Były trener Wisły zatrzymał ją w Eurolidze [Zdjęcia]
Koszykarki Białej Gwiazdy doznały pierwszej, lecz wyjątkowo bolesnej porażki w sezonie. Sposób na Białą Gwiazdę znalazł jej były szkoleniowiec Jose Ignacio Hernandez. Jego Rivas Ecopolis Madryt zainaugurował rozgrywki Euroligi cennym wyjazdowym zwycięstwem 62:60.
Hiszpan świętował z Białą Gwiazdą zdobycie dwóch Mistrzostw i jednego Pucharu Polski, ale w lutym opuszczał Kraków z mieszanymi uczuciami. Po euroligowej porażce z Bourges Basket, jeszcze przed trzecim, decydującym o awansie do Final Eight spotkaniem, klub zdecydował o rozwiązaniu jego umowy. Choć Hernandez nigdy nie powiedział tego wprost, można było odczuć, że głęboko w sercu ukrywa żal za moment i styl rozstania.
Ponowne powitanie było jednak sielankowe i tak serdeczne, jak to tylko możliwe. Uściski z prezesem Mięttą-Mikołajewiczem i dyrektorem Duninem-Suligostowskim, pamiątkowe zdjęcie od stowarzyszenia kibiców, a przede wszystkim gromkie brawa wyjątkowo licznej publiczności. Hiszpan mógł poczuć się może nie jak we własnym domu, ale na pewno w gościnie u dobrych przyjaciół.
- To był dla mnie bardzo ważny dzień. Po czterech wspaniałych sezonach spędzonych tutaj, cała otoczka tego meczu była niesamowita. Chciałbym podziękować Wiśle, prezesom klubu, zawodniczkom oraz oczywiście kibicom - nie krył wzruszenia były trener Wisły.
Z serdecznej atmosfery wyłamały się dopiero krakowskie koszykarki. Choć pięć z nich pracowało z Hernandezem, sentymenty najwyraźniej zostawiły w szatni i szybko odskoczyły Rivas na bezpieczny, nawet 10-punktowy dystans. Jeszcze przed końcem drugiej kwarty gra wyraźnie wyrównała się, ale prowadzenie Wisły utrzymywało się ciągle na dystansie, który pozwalał spokojnie oczekiwać drugiej połowy.
Na przełomie trzeciej i czwartej kwarty wszystko zmieniło się jednak o 180 stopni. Za sprawą lawiny błędów koszykarek Stefana Svitka, w ciągu zaledwie sześciu minut Hiszpanki od stanu 33:40 wyszły na zupełnie niespodziewane prowadzenie 50:44. Gospodynie potrafiły jeszcze doprowadzić do remisu i emocjonującej końcówki. Jednak rzut Fridy Eldebrink równo z końcową syreną sprawił, że Hernandez po kilku miesiącach nieobecności w hali przy Reymonta 22 mógł ponownie unieść w niej ręce w geście triumfu.
- Rivas pokazało nam dziś, jak powinno się grać na wyjazdach - przyznał aktualny szkoleniowiec krakowskiego klubu. - Rywalki grały ostro w obronie i wykorzystały nasze błędy. Popełniliśmy ich zbyt dużo i to zadecydowało o wyniku.
fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKrakow.pl
Wisła Can-Pack Kraków – Rivas Ecopolis Madryt 60:62 (22:14, 11:9, 11:18, 16:21)
Wisła: Lavender 19 (8 zb., 5 strat), Quigley 12 (7 zb., 5 as.), Tamane 10 (7 zb.), Szott-Hejmej 8 (6 zb.), Ouvina 4 (6 as.), Żurowska 4, Pawlak 3,
Rivas: Eldebrink 18, Casas 13, Nicholls 10 (12 zb.), Gil 8 (5 zb.), Ocete 4, Allison 4, Gimeno 4, Bermejo Moreno 1, Schumacher 0