Bramkarz Cracovii: Gramy fajnie, ale nic z tego nie wychodzi
Po rzucie karnym w ostatnich sekundach meczu w Gliwicach, Cracovia po raz kolejny nie wygrała na wyjeździe.
Cracovia kontrolowała mecz w Gliwicach. Po pół godziny gry miała na swoim koncie gola, a Piast zaledwie jedną składną akcję. Druga połowa początkowo nie przynosiła bramek, a nawet zbyt wielu okazji dla obu stron. Aż do 80. minuty. – Mieliśmy swoje sytuacje, by podwyższyć wynik, ale ich nie wykorzystaliśmy. Zagapiliśmy się i było 1:1. Udało nam się jednak zdobyć gola w końcówce. Na kilka sekund przed karnym byliśmy przy piłce. Zamiast wyprowadzić akcję, straciliśmy piłkę i jednocześnie bramkę – powiedział przed klubowymi kamerami bramkarz Pasów Grzegorz Sandomierski.
W doliczonym czasie gry wynik meczu zmieniał się bardzo szybko. – Nie potrafię wytłumaczyć tego, co się wydarzyło w ostatnich minutach spotkania. Zawiniliśmy wszyscy. Powinniśmy byli wygrać spokojnie ten mecz. Po raz kolejny zagraliśmy fajnie, ale nic z tego nie wyszło – mówił mocno niepocieszony bramkarz Pasów.
Sandomierski nie może zaliczyć spotkania z Piastem do udanych. Przy golu na 1:1 piłka leciała wprost w niego, a mimo to nie zdołał jej obronić. Tuż przed końcowym gwizdkiem mógł zostać bohaterem, broniąc rzut karny. – Mam żal i niedosyt. Wolałbym leżeć po rzucie karnym w przeciwnym rogu bramki niż mieć piłkę na rękach i nie obronić. Zabrakło mi trochę szczęścia – ubolewał Sandomierski.