Biurowce już nie są oczkiem w głowie miasta

Kraków stoi dziś przed coraz częściej powracającym dylematem: czy miasto może sobie pozwolić na przekształcanie biurowców w budynki mieszkalne? I dlaczego właściciele chcą burzyć relatywnie nowe budynki?

W ostatnich miesiącach do magistratu trafiły co najmniej dwa wnioski o Zintegrowany Plan Inwestycyjny (ZPI), które zakładają zburzenie dwóch stosunkowo nowych biurowców. Jeden z nich dotyczy budynku przy ul. Zielińskiego (Dębniki), drugi – co prawda wycofany – dotyczył biurowca przy ul. Wielickiej (Podgórze). W ich miejsce miałyby powstać bloki mieszkalne.

Biurowiec przy ul. wielickiej 30
Biurowiec przy ul. wielickiej 30
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Już samo dopuszczenie do dalszego procedowania wniosku to ważny sygnał dla rynku nieruchomości. Rodzi to jednak problemy związane z finansami. Biurowce od lat generują dla Krakowa znaczące wpływy z podatku od nieruchomości, a miasto konsekwentnie budowało swoją markę jako jeden z największych ośrodków biznesowych i outsourcingowych w tej części Europy.

Najważniejszym źródłem dochodów własnych jest podatek od nieruchomości
Budżet Krakowa na 2026 rok

Coraz częściej na ten aspekt zwracają uwagę radni miejscy, którzy domagają się jasnych wyliczeń, ile miasto rocznie straci na przekształceniu konkretnych terenów z usługowych na mieszkaniowe. 

Tydzień temu na posiedzeniu komisji planowania przestrzennego o konkretne dane apelował radny Włodzimierz Pietrus (PiS). Chodziło o tereny przy ul. Wielickiej oraz niezagospodarowane działki w okolicach osiedla Wizjonerów. W tym przypadku odpowiedź władz miasta była jednoznaczna. 

Wiceprezydent Stanisław Mazur powiedział, że powinno się wziąć pod uwagę fakt, że obecnie potrzeby mieszkaniowe Krakowian nie są zaspokajane i grozi nam odpływ młodych ludzi. Argumentował, że jeśli nie będą mieć gdzie mieszkać, to jaka jest szansa, że zatrudnią się w Krakowie i będą tu płacić podatki?

W tym kontekście pojawiają się pytania o to, czy Kraków posiada jasno określoną strategię zabezpieczającą minimalny poziom powierzchni biurowej i usługowej, który powinien zostać utrzymany w mieście, oraz czy samorząd analizuje finansowe skutki przekształcania budynków komercyjnych w mieszkalne. 

Istotne jest również to, czy miasto prowadzi dialog z inwestorami planującymi takie zmiany i czy przedstawia im długofalową wizję rozwoju rynku nieruchomości z perspektywy gospodarczej. O to wszystko zapytaliśmy urząd.

Odpowiedzialność zrzucona na radnych?

Na start otrzymaliśmy informację, że urzędnicy nie wiedzą, ile wpływa do kasy miejskiej od właścicieli biurowców. Dlatego policzyliśmy to sami w oparciu o dostępne informacje branżowe. W Krakowie jest ok. 1,75 mln mkw. powierzchni biurowej. W tym roku opłata za metr kwadratowy wynosi nieco ponad 35,5 złotego. Do kasy miasta wpłynie więc z tego tytułu ponad 62 mln złotych.

Podatek od nieruchomości (plan na 2026 rok) to 900 mln złotych
Budżet Krakowa na 2026 rok

Kolejne pytanie: jaka jest strategia miasta? – W Strategii Rozwoju Miasta Krakowa „Tu chcę żyć, Kraków 2030” nie zawarto wytycznych dotyczących warunków przekształcenia terenów usługowych na cele mieszkaniowe. W związku z tym przekształcanie budynków usługowych na budynki mieszkalne (zmiana sposobu użytkowania) następuje w oparciu o przepisy ustawy Prawo budowlane – przekazuje Małgorzata Tabaszewska z biura prasowego krakowskiego magistratu.

O3 Business Campus
O3 Business Campus
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Jeśli jednak mamy do czynienia z ZPI, to urząd wskazuje na radę miasta. 

Działania Rady Miasta Krakowa są niezależne od władzy wykonawczej i każdorazowo wynikają z analizy konkretnego przypadku (przykładem są różne decyzje rady dotyczące możliwości prac nad zmianą planów miejscowych w rejonie ul. Wielickiej).

Jednocześnie urzędnicy zwracają uwagę, że na 49 wniosków jedynie dwa dotyczyły nowoczesnych przestrzeni biurowych, o których wcześniej wspominaliśmy. 

Tylko od radnych miasta zależy, czy zaproponowane rozwiązania planistyczne, przewidujące zmiany w ustaleniach obowiązującego planu miejscowego – z przeznaczenia usługowego w ramach istniejących obiektów biurowych na cele mieszkaniowe – będą możliwe – podkreśla Urząd Miasta Krakowa.

Co mówi praktyka?

Biurowce są stawiane zwykle z założeniem zwrotu z inwestycji po ok. 10-12 latach. W związku z tym, teoretycznie po tym czasie, inwestycja w budynek powinna się spłacić – tłumaczy Konrad Hernik, prezes spółki Mix Group. Co dalej – to już zależy do strategii firmy.

– Jeżeli mamy negatywny trend na rynku najmu i niektórzy mają problemy z wynajmem posiadanej powierzchni, a pojawiają się inne możliwości na zagospodarowania tego terenu, to w niestabilnych czasach warto taką alternatywę jako właściciel gruntu mieć – wskazuje. 

Po drugie, różnica pomiędzy cenami gruntów mieszkaniowych a biurowych jest dziś na tyle duża, że być może w określonej sytuacji opłaca się np. zburzyć biurowiec, nawet relatywnie nowy, i przeznaczyć go pod cele mieszkaniowe. Wszystko zależy tu od perspektywy generowania dochodu z danego aktywa w przyszłości
Konrad Hernik, Mix Group

Jak dodaje, tu jednak decydują indywidualne kalkulacje poszczególnych inwestorów. 

– Jeżeli ktoś ma pusty budynek, to nie przedstawia on żadnej wartości tak naprawdę, jeżeli nie przynosi on dochodów. Ważne jest, ile dany budynek będzie zarabiał i jaką rentowność przynosił. Jeżeli ktoś z decydentów ocenia, że w najbliższej perspektywie, np. dziesięcioletniej, może mieć problem z uzyskiwaniem stabilnych czynszów z biur, co powoduje niższą rentowność od akceptowalnej, to tego typu decyzje nie powinny dziwić – podsumowuje Konrad Hernik.