Była wiceprezydent Krakowa przed sądem: Nie przyznaję się. Wylała się na mnie fala hejtu

Elżbieta K. stanęła przed sądem i szczegółowo odnosiła się do zarzutów, które postawił jej prokurator. Stwierdziła, że kategorycznie się do nich nie przyznaje.

Miała nakłaniać urzędników

Sprawę prowadziła Prokuratura Regionalna w Krakowie. Ostatecznie skierowała akt oskarżenia wobec pięciu osób: część była związana z magistratem.

Zarzuty dotyczą m.in. nadużyć przy współpracy z Biurem Rozwoju Krakowa: to firma powiązana rodzinnie z byłą wiceprezydent miasta.

Elżbieta K., zdaniem śledczych, miała nakłaniać urzędników do działań niezgodnych z prawem, w tym do faworyzowania wspomnianej firmy poprzez przekazywanie jej poufnych danych.

Według śledczych działała na szkodę interesu publicznego.

Niezgodnie z prawem Elżbieta K. miała postępować już po zakończeniu wiceprezydentury.

Odczytano akt oskarżenia

Proces ruszył początkiem kwietnia. – Postępowanie dotyczy przede wszystkim przestępstw kompetencyjnych urzędników i byłych urzędników – mówił przed salą rozpraw prokurator Bogdan Karp, który jest autorem aktu oskarżenia.

Zaznaczył, że sprawa jest skomplikowana.

Wszyscy oskarżeni pojawili się wówczas w krakowskim sądzie. Zgodnie z zapowiedzią, tego dnia słuchani mieli być Rafał K. i Sebastian Ch.

Dziennikarze mogli pozostać na sali rozpraw do momentu, aż prokurator zakończył odczytywanie aktu oskarżenia.

Wyłania się z niego obraz „współpracy” byłej zastępczyni prezydenta z urzędniczkami, która odbywała się poza oficjalnym obiegiem.

Zdaniem śledczych, wykorzystując swoje kontakty w magistracie, Elżbieta K. próbowała m.in. przyspieszać pewne procedury administracyjne, związane z wydawaniem uzgodnień dla jednego z deweloperów.

Przypomnijmy: jako wiceprezydentka Krakowa sprawowała nadzór m.in. nad wydziałami, które w urzędzie miasta zajmowały się kwestiami architektury, urbanistyki czy planowania przestrzennego.

„Elżbieta K., po odwołaniu jej z funkcji wiceprezydenta, postanowiła wykorzystywać nawiązane w związku z pełnioną funkcją znajomości i kontakty w UMK do uzyskania korzystnych rozwiązań i rozstrzygnięć dla podmiotów, które były reprezentowane przez zarządzaną przez nią spółkę Biuro Rozwoju Krakowa” – stanowi akt oskarżenia.

Według śledczych była wiceprezydent miała stwierdzić, że odchodząc z Urzędu Miasta Krakowa „nie spaliła za sobą mostów” i „wszędzie ma otwarte drzwi”.

Akta, zdjęcie ilustracyjne
Akta, zdjęcie ilustracyjne
Krzysztof Kalinowski

Szerzej pisaliśmy o tym m.in. tutaj.

Nie przyznaje się do zarzutów

We wtorek 28 kwietnia przed sądem wyjaśnienia składała była zastępczyni prezydenta.

Kategorycznie nie przyznaję się do stawianych zarzutów. Pragnę złożyć szczegółowe wyjaśnienia. Gotowa jestem też na odpowiedź na wszystkie pytania – zapewniała Elżbieta K.

Wyjaśniała, że żadne procedury i zasady oraz obowiązujące prawo nie zostały złamane.

Opisywała działalność Biura Rozwoju Krakowa i tłumaczyła, w jakim celu na nowo podjęła pracę w spółce.

Celem BRK było zakończenie funkcjonowania na rynku usług projektowych, a nie podnoszenie konkurencyjności. Czynności, jakie wykonywałam, polegały na zamknięciu tematów projektowych, a nie przyjmowaniu nowych zleceń.
Elżbieta K.

Terminowe uzyskiwanie uzgodnień

Była wiceprezydent relacjonowała, że do jej obowiązków w BRK należał nadzór nad realizacją zawartych umów, szczególnie jeśli chodzi o ich terminowe wykonywanie.

A to było uwarunkowane terminowym uzyskiwaniem opinii i uzgodnień. Z tego wynikały moje częste kontakty z urzędem celem uzyskiwania opinii, odpowiedzi na pytania (...). Czyli taka codzienna praca architekta nadzorującego prace projektowe – dodawała oskarżona.

Akta
Akta
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Podkreślała, że kontakty z urzędem miały różne formy. 

Jeśli sprawy były bardziej skomplikowane, dochodziło do spotkań z wiceprezydentem Krakowa czy dyrektorami wydziałów UMK.

Gdy chodziło o proste pytania i odpowiedzi, można dzwonić do urzędnika prowadzącego temat, umówić się na spotkanie w urzędzie, w ramach przyjęcia stron, można też komunikować się poprzez pisanie e-maili oraz smsów.
Elżbieta K.

Oskarżona wyjaśniała, że takie możliwości mają wszyscy zainteresowani.

– Nie występują żadne preferencje – zaznaczała. 

Jej zdaniem urząd jest otwarty dla mieszkańców. – Każdy może umówić spotkanie z urzędnikiem, przedstawić swoje racje oraz uwagi – mówiła.

– Urzędnik ma obowiązek udzielenia informacji oraz odpowiedzi, zarówno pisemnie, jak i telefonicznie – dodała.

Podkreślała, że nie ma tu żadnego działania na szkodę interesu publicznego.

Tłumaczyła, że Biuro Rozwoju Krakowa działało tak samo, jak inne pracownie na rynku usług projektowych.

Zakończyła wszystkie zadania

Wspominała też końcówkę swojej wiceprezydentury. 

Wiosną 2018 roku podjęłam decyzję o zakończeniu pracy na stanowisku zastępcy prezydenta Krakowa – wyjaśniała.

Powód? Elżbieta K. stwierdziła, że zakończyła już wtedy wszystkie ważne zadania, które były związane z rozwojem społecznym i gospodarczym Krakowa.

O mojej decyzji nie mówiłam, bo był to rok wyborczy: zbliżały się wybory na prezydenta Krakowa. Nie chciałam z tego robić szumu medialnego – podkreślała.

Oskarżeni w sprawie byłej wiceprezydent
Oskarżeni w sprawie byłej wiceprezydent
Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

– Tym bardziej, że w mediach w stosunku do mojej osoby i mojej rodziny rozlała się fala hejtu – dodawała przed sądem.

Zwracała uwagę, że krytykowano jej pracę na stanowisku wiceprezydenta, przez co atakowany był również prezydent miasta. 

Wówczas był nim Jacek Majchrowski. Jego zastępczynią Elżbieta K. była w latach 2010-2018.

Była wiceprezydent wyjaśniała, że przygotowała pisemne podsumowanie swoich prac na tym stanowisku. Dlaczego wspomniała o tym przed sądem? 

W skrócie: śledczy zarzucają jej, że zobowiązała jedną z urzędniczek do zaktualizowania tego dokumentu, który następnie posłużył do uatrakcyjnienia oferty Biura Rozwoju Krakowa.

Z tym zarzutem Elżbieta K. również nie zgadza się. Stwierdziła, że gdy wróciła do pracy, strona internetowa BRK nie została nawet zaktualizowana o informację o jej zatrudnieniu.

Była wiceprezydent krok po kroku odnosiła się do kolejnych zarzutów. Robiła to w sposób bardzo szczegółowy. Półtorej godziny po rozpoczęciu rozprawy sędzia zarządziła przerwę.

Do sprawy będziemy jeszcze na naszych łamach powracać.

***

Przypomnijmy, że ostatecznie w 2018 roku Elżbieta K. została odwołana ze stanowiska zastępczyni prezydenta Krakowa.

W oficjalnym komunikacie miasta można było przeczytać, że miało to związek z potencjalnym konfliktem interesów.