„Był torturowany przez wiele godzin”. Wyrok nie kończy sprawy
Zwierzę było torturowane wiele godzin
Witold B. ukarał kota, ponieważ ten zabrał mu ze stołu plaster boczku. Wobec mężczyzny został skierowany akt oskarżenia do sądu. Prokurator nie miał wątpliwości: zwierzę było torturowane przez wiele godzin.
Chodzi o kota Pandka, którego historią żył cały Kraków.
Dziś Pandek czuje się już dobrze, znalazł nowy dom.
Kara grzywny i nawiązka dla KTOZ-u
Po tym, jak prokurator zdecydował się na oskarżenie Witolda B., sprawą zajął się krakowski sąd.
Ustalił, że 10 listopada ubiegłego roku mężczyzna znęcał się nad kotem ze szczególnym okrucieństwem.
– Dopuścił się tego poprzez pobicie i zadawanie ran ostrym narzędziem, czym spowodował u zwierzęcia obrażenia w postaci m.in. rany ciętej na głowie, rozcięcia lewej powieki górnej oraz rany ciętej rogówki – informuje sędzia Maciej Czajka, rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Krakowie. Obrażenia były dla kota zagrożeniem dla zdrowia oraz życia.
Witoldowi B. wymierzono karę grzywny w wysokości 20 tys. zł. Sąd nałożył również na niego zakaz posiadania kotów i psów przez okres 10 lat. Mężczyzna miał też zapłacić 10 tys. zł nawiązki na rzecz Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.
– Wyrok nakazowy przewidywał także odebranie zwierzęcia oskarżonemu. Zgodnie z przepisami, taki wyrok nie zawiera uzasadnienia – dodaje Czajka.
To jednak nie koniec sprawy, bo jak się okazuje, wspomniany wyrok stracił już moc. Stało się tak w efekcie działań krakowskich śledczych.
– Prokuratura rejonowa złożyła sprzeciw od wyroku nakazowego, w związku z czym stracił on moc i sprawa ponownie zostanie rozpoznana w trybie zwyczajnym – twierdzi rzecznik.
Termin rozprawy nie został jeszcze wyznaczony.