Bramkarz Wisły: Piłka zmierzała w moje ręce

W Legnicy Wisła Kraków zanotowała drugą z rzędu wyjazdową porażkę. Gospodarze szybko zdobyli dwie bramki. Autorem drugiego trafienia był zawodnik krakowian Maciej Sadlok.

Nie tak wyobrażali sobie spotkanie z Miedzią Legnica piłkarze Białej Gwiazdy. – Nie możemy sobie pozwalać na to, by na początku spotkania w głupi sposób tracić bramki. Po drugim trafieniu Miedź nie miała już żadnej klarownej okazji. Prowadziliśmy grę, próbowaliśmy się dostać do bramki rywala, ale niestety nie udało nam się strzelić gola – mówił przed klubową kamerą bramkarz Wisły Mateusz Lis.

Henrik Ojamaa pokonał golkipera Białej Gwiazdy już w drugiej minucie spotkania. Dziesięć minut później próbował po raz drugi, lecz niefortunnie tor lotu piłki przeciął Maciej Sadlok, który tym samym wpisał się na listę strzelców. – Zaskoczyło mnie to, że Maciek dosłownie znikąd się pojawił. Piłka zmierzała w moje ręce. Jeślibym jej nie złapał, to być może udałoby mi się ją chociaż wybić. Nikogo nie obarczamy jednak winą za tę sytuację. Maciek chciał mi pomóc. Szkoda, że nie udało mi się jeszcze nogą obronić – tłumaczył zawodnik.

Dobre strony

Trener Maciej Stolarczyk podkreślił na pomeczowej konferencji prasowej, że jedną z pozytywnych rzeczy meczu z Miedzią Legnica, był występ Patryka Plewki. –  Jestem szczęśliwy, że udało mi się pokazać i zebrać cenne doświadczenie. Im dłużej trwał mecz, tym grało mi się lepiej. Tak naprawdę po pierwszej stracie piłki poczułem się lepiej, głowa puściła. Jednak ani wynik, ani nasza gra na pewno nie zachwycają, więc nie mam z czego być zadowolonym – mówił cytowany przez klubowe media sam zainteresowany.



REKLAMA

Trener Białej Gwiazdy, podkreślił, że młody zawodnik wyróżniał się na treningach, dlatego podczas nieobecności Vullneta Bashy znalazł się w składzie. – Pracuje nad głową, raz w tygodniu chodzę do psychologa sportowego. Była to decyzja moja i menedżera. Na razie nie chcę oceniać rezultatów, ale lepiej spróbować niż żałować, że się tego nie uczyniło – tłumaczył zawodnik. Wzorem dla niego są starsi koledzy. – Najwięcej uczę się od Vullneta Bashy. Podpatruję go na treningach i podczas meczów. Grzechem byłoby nie korzystać i nie czerpać wniosków z jego gry – podkreślił Plewka.