Burliga: Moje marzenie się spełniło

Łukasz Burliga po ponad piętnastoletniej przygodzie z białą gwiazdą na piersi, żegna się z Reymonta 22 i od najbliższej kolejki będzie kontynuował piłkarską karierę w Jagielloni Białystok.

Piętnaście lat minęło

28-letni obrońca z Wisłą Kraków związany był od 2000 roku z krótkimi przerwami na wypożyczenia do Floty Świnoujście (2009) i Ruchu Chorzów (2011/2012). – Był to bardzo fajny okres. Dziękuję wszystkim, których spotkałem. Szczególne słowa wdzięczności kieruję do właściciela, trenerów, pod opieką których rozwijałem się jako piłkarz oraz kolegów z drużyny – mówi za pośrednictwem oficjalnej strony klubu Łukasz Burliga.

Były już zawodnik Białej Gwiazdy do Krakowa przychodził jako dwunastoletni chłopak. Pierwotnie grał w zespołach młodzieżowych. Na debiut w pierwszej drużynie musiał poczekać do 2007 roku. – Moim marzeniem była gra w pierwszym zespole. Z mojego rocznika tylko mnie udało się przebić – wspomina piłkarz i dodaje – To była bardzo długa, czasami trudna i wyboista droga. Fajnie, że to, co wydawało mi się tylko marzeniem, spełniło  się i mogłem rozegrać w pierwszej drużynie ponad sto spotkań.

Wspomnienia

– W pamięci pozostają wspaniałe chwile przeżyte przy R22 – tłumaczy Burliga, który z Wisłą sięgnął po mistrzostwo Polski w 2011 roku. – Fajnie, że jedyne mistrzostwo, które udało mi się zdobyć, wywalczyłem z Wisłą, choć trzeba przyznać, że nie grałem w tamtym sezonie zbyt wiele, tylko pięć czy sześć spotkań. To była bardzo dobra drużyna, która otarła się o Ligę Mistrzów, stąd było mi trudno o miejsce w składzie – kontynuuje.

Przez tak długi okres czasu obrońca Wisły współpracował z wieloma trenerami. – Każdy z nich wniósł coś w mój rozwój i piłkarski warsztat. Szczególnymi osobami byli dla mnie Kazimierz Moskal, który prowadził mnie jako drugi, a później również pierwszy trener. Jak wróciłem z wypożyczenia do Ruchu, to trafiłem pod skrzydła trenera Probierza i wówczas zaczynałem wchodzić pewniej do pierwszej drużyny – zaznacza piłkarz, którego do Jagielloni Białystok bierze pod swoje skrzydła właśnie trener Michał Probierz.

Bramki i smutne pożegnanie

Burliga wystąpił łącznie w 122 spotkaniach i zdobył dla Wisły 10 bramek. – Najładniejsza, to ta ostatnia zdobyta w jesiennym meczu z Podbeskidziem. Tego gola strzelonego w Bielsku-Białej przewrotką, będę zawsze pamiętał – ocenia piłkarz. Choć jego ostatnia bramka dla Wisły należy do tych najładniejszych, o tyle samo pożegnanie z klubem do najweselszych nie należy. – Żyję nadzieją, że ten przegrany mecz we Wrocławiu, to nie był mój ostatni mecz w koszulce z białą gwiazdą na piersi. Chciałbym kiedyś tu wrócić i swoją przygodę z Wisłą zakończyć zwycięstwem – wyjaśnia Burliga.