Ruszył proces byłej wiceprezydent Krakowa. Prokurator: Sprawa jest skomplikowana

Przed krakowskim sądem ruszył proces w sprawie byłej wiceprezydent miasta Elżbiety K. Obok niej na ławie oskarżonych zasiadają również cztery inne osoby.

Faworyzowanie rodzinnej firmy

Sprawę prowadziła Prokuratura Regionalna w Krakowie. Ostatecznie skierowała akt oskarżenia wobec pięciu osób: część była związana z magistratem. 

Zarzuty dotyczą m.in. nadużyć przy współpracy z Biurem Rozwoju Krakowa: to firma powiązana rodzinnie z byłą wiceprezydent miasta.

Elżbieta K. usłyszała najpoważniejsze zarzuty. Prokuratura twierdzi, że miała nakłaniać urzędników do działań niezgodnych z prawem, w tym do faworyzowania wspomnianej firmy poprzez przekazywanie jej poufnych danych.

Według śledczych działała w ten sposób m.in. na szkodę interesu publicznego

Grozi jej nawet do 10 lat więzienia. Niezgodnie z prawem Elżbieta K. miała postępować już po zakończeniu wiceprezydentury.

Nie spaliła mostów

Z aktu oskarżenia, z którym jakiś czas temu mieliśmy możliwość zapoznać się za zgodą krakowskiego sądu, wyłania się obraz „współpracy” byłej zastępczyni prezydenta z urzędniczkami, która odbywała się poza oficjalnym obiegiem.

Zdaniem śledczych, wykorzystując swoje kontakty w magistracie, Elżbieta K. próbowała m.in. przyspieszać pewne procedury administracyjne, związane z wydawaniem uzgodnień dla jednego z deweloperów.

Akta
Akta
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Przypomnijmy: jako wiceprezydentka Krakowa sprawowała nadzór m.in. nad wydziałami, które w urzędzie miasta zajmowały się kwestiami architektury, urbanistyki czy planowania przestrzennego.

Elżbieta K., po odwołaniu jej z funkcji wiceprezydenta, postanowiła wykorzystywać nawiązane w związku z pełnioną funkcją znajomości i kontakty w UMK do uzyskania korzystnych rozwiązań i rozstrzygnięć dla podmiotów, które były reprezentowane przez zarządzaną przez nią spółkę Biuro Rozwoju Krakowa.
Fragment z aktu oskarżenia

Według śledczych była wiceprezydent miała stwierdzić, że odchodząc z Urzędu Miasta Krakowa „nie spaliła za sobą mostów” i „wszędzie ma otwarte drzwi”.

Elżbieta K. nie przyznała się do zarzucanych jej czynów. Wyjaśniała, że zwracała się o różne dokumenty, które jej zdaniem były informacją publiczną.

Prokuratura oskarżyła też m.in. Janinę P., Bożenę K.-M. oraz Rafała K. To właśnie te osoby, związane z miejskimi strukturami, miały przekazywać Elżbiecie K. informacje. Nie przyznają się do zarzucanych im czynów. 

Podobnie jak kolejny oskarżony, Sebastian Ch., który miał obiecać Rafałowi K. „udzielenie korzyści majątkowej i osobistej w postaci zapewnienia przyszłego zatrudnienia” na dyrektorskim stanowisku.

Sprawa jest skomplikowana

W czwartek, 2 kwietnia, ruszył proces przed krakowskim sądem.

Postępowanie dotyczy przede wszystkim przestępstw kompetencyjnych urzędników i byłych urzędników – mówił przed salą rozpraw prokurator Bogdan Karp, który jest autorem aktu oskarżenia.

Zaznaczył, że sprawa jest skomplikowana.

Wszyscy oskarżeni pojawili się w czwartek w krakowskim sądzie. Zgodnie z zapowiedzią, tego dnia słuchani mieli być Rafał K. i Sebastian Ch.

Dziennikarze mogli być obecni na sali rozpraw do momentu, aż prokurator zakończył odczytywanie aktu oskarżenia.

Do działań niezgodnych z prawem miało dochodzić w latach 2018-2019.

Oskarżeni w sprawie byłej wiceprezydent
Oskarżeni w sprawie byłej wiceprezydent
Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

Z odczytanego aktu oskarżenia wynika m.in., że Elżbieta K. nakłoniła Bożenę K.-M., aby ta podjęła się przeforsowania wśród urzędników wydziału planowania przestrzennego urzędu miasta koncepcji proponowanej przez spółkę BRK w toku postępowania o wydanie decyzji o warunkach zabudowy. 

Chodziło o inwestycję nieopodal Ronda Grzegórzeckiego.

Lista podobnych działań jest dłuższa.

Rozmawialiśmy z obrońcami oskarżonych. Nie komentują szerzej sprawy. Chcą, aby ich klienci w pierwszej kolejności złożyli obszerne wyjaśnienia przed sądem.