Budżet antyobywatelski: urzędnicy decydują za ludzi [List od Czytelnika]
Zakończono weryfikację projektów do budżetu obywatelskiego i z wielkim zdziwieniem przyjąłem fakt, że odrzucono mój projekt dla Dzielnicy XIII Podgórze "Wyznaczenie przejścia naziemnego przy przystanku tramwajowym 'plac Bohaterów Getta' przez ulicę Na Zjeździe" - pisze w liście do LoveKraków.pl Adam Łaczek.
Argumentowano to tak: "Wniosek […] został zaopiniowany negatywnie, ponieważ: W bezpośrednim sąsiedztwie zlokalizowane jest podziemne przejście dla pieszych, umożliwiające przejście na drugą stronę ulicy oraz wejście na perony tramwajowe z dostosowaniem dla potrzeb osób niepełnosprawnych".
Dają wybór
W cywilizowanych miastach, np. we Francji czy w Niemczech, już dawno masowo wyznaczono naziemne przejścia dla pieszych obok tych podziemnych, dając obywatelom wybór. W Krakowie to urzędnik wybrał, że obywatel nie ma prawa decydować – to wywraca do góry nogami ideę budżetu obywatelskiego. ZIKiT złamał w ten sposób uchwałę nr XCVII/1465/14 Rady Miasta Krakowa ws. budżetu obywatelskiego miasta.
W jej załączniku mamy regulamin budżetu, który w §11 określa, z jakich powodów urzędnik może odrzucić dany wniosek podczas weryfikacji (np. gdy koszt projektu przekracza budżet, koliduje np. z prawem własności, generuje duże koszty eksploatacji etc.) i żaden z punktów §11 regulaminu nie pozwala na taką subiektywną i autorytarną decyzję ze strony ZIKiT: to mieszkańcy mają zdecydować, czy chcą przejścia naziemnego w tamtym miejscu czy nie.
Warto dodać, jak korzystanie z tego przejścia podziemnego wygląda w praktyce: podróżując z małym dzieckiem w wózku za każdym razem jak chciałem przekroczyć ulicę w tamtym miejscu to kończyło się na tym, że wnosiłem wózek po schodach o własnych siłach. Na szczęście schody nie były oblodzone, a ja jestem wysportowanym 30-latkiem z 1,85 m wzrostu, a nie schorowaną babcią z wnuczkiem. Zresztą, na ile ten podnośnik (o ile działa) jest dostosowany do przewozu nim wózka-spacerówki?
Nie róbmy z Krakowa Sosnowca
Miarą tego, jak to przejście jest potrzebne, jest masa osób, które przechodzą nielegalnie górą. Kolega, który pracuje w okolicy, powiedział mi, że „przechodzi dołem tylko wtedy, jak widzi zaparkowany obok radiowóz”. Ulica Na Zjeździe to nie jest żadna wielka arteria, a śródmieście funkcjonalne miasta z ważnym przystankiem tramwajowym. W projekcie budżetu obywatelskiego nie przewidziano żadnych sygnalizacji, więc nie ma mowy o korkach czy spowalnianiu samochodów. Czemu zatem w ZIKiT ciągle „myśli się Gierkiem”?
Czy musimy z Krakowa robić drugi Sosnowiec? Gdy w Warszawie zrobiono eksperyment i obok przejścia podziemnego otwarto też naziemne okazało się, że ponad 90% mieszkańców woli chodzić przejściem naziemnym! Urzędnicy pozostają jednak ślepi na wygodę mieszkańców i obowiązujące ich przepisy. Prawda jest taka, że jedyną grupą, która cieszy się z takich decyzji urzędników jest straż miejska, która regularnie urządza sobie w tym miejscu łapanki celem polowania na nieszkodliwe i zdroworozsądkowe zachowania pieszych. Takich przypadków łamania prawa i samowoli ze strony urzędników jest znacznie więcej, np. odrzucono wniosek o wyznaczenie przejścia dla pieszych przez aleję Adama Krasińskiego na wysokości mostu Dębnickiego, tłumacząc to m.in. "prognozowaną dużą liczbą pieszych na tym przejściu”.
Myślałem, że wszechwładzę i butę urzędników ograniczy trochę rok wyborczy, niestety myliłem się. Co trzeba zrobić, by budżet obywatelski przestał być prywatnym folwarkiem dyrektorów z ZIKiT?
Adam Łaczek
Opinie zawarte w tym dziale nie muszą pokrywać się z opiniami redakcji LoveKraków.pl. Redakcja zastrzega sobie prawo do zmiany tytułów, dodawania śródtytułów oraz skracania tekstów.