Budżet Obywatelski 2018. Zieleń w odwrocie, mieszkańcy stawiają na rekreację
W tegorocznej edycji Budżetu Obywatelskiego zieleń ustąpiła miejsca walce o lepsze powietrze i rekreacji na świeżym powietrzu.
Parki są wielkimi przegranymi wyścigu o pieniądze z Budżetu Obywatelskiego. Wśród ogólnomiejskich zadań z kretesem przepadły takie projekty jak budowa parku w ciągu koryta Młynówki Królewskiej, rewitalizacja terenów wzdłuż Wilgi na Dębnikach i przekształcenie ulicy Krupniczej w woonerf, do czego zachęcali m.in. Robert Makłowicz i Michał Rusinek.
Walka ze smogiem czy z wiatrakami?
Niekwestionowanym zwycięzcą okazał się projekt „Zielony pochłaniacz smogu dla każdej dzielnicy”. Zakłada on postawienie w każdej z osiemnastu dzielnic specjalnych zielonych ścian, których konstrukcję pokrywają rośliny pyłochwytne.
Tu należy postawić pytanie o skuteczność takiego rozwiązania. Przypomnijmy, jakiś czas temu do magistratu zgłosił się przedsiębiorca chcący sfinansować podobne przedsięwzięcie. Pojawiły się jednak głosy krytyki, podważające efektywność „zielonych ścian” w walce ze smogiem, które zniechęciły filantropa do działania. Także miasto postawiło na „twarde” rozwiązania.
– Uważaliśmy, że trzeba inwestować w przedsięwzięcia, które szybko przyniosą pożądany efekt, stąd położenie nacisku na usuwanie palenisk i roślinność dobrze eliminującą zanieczyszczenie. Bynajmniej nie twierdzę, że to nie pomoże. Trzeba próbować różnych środków, a im bardziej to będzie zróżnicowane, tym większa szansa na to, że w Krakowie będziemy mieli lepsze powietrze – tłumaczył dziś wiceprezydent Krakowa, Andrzej Kulig.
Sól, woda i rowery
Drugim zadaniem, które otrzyma dofinansowanie, jest budowa tężni solankowej nad Bagrami. Autorzy projektu przekonywali, że godzinny spacer przy tężni daje takie same efekty zdrowotne, jak trzydniowy pobyt nad morzem, co przy wiadomej jakości powietrza w mieście jest nie do przecenienia.
Także kolejne trzy projekty dotyczyły rekreacji nad wodą, z których jeden – „Kąpielisko nad Bagrami Wielkimi – plaża i toalety” – wspomnianego wcześniej zalewu. Cieszyć mogą się mieszkańcy Nowej Huty, którzy doczekają się rewitalizacji Zalewu Nowohuckiego, która, z racji braku pieniędzy w miejskiej kasie, wyhamowała niemal do zera.
A gdy już powstaną nowe tężnie, kąpieliska i plaże, wypoczywający na nich będą mogli poczuć się dużo bezpieczniej, bo dzięki projektowi „Bezpieczny ratownik, bezpieczny krakowianin” 11 jednostek OSP otrzyma nowoczesny sprzęt ratowniczy.
Skąd zwrot?
Dlaczego mieszkańcy miasta odwrócili się od „zielonych” projektów infrastrukturalnych i wybrali zadania pozwalające na niezmącone niczym leniuchowanie? Nasuwa się jedna hipoteza. Być może dostrzegli, że wbrew malkontentom zieleń w mieście ma się coraz lepiej. Zmieniają się krakowskie parki – remontu doczekał się Park Krakowski, w Parku Lotników Polskich bardziej niż śpiew ptaków słychać stuk młotków na budowie terenu rekreacyjnego wokół nowej fontanny, w tym roku powstanie też – tak przynajmniej twierdzą przedstawiciele Zarządu Zieleni Miejskiej – trzynaście parków kieszonkowych. Te już istniejące znalazły duże grono zwolenników.
Ale zmienia się nie tylko „zieleń urządzona”. Coraz lepiej wyglądają pasy drogowe, porastające łąkami kwietnymi, różami – jak w przypadku al. Jana Pawła II – albo młodymi drzewami, o których dobrostan zatroszczył się ZZM, montując treegatory.
Być może krakowianie dostrzegli, że w mieście jest instytucja, która zadba o ich otoczenie – pomoże zagospodarować skwer koło bloku, uratuje drzewo przed zakusami dewelopera, a w razie potrzeby stanie w jednym szeregu z obywatelami walczącymi o park kieszonkowy – jak w przypadku ulicy Wita Stwosza, czy osławionego „partyzanckiego” parku przy ulicy Dekerta.
Mechanizm rekompensaty
Zastanawia też popularność idei budowy tężni solankowej na Bagrach. Wnioskodawcy przekonywali, że jej obecność przyciągnie w to miejsce kolejnych spragnionych wypoczynku krakowian. Można odnieść wrażenie, że autorzy projektu chyba nie do końca rozpoznali grupę docelową. Na Bagrach dominuje bowiem „plażing” w wersji hard. Krakowianie smażą się w słońcu na potęgę, za nic mają też troskę o własne płuca i świeże powietrze, bo w ciepłe dni grille w tym miejscu kopcą jak kominy w nowohuckim kombinacie. Chyba, że wdychanie „jodów” ma być remedium na negatywne skutki wciągania dymów z węgla drzewnego czy oparów z podpałek i pieczonego mięsa.
Można mieć obawy, że z uroków tężni skorzystają raczej starsi mieszkańcy Prokocimia, którzy w chłodniejsze dni, gdy przez Bagry przewalą się już tłumy plażowiczów, będą mogli w spokoju zażywać uroków „małego Ciechocinka”.
A być może wśród głosujących zadziałał mechanizm oportunizmu i rekompensaty. Skoro niemal gotowa nowohucka tężnia poszła z dymem, to wykorzystajmy szansę i sfinansujmy sobie nową.
Niezależnie od tego, cieszy rosnąca aktywność mieszkańców, nie tylko tych głosujących, ale i wnioskodawców. Frekwencja była nieco lepsza niż przed rokiem, jest też spora szansa na to, że przesunięcie terminu głosowania z czerwca na październik sprawi, że głosujących będzie jeszcze więcej. Oby dopisało też miasto, bo wciąż w magistrackiej „zamrażarce” jest kilka projektów, które do tej pory nie doczekały się realizacji.