inwestowane w zakłady pracy. Dlaczego wszystkie wiążą się z rajem podatkowym? Młodzi nie patrzą dalekowzrocznie i nie myślą o emeryturach i składkach. Żaden uczciwy ekonomista nie powie, że dobrym rozwiązaniem są umowy śmieciowe, bo nie dają żadnych perspektyw – wyjaśnia.