Brożek w Zabrzu nie postrzela. Smuda wierzy w Boguskiego

O utrzymanie pozycji wicelidera i drugie w sezonie zwycięstwo na obcym terenie zagra Wisła z Górnikiem Zabrze. Faworytem spotkania są jednak podopieczni byłego stopera Białej Gwiazdy, Bogdana Zająca.

Będzie to zarazem jego pożegnanie z Zabrzem po ponad czteroletniej pracy. Zająca do sztabu reprezentacji Polski włączył Adam Nawałka i – jak sam podkreśla – wraz z zespołem zrobi wszystko, by ostatnie wspólne chwile uczcić zwycięstwem nad klubem, w którym odnosił największe piłkarskie sukcesy.

Zającowi o wygraną będzie o tyle łatwiej, że na stadion przy Roosvelta nie wybierają się kontuzjowani Paweł Brożek i Gordan Bunoza. O ile Bośniaka już w Bielsku-Białej całkiem skutecznie zastąpił Piotr Brożek, o tyle brak jego bliźniaka w linii ataku będzie dla drużyny Franciszka Smudy bardzo odczuwalny.

„Franz” nie robi zresztą tajemnicy z tego, komu powierzy trudne zadanie zastąpienia najlepszego strzelca. – Nie ma innej możliwości, w ataku musi zagrać Rafał Boguski – przyznaje. Na zarzuty o słabszą ostatnio dyspozycję „Dzikiego” wyraźnie się obrusza: – Rafał wybiega na boisko i nie zatrzymuje się przez całe 90 minut. Ciężko pracuje dla całego zespołu. Niestety, niewiele osób to zauważa. Jest w podstawowym składzie, bo reszta zawodników nie daje z siebie tyle co on.

Fakty są jednak takie, że ostatnie trafienie do siatki przydarzyło się Boguskiemu 20 kwietnia, w wyjazdowym meczu z Jagiellonią. Porównywanie go z Brożkiem nie ma zatem najmniejszego sensu. Tymczasem skuteczność w ataku może być kluczem do wywiezienia z Zabrza korzystnego rezultatu. Trapiona kontuzjami defensywa Górnika pozostawia bowiem wiele do życzenia, co w niedzielę obnażył Lech, łatwo wbijając zabrzanom trzy gole.

Można natomiast domniemywać, że postawa zawodników Wisły będzie znacznie lepsza niż w poniedziałkowym występie w Bielsku. Nie tylko dlatego, że dwa równie tragiczne występy z rzędu zawodnikom o takim potencjale zwyczajnie nie mogą się zdarzyć. Smuda zdradził, że mocno przeżyli oni szczęśliwy remis z Podbeskidziem. – Wydawało mi się, że ktoś zmarł w autokarze. Dawno nie było takiej ciszy. Nawet nie wiem, czy ktoś mi powiedział „dobranoc” – wyjawił. Miejmy nadzieję, że powrót z Zabrza przebiegnie wiślakom w znacznie lepszych nastrojach.